Czego nie robić na wakacjach: poradnik dla lecących samolotem, wypożyczających auta i śpiących w hotelach

Czego nie robić na wakacjach: poradnik dla lecących samolotem, wypożyczających auta i śpiących w hotelach

Czego nie robić na wakacjach: poradnik dla lecących samolotem, wypożyczających auta i śpiących w hotelach

Wakacje, ach piękne wakacje. Kolejne lato, kolejne wyjazdy, kolejne kradzieże danych. Warto w tym okresie przypomnieć sobie i najbliższym, że lepiej nie chwalić się w internecie biletami lotniczymi, a hotelarze, nawet ci najmilsi, nie mają prawa brać w zastaw naszych dokumentów. 

Jedni już kolanem dopychają walizki, inni dopiero zaczynają robić nacięcia na blacie biurka, odliczając dni do wakacji. Przypomnijcie swoim znajomym, rodzicom i wyrośniętym dzieciakom, żeby na wyjazd oprócz Switcha i kremu z filtrem zabrali też zdrowy rozsądek i odrobinę nieufności.

Nie musisz dawać nikomu w zastaw dokumentów i nie musisz się zgadzać na ich kopiowanie

Właściciel hotelu może zaklinać się na ducha swojej prababki, ale ty i tak nie musisz i nie powinieneś pozwolić mu skserować swoich dokumentów. Pan z wypożyczalni rowerów wodnych może przywoływać święte prawo tradycji, według którego od XVII wieku kopiuje dowód każdego klienta, ale ty i tak dzielnie opieraj się skanowaniu swojego dokumentu.

Masz sojusznika i masz dobrą podstawę prawną, żeby to robić. Żądanie zostawienia dokumentów w zastaw to absurd, który już dawno powinien zostać wyeliminowany. Firmy to lubią, bo przepisywanie ręczne jest i wolniejsze i bardziej podatne na pomyłki. My, jako klienci, lubić tego nie powinniśmy i w tej naszej antypatii możemy powołać się na potężnego sojusznika — Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych i jego straszliwą broń RODO. Według prawa dane mogą być gromadzone tylko wtedy, gdy są one niezbędne do realizacji danego celu. Kopia waszego dowodu osobistego nie jest konieczna do tego, żeby wam skutecznie wypożyczyć kajak.

PUODO może wlepić niepokornym kopistom potężną karę za wymuszanie skanowania, kopiowania czy zatrzymywania w zastaw dowodu osobistego.

Jeśli więc na wakacjach ktoś będzie próbował poprosić dowodzik na przechowanie lub do skopiowania, powołajcie się na RODO. To straszliwe hasło nadal mrozi krew w żyłach części nadgorliwców, która może i nie do końca wie, o co chodzi w nowych przepisach, ale rozumie, że należy się ich bać. Tylko uwaga – pamiętajcie, że meldując się choćby w hotelu, musicie pokazać dokument, osoba pracująca w recepcji może spisać z niego dane, ale nie ma prawa go zatrzymać lub zrobić jego kopii.

Najważniejsze – przestańmy udostępniać nasze dane w sieci z własnej woli

Chciałabym napisać, że do ogólnej wiedzy przebiła się informacja o tym, że robienie zdjęć swoich dokumentów i wrzucanie ich do internetu to nie jest dobry pomysł. Chciałabym, ale nie mogę. Wystarczy zajrzeć na Instagrama czy Twittera i wyszukać odpowiednie tagi. Zawsze znajdzie się jakiś świeżo upieczony 18-latek, który chwali się swoim dowodem, nie kłopocząc się z zamazywaniem swoich danych. Idą wakacje, więc wiele osób będzie chciało pochwalić się tym, dokąd jedzie czy leci. To też warto robić z głową, o ile naprawdę musicie to robić w ogóle.

Niedawno plotkarskie media obiegła wieść o tym, że Kinga Rusin opublikowała na swoim facebookowym profilu zdjęcie biletu do Stanów Zjednoczonych. Nie byłoby w tym pewnie nic dziwnego, gdyby nie to, że gwiazda TVN-u zdecydowała, że pokaże bilet taki, jakim go drukarka stworzyła w pełnej glorii i chwale wszystkich zawartych na nim informacji. Dzięki temu można było bez problemu zalogować się na stronę Lufthansy i za jej pośrednictwem sprawdzić między innymi pełne dane paszportowe Kingi Rusin z numerem paszportu, jego datą ważności i innymi bajerami.

Dwa lata temu podobny błąd zrobił poseł Dominik Tarczyński. Upublicznił dane z biletu w internecie, żeby pochwalić się lotem do Miami. Pokazał jednak internautom tak wiele informacji, że ktoś mniej życzliwy mógł w imieniu posła dokonać zmian w rezerwacji, a nawet ją anulować.

Przed wakacjami warto przypomnieć swoim starszym i uświadomić młodszym kolegom i członkom rodziny podstawowe zasady bezpieczeństwa w dzieleniu się wakacyjną radością w internecie. Nawet jeśli publikujemy coś, na czym nie znajdują się nasze dane bezpośrednio, to zastanówmy się, czy nie ma do nich pośredniego dostępu, chociażby danych do logowania czy kodu QR z wrażliwymi danymi.

Czytaj również: Jak naszemu czytelnikowi ukradli tożsamość i narobili długów – historia prawdziwa. Ku przestrodze

Dołącz do dyskusji