Konami wreszcie wyhodowało jaja, co najlepiej pokazuje demo eFootball PES 2020

Felieton/Gry 31.07.2019
Konami wreszcie wyhodowało jaja, co najlepiej pokazuje demo eFootball PES 2020

Konami wreszcie wyhodowało jaja, co najlepiej pokazuje demo eFootball PES 2020

Jakiś czas temu twierdziłem, że zmiana nazwy Pro Evolution Soccer na jakieś eFootball to głupota, ale to naprawdę jest inna gra. 

Odpaliłem właśnie demo PES 2020. Gdyby nie to, że jestem wielkim fanem serii, pewnie nawet nie domyśliłbym się w pierwszej chwili, że to kolejna odsłona cyklu Japończyków.

eFootball

Nie ma tego całego japońskiego kiczu i badziewia, jak gdyby gra była projektowana na nadmorskie automaty „Ustka 1997”. Ze starego interfejsu zostało tylko to, co było w miarę niezłe, czyli np. sposób edycji składu. Doszły gradienty, modne kolorki, lekkość.

Gra, na boisku, też nie wygląda jak PES. Niby to jest PES, stary i dobry, a jednak jakoś tak nie czuć tej japońszczyzny. No, może trochę, bo zabawę w demie zaczynamy od jakiejś absurdalnej kamery. Konami nie byłoby sobą, gdyby nie udziwniło. Ale po zmianie na standardowy widok meczu… nie czuć tego azjatyckiego ducha. Gra wygląda trochę jak FIFA, tylko lepiej. Idealnie też, co nie było niestety atutem serii PES, odwzorowano murawy. Żywe i realistyczne jak w telewizyjnej transmisji.

To nie jest PES. Gra się tak dobrze, jak zawsze się grało w PES-a – czaruje gameplay, fajnie się drybluje, nie ma schematów, bramkarze przeciętni, ale frajda jest niesamowita.

Ale to jakby inna gra, nie ma tego takiego poczucia… Tego kompleksu niższości? Nie bardzo nawet wiem, jak to wytłumaczyć, ale pierwszy raz w historii mam poczucie obcowania z produktem premium, a nie genialnym naukowcem, który chodzi w dziurawych butach i załatwia się pod siebie. Jak gdyby najlepsze agencje PR wzięły Konami za ucho i powiedziały, co robi źle.

Kop w krocze EA

Od dwóch edycji w serii PES nie było Juventusu, tylko jacyś podrabiańce. To dziwne, bo gra z reguły prawa do Serie A jednak posiadała. Może to uświadomiło Konami, że z klubami można się dogadać indywidualnie.

I zrobili tak. Dogadali się z Juventusem na wyłączność, dając EA Sports taki kop w krocze, że zabolało nawet osoby nieinteresujące się futbolem. Bo co z tego, że EA ma licencję na jakieś 4000 drużyn całego świata, a Konami na jakieś 100, skoro teraz i katalog jednych, i drugich, będzie dziurawy, niekompletny. Ta wielka i nadęta FIFA ze swoimi prawami wypuści Piemonte Calcio w Serie A.

Jak – za przeproszeniem – jakieś Konami.

Uroki wojny podjazdowej

Dobra reforma serii PES w nowoczesnym kierunku, prawdopodobnie fajny gameplay (pograłem kilka spotkań – bardzo przyjemnie mi się grało, zwłaszcza po słabszym PES 2019), no i jeszcze ośmieszenie FIFA niewielkim kosztem.

Oczywiście Konami to nadal Konami, tego nie upudrujesz, więc na przykład składy w demie są nieaktualne. Mimo wszystko jednak miło, że wreszcie wyhodowali jaja.

Dołącz do dyskusji