Facebook zrobił kolejny krok w przekonywaniu nas, jak jest dobrze

News/Social media 11.07.2019
Facebook zrobił kolejny krok w przekonywaniu nas, jak jest dobrze

Facebook zrobił kolejny krok w przekonywaniu nas, jak jest dobrze

Facebook udoskonala narzędzia dla ciekawskich użytkowników. Teraz dowiemy się, na podstawie jakich informacji serwis wyświetla nam daną reklamę, ale też skąd te informacje ma. 

Ścieżki algorytmów reklamowych potrafią być niezbadane i zaskakujące. Z jakichś nieznanych mi powodów sieć reklamowa Google od dłuższego czasu próbuje mnie namówić, żebym lepiej poznała Jezusa z Nazaretu (niecałe 4 tys. km od ciebie). Facebook zaś chce mnie przekonać, że zamiast pracować z domowego zacisza, powinnam spakować zabawki i przenieść się do strefy coworkingowej.

Dlaczego widzę tę reklamę na Facebooku.

Od początku roku sporo się pozmieniało w kwestii reklam na Facebooku. Firma wprowadziła rozwiązanie, które pozwala samodzielnie sprawdzić, dlaczego wyświetlają nam się te, a nie inne posty sponsorowane. Teraz ta opcja ma być nawet bogatsza w informacje. Szkoda, że nadal niewiele z tego wynika w praktyce.

Informacje, które wyświetla nam Facebook, są, mówiąc oględnie, dość ogólne. Mam nieodparte wrażenie, że firma bardzo starała się mieć takie narzędzie, tylko po to, żeby pokazać, jaka jest przejrzysta. Jego jakość czy wartość pozostała zaś sprawą drugorzędną. Może to dość surowa ocena, ale jeśli po kliknięciu reklamy dowiaduję się, że ją widzę bo, po pierwsze, jestem podobna do klientów firmy – to nie dowiaduję się niczego o tym, jakie informacje o mnie zostały wykorzystane w procesie targetowania. Dodatkowa informacja, mówiąca, że reklama kierowana jest do „ludzi mieszkających w Polska i mających 18 lat lub więcej” jest po prostu śmieszna. No brawo, dopiszcie jeszcze, że mam co najmniej jedną rękę i nogę, będzie równie konkretnie.

Dlaczego widzę tę reklamę i skąd mam tę informację o tobie.

Teraz Dlaczego widzę tę reklamę ma oferować nieco bardziej przydatne informacje. Po pierwsze, ma być ich więcej, po drugie, Facebook ma informować, skąd ma dane na nasz temat, które pomogły mu nas namierzyć. Wśród nich mogą się znaleźć strony, które polubiliśmy i które wskazują na nasze zainteresowania, ale także strony, na których jest zamieszczony śledzący nasz sieciowy ruch Pixel Facebooka. I ten ruch doceniam, choć z entuzjazmem jestem raczej ostrożna.

W Preferencjach reklamowych pojawiła się nowa zakładka „Reklamodawcy i firmy”, w której można sprawdzić między innymi, które firmy przekazały listę z naszymi danymi Facebookowi. Bogatsi o tę widzę, będziemy mogli się z mądrzejszą miną podrapać w nos. I tyle.

Targetowanie na Facebooku
Bardzo szczegółowe informacje.

Facebook, jak sam zaznacza na blogu, będzie łaskawie pokazywał dwa lub trzy najważniejsze powody, dla których widzimy daną reklamę, co oznacza, że duża część z nich nadal pozostanie przed nami ukryta. Pokaże też, kto korzysta z Pixela, da listę firm, które przekazują mu dane o nas, ale niewiele nam to pomoże. Facebook bowiem nie zrobi jednego – nie pozwoli nam w łatwy sposób wyjść ze swojej sieci. Bo to tu nie chodzi o to, jak bardzo irytujące reklamy, będą się nam wyświetlać, ale o to, dlaczego nagle wszyscy wiedzą, że właśnie szukam nowej kuchenki.

Kolejny krok w przekonywaniu nas, jak jest dobrze.

Od początku roku Mark Zuckerberg dwoi się i troi, by przekonać nas do tego, że Facebook wcale nie jest jaki zły, jak go malują. To kolejny odcinek kampanii mającej udowodnić wszystkich, że wszystko jest po kontrolą i to kontrolą użytkowników. Nie jest.

Ogromna większość przychodów firmy płynie z reklam. W tym modelu to my, nasz czas i nasze profile jesteśmy produktem, który sprzedaje Facebook. Platforma społecznościowa wiele zrobiła, żeby zasłużyć na swoją opinię Tego Złego, i mam nadzieję, że będzie musiała znacznie więcej zrobić dobrego, żeby ją stracić.

Dołącz do dyskusji