Obrabiam zdjęcia i nie wierzę. Adobe Lightroom przyspieszył po aktualizacji

News/Foto 13.08.2019
Obrabiam zdjęcia i nie wierzę. Adobe Lightroom przyspieszył po aktualizacji

Obrabiam zdjęcia i nie wierzę. Adobe Lightroom przyspieszył po aktualizacji

Można już pobierać aktualizację programów Adobe Lightroom oraz Adobe Camera Raw. I chociaż nie wprowadza ona zbyt wielu nowych funkcji, to sprawi, że Lightroom realnie przyspiesza.

Twórcy zapewniają, że skupili się na tym, co wielu fotografom najbardziej przeszkadza w Lightroomie — poprawie wydajności. Ma w tym pomóc akceleracja karty graficznej (GPU Accelerated Editing). Kiedy przeczytałem po raz pierwszy tę informację, musiałem się nieźle nagłówkować, o co chodzi. Lightroom wspomaga się przecież kartami graficznymi już dłuższego czasu. Najwidoczniej chodzi o to, że funkcja ta została po prostu rozbudowana i realnie usprawniona.

Ważne, że program wyraźnie przyspieszył

Zmianę czuć od razu. Pracuję na 2-letnim MacBooku Pro 15” z czterordzeniowym procesorem Intel Core i7 2,6 GHz, szybkim dyskiem SSD, 16 GB RAM LPDDR3 2133 MHz i kartą graficzną Radeon Pro 450 z 2 GB pamięci GDDR5. Komputer mam podpięty do 27-calowego monitora Eizo CG277 z rozdzielczością 2560 × 1440 px. Na takim, dosyć wydajnym zestawie, Lightroom działa zauważalnie szybciej. Sprawniej reaguje, szybciej wczytuje miniaturki i przełącza się pomiędzy modułami. Jest bardziej responsywny, mniej przymulony. Praca z nim sprawia teraz większą przyjemność, chociaż wciąż nie jest idealnie.

Zmianę powinni odczuć głównie posiadacze mocnych kart graficznych oraz monitorów o wyższych rozdzielczościach (4K i powyżej). Na stronie Adobe można przeczytać, o jakie dokładnie chodzi karty graficzne. W dużym skrócie mówiąc, jeśli masz kartę AMD, Nvidia lub Intel z 2014 r. lub nowszą, to jest duża szansa, że Lightroom się z nią dogada. Inna sprawa to kwestia wydajności tej karty.

U mnie jednak widzę poprawę. W menu Lightroom Classic > Preferences > Performance rozbudowano część dotyczącą wykorzystania karty graficznej. Wcześniej miałem tylko jedną prostą funkcję — włącz lub wyłącz. Teraz możemy wybrać tryb wsparcia: Auto lub Custom, w którym do wyboru jest możliwość akceleracji osobno dla monitora oraz przy edycji zdjęć. W trybie Auto program sam decyduje czy włączy tryb podstawowej, czy pełnej akceleracji. U mnie jest możliwość włączenie pełnej, ale jeśli ma decydować program, to włączy jedynie podstawowe wsparcie. Najwidoczniej moja karta graficzna nie poradzi sobie według Lightrooma z pełną akceleracją.

Mimo wszystko ciesze się, że w końcu widać efekty pracy nad poprawą wydajności programu, czyli czymś, co Adobe zapowiada od dobrych dwóch lat.

Sierpniowa aktualizacja wprowadza kilka drobnych nowości

Aktualizacja nie przynosi wielu dużych, nowych funkcji, ale skupia się raczej na drobnych usprawnieniach.

  • „Znaczące ulepszenia modułu biblioteki podczas przeglądania folderów”, czyli poprawka, która powinna wpłynąć na poprawę wydajności Lightrooma Classic;
  • Opcja eksportu pliku w formacie PNG przy użyciu Lightroom Classic lub ACR;

  • Możliwość dodawania kolorowych etykiet do kolekcji;

  • Możliwość grupowego łączenia obrazów w celu tworzenia panoram HDR, Panoram i HDR.

Praktyczną i przydatną nowością w Lightroomie (tym bazującym na chmurze) jest możliwość odzyskiwania przypadkowo skasowanych zdjęć. Usunięte pliki będą widoczne w katalogu „Deleted” do 60 dni. Wygląda to po prostu jak funkcja kosza np. skrzynce pocztowej. Tradycyjnie też rozszerzono listę aparatów oraz obiektywów wspieranych przez Adobe. Na liście znalazły się między innymi Sony A7R IV, Sony RX100 VII czy Canon PowerShot G7 X Mark III i Hasselblad X1D II 50C. Dodano także kilka mniejszych zmian w Lightroomie Mobile.

Dołącz do dyskusji