Zacząłem grać w 32:9 i jestem absolutnie zachwycony. Rewolucja, jak gdybym w końcu wyjrzał przez okno

Felieton/Gry 13.08.2019
Zacząłem grać w 32:9 i jestem absolutnie zachwycony. Rewolucja, jak gdybym w końcu wyjrzał przez okno

Zacząłem grać w 32:9 i jestem absolutnie zachwycony. Rewolucja, jak gdybym w końcu wyjrzał przez okno

Jak gdybym otworzył okno w mieszkaniu, wychylił się i w końcu zobaczył wszystko co tylko znajduje się na zewnątrz. W ostatnich latach powstało wiele technologii i rozwiązań ulepszających doświadczenia gracza. Jedak żadne, absolutnie żadne nie zrobiło na mnie takiego wrażenia co granie w proporcjach 32:9. Po takim doświadczeniu trudno wrócić do starego monitora.

Ray tracing, FreeSync, HDR, Quantum Dot – producenci prześcigają się na technologiczny żargon określający nowe technologie napędzające sprzedaż GPU, telewizorów czy monitorów. Mnie ta pogoń za najnowszymi rozwiązaniami średnio bawi. Wspaniałe gry nie są przecież liczone liczbą wykorzystanych technologii. Kiepska gra nie stanie się nagle dobra, bo ktoś zaimplementował do niej ray tracing albo HDR. Niestety, są tacy, co myślą inaczej.

Ostatnią znaczącą ewolucją była dla mnie częstotliwość odświeżania 120/144 Hz.

Gdyby ktoś kazał mi wybrać między monitorem 4K/60Hz oraz monitorem FHD/144Hz, bez mrugnięcia okiem wybiorę ten drugi model. Gdy pierwszy raz zagrałem w grę z ponad 120 klatkami na sekundę, na monitorze odświeżającym obraz w częstotliwości 144 Hz, narodziłem się na nowo. Niczym feniks z popiołów. Po tamtym doświadczeniu już żadna nowinka ulepszająca granie na PC nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Ani HDR, ani upscaling 4K, ani nawet ray tracing.

Może brzmię jak technologiczny grzyb, ale od efektownych technologii wolę świetne gry. The Legend of Zelda: Breath of the Wild nie potrzebuje ray tracingu by być najlepszą produkcją 2017 r. Minecraft nie musi szokować fotorealistyczną grafiką, by być najlepiej sprzedającą się grą ostatnich lat. Najważniejsza jest wizja oraz jakość wykonania. Cała reszta to tylko dodatki. Mniej znaczące, bardziej znaczące, ale dodatki. Dlatego od czasu grania w 120 klatkach na monitorze 144 Hz nie przeżyłem żadnego kolejnego „wow”. Żadnej nowej technologii ani żadnemu nowemu rozwiązaniu nie udało się zrobić na mnie takiego wrażenia, żebym zbierał szczękę z podłogi.

Aż do teraz.

Trafił do mnie na testy monitor Acer Nitro El491CR P, którego recenzję przeczytacie już za kilka dni. Nitro El491CR P to pierwszy ekran 32:9 sprzedawany w „rozsądnej” cenie. Oczywiście jak na takie proporcje. Ten 49-calowy, wygięty i szeroki na 1,2 metra potwór nie zmieścił się nawet na moim biurku. Musiałem postawić go na stole w jadalni. Robiłem to z miną pozbawioną entuzjazmu, albowiem wydawało mi się, że monitor o takich wymiarach jest ewidentnym przerostem formy nad treścią.

Właściwie, to na test urządzenia zdecydowałem się z tylko jednego powodu. Acer Nitro El491CR P to sprzęt, który można sobie sprawić za około 4000 zł. Zawrotna cena jak za monitor, ale wcale nie tak szalona, gdy zobaczymy inne modele 32:9 dedykowane graczom. Mowa o sprzętach działających w natywnej rozdzielczości 3840 na 1080 pikseli, najlepiej z częstotliwością odświeżania wynoszącą więcej niż 60 Hz. Chciałem zobaczyć na co stać monitor otwierający segment 32:9 dla graczy.

Pierwszy zachwyt przyszedł po uruchomieniu Total War: Three Kingdoms.

Pole bitwy, które wcześniej musiałem kontrolować poruszając myszką, zobaczyłem całe. Tak po prostu. Na jednym ujęciu. Ze wszystkimi oddziałami i dowódcami. Wrogimi, jak i sojuszniczymi. Tworzyło to kapitalny efekt. Miałem wrażenie, jak gdybym wręcz przelatywał nad polem bitwy, magicznie zamieniony w jakiegoś ptaka obserwującego krwawą jatkę. No i ta kontrola… Poczucie całkowitej kontroli w takiej strategii jak Total War jest bardzo przyjemne. Widzę wszystko. Nikt nie jest w stanie zaatakować po flance. Nie można mnie zajść od tyłu za pomocą posiłków. Bomba.

Największe wrażenie w Three Kingdoms zrobiły na mnie jednak panoramy. Cudowne po prostu. Już wcześniej pisałem wam, że najnowszy Total War to całkiem urodziwa produkcja. Jednak w proporcjach 32:9, z horyzontem szerokim jak nigdy wcześniej, wrażenie było znacznie, znacznie lepsze. Właśnie zdałem sobie sprawę, ileż gier wydałoby się nam atrakcyjniejszych wizualnie, gdyby tak dzikie proporcje były standardem. Ile widoków ominąłem, beztrosko grając sobie w 16:9. Mają rację ci, co twierdzą, że nieświadomość jest błoga.

Drugi zachwyt to ARMA III i lokacja stylizowana na Polskę.

Pisałem wam, że twórcy symulatora ARMA III tworzą nową mapę inspirowaną naszym krajem. Nawet ogłoszenia i znaki drogowe są tam po polsku. Właśnie testuję nową lokację, która została połączona z fikcyjną kampanią dotyczącą pierwszego kontaktu ludzi z istotami pozaziemskimi (swoją drogą kapitalna przygoda). Scenariusz został tak skonstruowany, iż wiele misji jest wykonywanych w nocy, do tego pośród ograniczających widoczność lasów. Chciałem sprawdzić, jak taka swojska sielanka wygląda na monitorze 32:9.

Gdy wczytałem progam i spojrzałem do góry, nie mogłem się powstrzymać od dziecięcego „łaaaaał”. Setki wirtualnych gwiazd świeciły zaraz nad moją głową. Aż mi się przypomniały zachwyty nieboskłonem w Morrowindzie. Widok był naprawdę piękny. Jak gdyby pojechać na odległą wieś, rozbić namiot z daleka od domów i mieszkań, a następnie spojrzeć w niezwykle czarne niebo podczas bezchmurnej nocy. Cudowny efekt.

Co do rozgrywki w grze FPS – mam dwa spostrzeżenia. Pierwsze będzie na niekorzyść proporcji 32:9. Podczas celowania muszę pokonać większy dystans myszką. To sprawia, że jestem wolniejszy i później oddaję strzał. Z kolei zwiększając wartość DPI (przy omawianym monitorze  gram na 2000 DPI) w naturalny sposób tracę precyzję. Coś za coś. Dlatego nie mam wątpliwości, że e-sportowcy raczej nie będą chcieli grać w takim formacie. Pozytywne spostrzeżenie tyczy się zaś szeroko rozumianego feelingu. Zakrzywiony monitor 32:9 sprawia, że naprawdę przenosisz się do lasu pełnego UFO. Zwracasz o wiele większą uwagę na lokacje, na detale, na szczegóły. Jest klimat.

Uśmiechnąłem się, gdy Imperator: Rome zmieścił całą mapę na jednym ekranie.

Między ramami Acera Nitro El491CR P pojawił się niemal cały glob. Północna Europa. Rzym. Kartagina. Macedonia. Wszystko żyło, zajęte swoimi wojnami oraz intrygami. Podobnie jak w przypadku strategii Total War, poczucie kontroli jest gigantyczne. Nie chcę tutaj uprawiać jakiejś megalomanii, ale patrząc tak na planetę Ziemia gracz może się poczuć jak jakiś Wszechmogący.

Niestety, zarówno Imperator: Rome jak i ARMA III mają ten sam problem. Właściwa rozgrywka pięknie rozciąga się na monitorze 32:9 i wygląda naprawdę spektakularnie. Sam interfejs uruchamia się jednak w klasycznych proporcjach. Oznacza to, że podczas serfowania w głównym menu czekają nas albo wielkie ciemne pasy po lewej i prawej stronie ekranu, albo pikseloza czcionek. To zmusza do zadania fundamentalnego pytania:

Czy wszystkie gry są kompatybilne z monitorem 32:9?

Kilkudniowe testy sugerują, że każda gra, która działa w proporcjach 21:9, zadziała również w proporcjach 32:9. Nie ma więc tego problemu, iż twórcy ledwo co zaadaptowali format Ultra Wide, a tutaj już wchodzi kolejne rozwiązanie. Do tego entuzjaści już stworzyli specjalny program, dzięki któremu gry niewspierające takich proporcji są do nich magicznie dostosowywanie.

Co ciekawe, część producentów gier oficjalnie bojkotuje i nie wspiera monitorów 32:9, gdyż te… pokazują za dużo. Takim twórcą jest Blizzard, który celowo sprawił, iż StarCraft II jest niegrywalny na monitorach takich jak  El491CR P. Powód? Gracz ze sprzętem 32:9 ma realną przewagę nad graczem ze sprzętem 16:9. Zdaniem Blizzarda to niesprawiedliwe, stąd blokada nowych proporcji.

Przypominam sobie rozgrywkę w Total War i po części nie dziwię się producentom StarCrafta. Granie na monitorze 32:9 to jak wychylenie się za okno. Ponowny powrót do mieszkania i ponowne obserwowanie świata zza framugi nie wchodzi w grę. Kto raz zakosztuje nowej perspektywy, nie odda jej już nigdy. Dlatego nie mam wątpliwości, że moim następnym monitorem będzie taki z proporcjami 32:9. To pierwszy raz od wspomnianego przypadku z ekranem 144 Hz, kiedy coś zrobiło na mnie tak duże wrażenie. Naprawdę poczułem, że mogę przenieść rozgrywkę na nowy, wyższy poziom.

To może być trudny i wymagający związek, ale na ten moment jestem zakochany w graniu 32:9.

Dołącz do dyskusji