Po 22 latach znaleźli zaginioną osobę na Mapach Google. To nie pierwszy taki przypadek

News/Technologie 13.09.2019
Po 22 latach znaleźli zaginioną osobę na Mapach Google. To nie pierwszy taki przypadek

Po 22 latach znaleźli zaginioną osobę na Mapach Google. To nie pierwszy taki przypadek

Ta historia nie miała prawdziwie szczęśliwego finału. 40-latek został wypatrzony martwy na Mapach Google, a znalezisko zapewniło co najwyżej zamknięcie pewnego rozdziału dla jego bliskich. Takie przypadkowe odkrycia z Map Google są jednak relatywnie częste.

William Moldt udał się na Florydzie pewnej listopadowej nocy w 1997 r do klubu nocnego i… nigdy już z niego nie wrócił. Policja szukała zaginionego przez ponad dwie dekady, bez żadnego efektu. Nie było wiadomo, czy mężczyzna nie żyje i z jakiegoś względu nie idzie odnaleźć jego ciała, czy też postanowił rzucić to wszystko w cholerę i wyjechać w Bieszczady.

Niestety, dziś już wiemy, że nocna wyprawa pana Moldta zakończyła się dość tragicznie. A udało nam się tego powiedzieć za sprawą pewnego internauty, który dla rozrywki oglądał sobie Mapy Google w trybie satelitarnym. W pewnym momencie uwagę jego zwrócił zatopiony na nadbrzeżu samochód. Internauta zaniepokojony powiadomił o swoim znalezisku policję. Po wydobyciu auta odnaleziono szczątki nieszczęśnika.

To nie pierwszy, nie drugi i nie trzeci raz, kiedy przypadkowe przeglądanie Map Google doprowadziło do jakiegoś istotnego odkrycia.

Od lat już tego nie robiłem, ale swego czasu mogłem wciągnąć się na długie godziny w oglądanie bez celu różnych zakątków świata na Mapach Google i Google Earth. Wiele osób nadal szuka w ten sposób rozrywki i relaksu. Wiele też pracuje za pomocą tych google’owych narzędzi.

Weźmy za przykład pracę naukowców z Royal Botanic Gardens, którzy posługiwali się danymi z Google Earth by skatalogować odpowiednio szczyty i wzniesienia w Afryce. Gdy w końcu przyszedł czas na górę Monte Mabu w Mozambiku, ich oczom ukazały się nadspodziewanie zielone zdjęcia satelitarne. Okazało się, że odkryli tym samym największy las deszczowy w Afryce południowej, wcześniej przez naukę niemal nie opisany.

Jak zasugerowałem wyżej, nie tylko naukowcy odkrywają w gigantycznych zasobach danych Google’a niesłychane rzeczy. Luca Mori, włoski programista, w ramach odpoczynku przeglądał okolice swojego rodzinnego miasta. W pewnym momencie zwrócił uwagę na dziwny, owalny kształt nieopodal Parmy. Okazało się, że to przysypane szczątki starożytnej rzymskiej posiadłości, bezcenne dla archeologów.

Niektórzy też całkiem świadomie polują na przypadkowe znaleziska. Profesor Lee Berger z uniwersytetu Witswatersrand wykorzystuje Mapy Google do wyszukiwania wcześniej nieznanych jaskiń i skamielin w północnowschodnim regionie RPA, nazywanym potocznie Kolebką Ludzkości. Jego praca doprowadziła do odnalezienia ponad 600 nowych jaskiń a także dwóch doskonale zachowanych skamielin wcześniej nieznanego podgatunku starożytnego człowieka.

Mapy Google, również za sprawą przypadku, naprowadziły włoskiego naukowca do odkrycia krateru Kamil, jednego z najlepiej zachowanych kraterów uderzeniowych na Ziemi.

Takie historie z pewnością inspirują – przynajmniej mnie. I bez wątpienia pomagają przed samym sobą się tłumaczyć, że ta godzinka z leniwym mizianiem Google Earth po ekranie iPada to tak nie do końca stracony czas. Choć na razie jakoś jeszcze nic nie odkryłem.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji