Od pierwszego użycia marzę o własnej automatycznej lokówce. Teesa Dream Curls x600 – recenzja

Recenzja/Sprzęt 22.10.2019
Od pierwszego użycia marzę o własnej automatycznej lokówce. Teesa Dream Curls x600 – recenzja

Od pierwszego użycia marzę o własnej automatycznej lokówce. Teesa Dream Curls x600 – recenzja

Teesa Dream Curls x600 to lokówka automatyczna dla tych wszystkich, którym zależy przede wszystkim na urządzeniu bezpiecznym i prostym w obsłudze.

Jak każda dziewczynka z włosami prostymi jak druty zawsze patrzyłam z zazdrością na koleżanki obdarzone przez los burzami loków. Też chciałam mieć na głowie łobuzerskie loczki, dystyngowane skręty albo przynajmniej romantyczne fale. Dopiero kiedy podrosłam, pogodzona z losem, wzięłam sprawy we własne ręce i kupiłam sobie zwykłą lokówkę z klipsem. Nie korzystam z niej za często, bo po prostu nie przepadam za procesem robienia sobie loków. Dlatego, gdy pojawiła się okazja na przetestowanie automatycznej lokówki Dream Curls x600 od polskiej firmy Tessa, nie wahałam się długo. W końcu ma ona właściwie wszystko robić za mnie.

Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że kręcenie loków może być tak proste.

Recenzja lokówki automatycznej
Teesa Dream Curls x600 wyróżnia się wyglądem.

Teesa Dream Curls x600 prezentuje się co najmniej intrygująco

Zacznijmy od tego, co od razu rzuca się w oczy. Dream Curl x600 wygląda charakterystycznie. Mnie bardzo się podoba jej niecodzienna bryła, ale jestem pewna, że są osoby, które na jej widok kręcą niechętnie nosem, bo wolą bardziej tradycyjne (czyt. nudne) kształty. Kontrowersji nie powinna za to wzbudzić kolorystyka – połyskliwa czerń z miedzianymi zdobieniami nadaje jej elegancki sznyt i jest dość uniwersalna.

Lokówka ma bardzo długi kabel (2,8 m). Gdybym miała taką fantazję, w moim nieprzesadnie przestronnym mieszkaniu mogłabym się podłączyć do prądu w łazience, a włosy kręcić w salonie. I choć nie podejrzewam, że chcecie wędrować ze swoim sprzętem po całym domu, tak długi kabel jest cenny, jeśli w trakcie kręcenia chcecie przysiąść na wannie lub przed lustrem, przy którym nie ma gniazdka.

Jeśli nie korzystaliście wcześniej z lokówki automatycznej, to ten pierwszy raz jest dość przerażający. Przełamanie się, żeby nacisnąć guzik włączający nawlekanie włosów na wałek, zajęło mi około 20 minut. W międzyczasie przeszłam kilka etapów paniki wywołanych wizją wyrywania mi przez urządzenie włosów wraz z płatami skóry. Ponieważ ta recenzja nie zaczęła się stekiem ordynarnych wyzwisk, domyślacie się, że nie muszę nosić od czasu testów peruki.

Teesa Dream Curls x600 czy warto
Lokówka automatyczna Teesa Dream Curls x600.

Lokówka automatyczna Dream Curls x600 jest wygodna i prosta w obsłudze

Po przełamaniu pierwotnego lęku przed lokówką jest już z górki. Automatyczne kręcenie włosów jest bardzo wygodne, bezpieczne i bardzo szybko można się go nauczyć. Ponieważ wałek został pokryty tytanem, nagrzewa się równomiernie, dzięki czemu skręt też jest równy na całej długości. W modelu Dream Curls x600 do wyboru mamy 9 ustawień temperatury – od 150 stopni Celsjusza aż po 230 i 4 ustawienia czasu kręcenia (8 s/ 10 s/ 12 s i 14 s). Dzięki regulacji temperatury osoby z nieco słabszymi włosami nie są zmuszone do torturowania swoich pukli zbędnym gorącem, a dzięki ustawieniu czasu kręcenia, możemy dostosować sprężystość loków, jaką chcemy osiągnąć. W zależności od naszej fantazji możemy wybrać kręcenie włosów w lewo, w prawo lub naprzemiennie (tryb automatyczny).

Między innymi dzięki temu na automatycznej lokówce znacznie łatwiej jest zrobić identycznie wyglądające loki. Cały pukiel jest równomiernie zwinięty i nie nosi śladów po przytrzymującym włosy klipsie, bo jego po prostu w urządzeniu nie ma. Choć producent informuje w instrukcji, jak mniej więcej powinien wyglądać skręt po wybraniu odpowiednich ustawień, to ostateczny efekt, i jego trwałość, będą zależały też od tego, jak nasze włosy są podatne (albo oporne) na stylizację.

Po wybraniu wersji bardzo sprężystych loczków mogłabym cosplayować podstarzałą Heidi (w wersji Shirley Temple). Luźne loki i fale wychodzą także ładne, ale dość wąskie. Ponieważ w urządzenie wbudowany jest tylko jeden wałek i nie można go wymienić na większy, nie da się zrobić na nim dużych grubych loków ani fal, co nie ukrywam, dla mnie jest dość istotną wadą. Pokryty tytanową powłoką wałek jest na to po prostu za mały.

Teesa Dream Curls x600 opinie
Teesa Dream Curls x600

Co najważniejsze to urządzenie bardzo bezpieczne

Samo kręcenie loków jest banalnie proste. Trzeba złapać odpowiedniej wielkości pukiel, otworzyć komorę, zamknąć ją, a magia sama się dzieje. Żeby rozdzielić włosy na pasma, możemy skorzystać z dodawanego do zestawu specjalnego akcesorium. To leciutki czarny kawałek plastiku z widełkami po obu stronach. Z jednej strony jest w nim wgłębienie na włosy od 60 cm do 30 cm, z drugiej na włosy krótsze. W zależności od długości naszych kosmyków łapiemy je jedną z dwóch stron zmyślnego dodatku. Dzięki temu widzimy, jak grube powinny być pasma, które wkładamy do urządzenia. To dobre rozwiązanie dla początkujących i po kilku razach przestaniemy z niego korzystać.

Lokówka jest na tyle lekka, że można wystylizować całą głowę, zanim zaczną nas boleć ręce (choć ja musiałam je zmieniać w połowie). Jeśli włożymy do komory za gruby pukiel włosów, lokówka to wykryje i nie będzie chciała go nakręcić. To dobre zabezpieczenie, które oszczędza nam trochę zbędnych nerwów.

Co jeszcze ważniejsze lokówką nie da się zrobić sobie krzywdy. Ponieważ wałek, który się nagrzewa, jest niemal w pełni zabudowany, nie można sobie poparzyć nim ani palców, ani skóry głowy. Nie ma też strachu, że będziemy za długo nagrzewać włosy, lokówka wyraźnie daje znać podwójnym sygnałem dźwiękowym, kiedy pukiel można już wyjąć z komory.

Teesa Dream Curls x600 jak działa?
Akcesorium dodawane do lokówki automatycznej.

Nie obyło się jednak bez problemów

Niestety mój egzemplarz lokówki nie zawsze działał idealnie. Podczas testowania sprzętu dwa razy musiałam go restartować. Choć bez bicia przyznaję, że co najmniej raz ja spaprałam sprawę, próbując włożyć zbyt duży pukiel włosów do komory. Uważam jednak, że z tego powodu lokówka nie powinna się zablokować. W obu wypadkach przestraszyłam się, że niechcący popsułam sprzęt, bo opis tego, co się działo, nie pasował do niczego z instrukcji. Na szczęście po wyłączeniu i włączeniu ponownie lokówki wszystko nadal dobrze działało. Te problemy okazały się więc absolutnie niegroźne, ale trochę nerwów mi napsuły.

Dream Curls x600 to przede wszystkim dobry wybór na pierwszą lokówkę dla osób, które nie są mistrzami kręcenia włosów i nie mają ambicji nimi zostać. Jeśli zależy wam przede wszystkim na tym, żeby robienie fryzury było jak najprostsze, a przy tym w pełni bezpieczne, zdecydowanie rozważyłabym ten wybór.

Teesa Dream Curls x600 efekty
Takie loki robi Teesa Dream Curls x600

Minusy:
Dwa razy musiałam ją restartować.
Ponieważ nawija się dość małe pasma, trwa to dość długo.
Brak wymiennych nakładek, które lepiej regulować grubości loków.

Plusy:
Bardzo prosta w obsłudze.
Nie da rady się nią poparzyć.
Świetna dla początkujących.
Szybko się nagrzewa.
Producent dodaje akcesorium do oddzielania kosmyków.

Dołącz do dyskusji