AKTUALIZACJA: LyricFind bierze odpowiedzialność na siebie. Google wychodzi z twarzą z afery z Geniusem

News/Bezpieczeństwo 17.06.2019
AKTUALIZACJA: LyricFind bierze odpowiedzialność na siebie. Google wychodzi z twarzą z afery z Geniusem

AKTUALIZACJA: LyricFind bierze odpowiedzialność na siebie. Google wychodzi z twarzą z afery z Geniusem

Właściciele witryny internetowej Genius.com oskarżają właściciela Wyszukiwarki Google o kradzież danych. Mają dowody wskazujące na to, że usługa Google’a pobiera od nich treści bez ich wiedzy, zgody, a nawet podania źródła.

AKTUALIZACJA: LyricFind, firma od której Google licencjonuje teksty piosenek, wydała oświadczenie, w którym bierze winę na siebie. Na końcu wpisu znajduje się dodatkowa aktualizacja z 18.06.2019 r.

Jeżeli to prawda, to mamy tu do czynienia z dość kompromitującą wpadką wizerunkową. Genius.com, twierdzi, że złapał internetowego giganta na gorącym uczynku. Właściciel popularnej witryny z tekstami do piosenek twierdzi, że Google w swoich panelach informacyjnych w wynikach wyszukiwania wyświetla jego treści, bez wiedzy, zgody czy nawet oznaczenia źródła.

Wykorzystali alfabet Morse’a, żeby złapać Google’a na gorącym uczynku

By sprawdzić swoje podejrzenia, Genius.com wyedytował apostrofy w wybranych hostowanych przez siebie tekstach do piosenek tak, by ich obie angielskie formy (apostrof otwarty i zamknięty) układały się w kodzie Morse’a w wyrażenie „Red Handed” (po polsku: „złapany na gorącym uczynku”).

wyszukiwarka google kradzież danych
Kiedy podmienimy oba apostrofy na kropki i kreski Morse’a, wyjdzie nam„ na gorącym uczynku” (źródło: Genius)

Kiedy teksty w tej formie, ze swoistym znakiem wodnym, zaczęły się pojawiać w wynikach wyszukiwania, przedstawiciele Geniusa, jak twierdzą, nie mieli już żadnej wątpliwości. To ich zdaniem stanowi niezbity dowód, że Google czerpie teksty właśnie z rzeczonej usługi. O sprawie jako pierwszy doniósł Wall Street Journal.

Kradzież danych przez Wyszukiwarkę Google? Te oskarżenia nie mogły nadejść w gorszym czasie

Nie jest jasne czy Genius.com sam jest w stanie coś ugrać na swoim odkryciu. Witryna nie jest właścicielem treści, które hostuje – licencjonuje teksty od wytwórni muzycznych, wydających twórczość piosenkarzy, a więc i wspomnianych tekstów. Na dodatek Genius.com do najświętszych nie należy, witryna dopiero od niedawna operuje w sposób legalny, uprzednio oferując teksty bez wiedzy i zgody ich właścicieli.

Tym niemniej interesy Genius.com wydają mi się tu sprawą drugorzędną (choć niewątpliwie nie dla samego zainteresowanego). Istotą odkrycia jest dowód sugerujący, że właściciel największej wyszukiwarki na świecie i prawdopodobnie najważniejszej internetowej usługi na świecie kradnie cudze dane. Akurat w momencie, gdy zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych, prawnicy Google’a szykują się do obrony przed wytaczanymi firmie procesami antymonopolowymi.

Google nie oznacza źródła, z którego bierze teksty piosenek. Choć niemal w każdym innym przypadku tak robi

wyszukiwarka google kradzież danych
Wyszukiwarka Google podaje twórcę utworu, jednak nie oznacza źródła, z którego pobrała tekst

Po poproszeniu wyszukiwarki o tekst jednej z piosenek zespołu Metallica, Google po prostu go nam podaje. Nie wskazuje źródła, co samo w sobie jeszcze o niczym nie świadczy. Jeżeli operator wyszukiwarki kupił prawa do publikowania tych utworów, to umowa z właścicielem tych praw może dawać mu prawo do pomijania wskazywania owego źródła.

wyszukiwarka google kradzież danych
Wyszukiwarka czytelnie oznaczyła witrynę, z której pobrała informacje

Zazwyczaj jednak Google wskazuje źródło swoich informacji. Powyżej zapytałem wyszukiwarkę o to, jak dodać pamięć operacyjną do komputera iMac. Wyszukiwarka podała instrukcje, ale też podlinkowała witrynę, z której pobrała informacje.

Nie tylko Google oznaczył Wikipedię, z której pobrał dane, ale też dodał przycisk do zgłaszania praw do informacji (prawy, dolny róg)

Podobnie jak spytamy się ją o wiek naszego prezydenta. Google podaje odpowiedź, nawet dodaje od siebie inne podstawowe informacje na temat Andrzeja Dudy, ale też i w tym przypadku wskazuje Wikipedię jako źródło informacji – za pomocą klikalnego łącza.

wyszukiwarka google kradzież danych
Nie zawsze opłaca się pobierać informacje z innych źródeł. Zapytanie związane ze strefami czasowymi łatwiej samodzielnie przeliczyć

Nie wszystkie informacje mają podane źródło, ponieważ czasem nie jest to wymagane. Jak zapytałem Google’a o godzinę w innej strefie czasowej, ten mi ją po prostu podał. Bo dużo łatwiej jest usłudze wykonać proste przeliczenie niż czerpać tę informację z zewnętrznych źródeł.

Google twierdzi, że to nieprawda. „Nie mamy nic wspólnego z Geniusem”

Google zapewnił zagraniczne media (na przykład, The Verge), że licencjonuje treści piosenek z wielu źródeł, przede wszystkim z usługi LyricFind. W oświadczeniu czytamy też, że właściciel Wyszukiwarki „traktuje prawa autorskie bardzo poważnie” i że firma prowadzi dochodzenie, by wyjaśnić dlaczego właściwie usługa wyświetla oznaczone przez Geniusa teksty piosenek.

LyricFind proszony o wyjaśnienia przez zachodnie media twierdzi z kolei, że nic go z Geniusem nie łączy i że nie licencjonuje ani nie pobiera od niego danych. My przez polski oddział Google’a zostaliśmy odesłani do krótkiego oświadczenia opublikowanego na Twitterze, w którym Google wyraża podobne stanowisko do tego podesłanego amerykańskim mediom.

Pozostaje nam więc czekać na kolejne informacje w sprawie. Bez wątpienia któraś ze stron, świadomie bądź nie, mówi nieprawdę. A Google jak nigdy musi teraz dbać o jak najlepszy wizerunek.

AKTUALIZACJA 18.06.2019 r. – LyricFind, dostawca tekstów piosenek Google’a, odnosi się do zarzutów Geniusa.

LyricFind w swoim oświadczeniu twierdzi, że Google nie jest właściwym adresatem stawianych mu zarzutów. Jeżeli ktokolwiek zawinił, to sam LyricFind. Choć dostawca tekstów zauważa, że wedle swojej wiedzy, nie ma żadnych relacji z Geniusem i że nie czerpie tekstów z jego bazy danych. W świetle argumentów przedstawionych przez konkurenta – wspomniane wyżej apostrofy – przedstawiciele LyricFind zobowiązali się do ponownego sprawdzenia swojej bazy i usunięcia rzeczonych tekstów. Zaznaczają też, że w jego bazie odnaleziono 100 podejrzanych tekstów, co stanowi mikroskopijną jej część: LyricFind na dziś ma w swoich zasobach 1,5 mln tekstów piosenek.

Dołącz do dyskusji