Ależ kiepski jest pierwszy zwiastun Project Resistance – kooperacyjnej odsłony Resident Evil

News/Gry 10.09.2019
Ależ kiepski jest pierwszy zwiastun Project Resistance – kooperacyjnej odsłony Resident Evil

Ależ kiepski jest pierwszy zwiastun Project Resistance – kooperacyjnej odsłony Resident Evil

Gdy zobaczyłem pierwsze oficjalne grafiki promujące Project Resistance, cieszyłem się jak dziecko. Zrzuty ekranu pozwalały bowiem sądzić, że mamy do czynienia z kolejną odsłoną Resident Evil Outbreak – kooperacyjnej przygody, która pamięta czasy drugiego PlayStation. Niestety zwiastun zapowiadający jest fatalny. FATALNY.

Większość starszych fanów horroru miała smaka na nowe Resident Evil Outbrak. Taka kooperacyjna przygoda byłaby miłą odmianą po RE7 oraz RE2 – dwóch odsłonach nastawionych wyłącznie na rozgrywkę dla jednego gracza. Analizując pierwsze grafiki przedstawiające Project Resistance, a także biorąc pod uwagę renomę oraz uznanie marki Outbreak, wydawało się to logicznym posunięciem. Wśród społeczności RE:O3 był w zasadzie przesądzony. Niestety, rozpędzone oczekiwania fanów boleśnie zderzyły się ze ścianą rzeczywistości.

Zwiastun Project Resistance pozwala sądzić, że gra ma niewiele wspólnego z Outbreak.

Zamiast kooperacyjnej przygody skąpanej w klimatycznym, filmowym scenariuszu materiał wskazuje na grę asymetryczną. Taką w stylu Evolve, Friday the 13th: The Game lub Dead by Daylight. Sugeruje to tajemnicza postać przed terminalem kontrolnym, która napuszcza na czworo śmiałków kolejne fale zombie. Najpierw zwykłych umarlaków, potem kultowego dla serii Lickera, a następnie bezpośrednio wciela się w samego Tyranta. Materiał reklamowy silnie wskazuje na rozgrywkę w modelu 4v1.

Taki model jest aktualnie popularny. Dead by Daylight czy 13th: The Game posiada dosyć liczną społeczność graczy, pomimo relatywnie niskiej jakości wykonania. Asymetryczne tytuły 4v1 są napędzane przez popularnych streamerów oraz twórców na platformie YouTube. Paradoksalnie takie gry cieszą się większym uznaniem pośród młodszych graczy niż wśród weteranów interaktywnego horroru. Być może właśnie w młodszych odbiorców celuje Capcom, próbując uszczknąć coś z dochodowego tortu Twitch-Mixer-YouTube.

Mój problem polega na tym, że w nowym Resident Evil kompletnie nie czuć ducha serii.

Obecność Tyranta oraz Lickera na zwiastunie pozwala sądzić, że akcja gry zostanie osadzona gdzieś pomiędzy RE0 oraz RE3. To ukochany dla graczy okres, koncentrujący się wokół tragicznych wydarzeń w mieście Raccoon City. Niestety, tego klimatu pierwszych odsłon w ogóle nie czuć na materiale reklamowym. Zwiastun prędzej kojarzy się z filmowymi potworkami Mili Jovovich niż ukochaną trylogią wydaną w latach 90. Starsi fani serii mają pełne prawo kręcić nosami. Zwłaszcza biorąc pod uwagę wcześniejsze eksperymenty na licencji serii.

Project Resistance nie będzie bowiem pierwszą grą nastawioną wyłącznie na zmagania w trybach multiplayer. Na licencji Resident Evil ukazały się wcześniej tytuły Operation Raccoon City oraz Umbrella Corps. Obie produkcje spotkały się z bardzo cierpkim przyjęciem pośród fanów, graczy oraz recenzentów. Czy inaczej będzie tym razem? Odpowiedź na to pytanie stanie się łatwiejsza po Tokyo Games Show 2019. W trakcie trwania tej imprezy Capcom ma przedstawić więcej detali na temat Project Resistance.

Dołącz do dyskusji