Pamięć nieulotna już w księgarniach. Książka Snowdena to masa anegdot. Haker rysuje obłęd, w którym sam brał udział

Pamięć nieulotna już w księgarniach. Książka Snowdena to masa anegdot. Haker rysuje obłęd, w którym sam brał udział

Pamięć nieulotna już w księgarniach. Książka Snowdena to masa anegdot. Haker rysuje obłęd, w którym sam brał udział

W Stanach Zjednoczonych 17 września to Dzień Konstytucji. Snowden celowo wybrał właśnie tę datę na premierę autobiografii. Pamięć nieulotna (Permanent Record) trafiła właśnie na światowe półki sklepowe, z kolei polskie wydanie debiutuje w księgarniach równocześnie z tym amerykańskim. Miałem już okazję zajrzeć do środka.

Wybielanie. Tego się bałem najbardziej. Nie chciałem, aby Edward Snowden rysował się we własnej książce jako rycerza w lśniącej zbroi. Jako jedynego sprawiedliwego, który sam staje naprzeciwko Imperium. Jako ostatniego sprawiedliwego, któremu wciąż nie założono klapek na oczy. Na szczęście tak nie jest. Z Pamięcią nieulotną spędziłem już kilka godzin i mogę napisać, że autor jest znacznie bardziej świadom swoich własnych wad, ułomności oraz błędów niż wielu innych autobiografów.

Snowden ma u mnie plusa za przyznanie, iż sam wziął udział w amerykańskiej spirali radykalizmu.

Ważną częścią życia są dla autora ataki terrorystyczne z 11 września. Snowden doskonale pamięta tamten dzień. Ze szczegółami opisuje jak informację o dwóch wieżowcach przyjmowali wszyscy dookoła. Jak nienaruszalne do wczoraj imperium poczuło się zaatakowane, chociaż trudno było wskazać palcem na symetrycznego przeciwnika. 11/9 wywarło gigantyczny wpływ na całe społeczeństwo USA. Wstrząsnęło nim. Oto bowiem policjant świata dostał z pięści w twarz na własnym patrolu. Ten cios odbił się na Amerykanach silniej niż przypuszcza wielu Europejczyków. Haker dobrze to pokazuje.

Snowden ma w pamięci wiele ciekawych anegdot, które umykały widzowi śledzącemu wydarzenia z Polski, Niemiec czy Francji. Autor opisuje, jak w kilka dni po atakach terrorystycznych w amerykańskich strzelnicach zaczęły pojawiać się tarcze celnicze z Arabami. Jak na przedmieściach USA, we własnych domowych ogródkach, wywieszano transparenty domagające się zemsty. Jak rynek broni palnej wystrzelił do przodu, pomimo lat stagnacji. Gnaty schodziły na pniu, jak świeże bułeczki. Społeczeństwo amerykańskie zaczęło się radykalizować, niezależnie od podziału na lewą i prawą stronę.

Podoba mi się, jak ujął to Snowden:

Dwunasty września 2001 roku był pierwszym dniem nowej ery, w którą Ameryka weszła zjednoczona i zdeterminowana, wzmocniona rozbudzonym patriotyzmem obywateli, a także życzliwością i sympatią świata. Z perspektywy czasu widać wyraźnie, że nasze państwo mogło lepiej wykorzystać tę szansę.

Mogło potraktować terror nie jako zjawisko o podłożu religijnym, którym wydawał się być, tylko jako zbrodnię, którą był w rzeczywistości. Mogło zaprząc tę rzadką chwilę solidarności do służby na rzecz ugruntowania demokracji i skonsolidowania społeczeństwa połączonego teraz globalną siecią.

Zamiast tego Ameryka wyruszyła na wojnę.

Wbrew temu co może się wydawać, Edward Snowden również ochoczo wyruszył na tę wojnę.

Autor wskazuje na ciekawy proces psychologiczno-socjologiczny. Snowden i jego rówieśnicy pasjonujący się nowymi technologiami byli w swoich postawach dosyć antysystemowi. Marzyła im się kariera niepokornych hakerów, którzy grają na nosie organom państwa. Jednak ataki 11/9 wszystko zmieniły. Amerykańskie władze oraz amerykańskie media rozpaliły w młodych sercach ogień walki. Snowden wprost pisze, jak jego postawa ewoluowała niemal o 180 stopni. Zamiast dokuczać krawatom z Wall Street, Edward zapragnął szukać wrogów USA. Wskazywać ich IP. Rozpracowywać ich zabezpieczenia.

W tamtym okresie miliony amerykańskich nastolatków myślało podobnie. Wszyscy oni – tak jak Edward Snowden – zaciągnęli się do wojska, aby służyć państwu na rozmaite sposoby. Niewielu było wtedy mądrych i odważnych, aby powstrzymać to szaleństwo. USA przygotowywało się do asymetrycznej inwazji na średnio zamożny kraj Bliskiego Wschodu. Jednak na ulicach południowych Stanów dało się odczuć, jak dyby Amerykanie mieli wziąć udział w wielkiej, wyniszczającej wojnie ojczyźnianej. Tłoki propagandy działały na całego, a Snowden znalazł się w samym środku fabryki patriotycznych dronów.

edward snowden pamięć nieulotna

Zdolność autora do pokazania własnych błędów to wielka wartość książki. Snowden krzyczy: – mylę się.

Skoro haker podjął złą decyzję po atakach na World Trade Center, może pomylił się również wyjawiając metody działania NSA? Nie mamy bowiem do czynienia z postacią nieomylną. Wręcz przeciwnie. Edward dał się ponieść siermiężnej machinie propagandowej, uczestnicząc we współczesnym odpowiedniku polowania na czarownice. Czy taki człowiek może później symbolizować heroiczny sprzeciw wobec władzy wykraczającej poza granice prawa? Czy taki człowiek może być autorytetem w kwestiach oceny tego co dobre i co złe?

Jak już pisałem, nie ma wybielania. Nie ma rycerza w lśniącej zbroi. W pierwszej części książki Snowden nie boi się pokazywać własnych błędów, ułomności i naiwności. Jak gdyby autor raz na zawsze chciał skończyć z tą historią, nie pozostawiając żadnych niedomówień. Im więcej stron Pamięci nieulotnej mam za sobą, tym bardziej widzę w autobiografii Edwarda próbę spowiedzi. Pytanie, czy autor znajdzie wśród swoich czytelników rozgrzeszenie, wciąż stoi otwarte.

Pamięć nieulotna (ang. Permanent Record) pojawiła się w Polsce 17 września 2019 r., równocześnie ze światową premierą. Data nie jest przypadkowa. W USA obchodzony jest dzisiaj Dzień Konstytucji. Książka została wydana w Polsce nakładem wydawnictwa Insignis.

Spider’s Web objął książkę Pamięć nieulotna patronatem medialnym.

Dołącz do dyskusji