Grzechy sodomskie wyleciały z YouTube’a. Raper zdziwiony, że nie można obrażać homoseksualistów

News/Social media 13.06.2019
Grzechy sodomskie wyleciały z YouTube’a. Raper zdziwiony, że nie można obrażać homoseksualistów

Grzechy sodomskie wyleciały z YouTube’a. Raper zdziwiony, że nie można obrażać homoseksualistów

YouTube kasuje teledysk „Grzechy sodomskie”, a raper nie może zrozumieć, że jest różnica między posiadaniem swoich poglądów a obrażaniem innych ludzi. 

YouTube znów wykazuje się swoim słynnym antyprawicowym nastawieniem. Z serwisu za szerzenie nienawiści wyleciało właśnie dzieło prawdziwie polskiego (bo katolickiego, a wiadomo, inaczej nie można być prawdziwie polskim) barda i artysty. Hurr durr cenzura!

Poglądy można mieć, obrażać innych nie można. Proste? A jednak…

Kariera „Grzechów sodomskich” była krótka i została gwałtownie i brutalnie przerwana. Dzieło wyleciało z serwisu za szerzenie nienawiści w zaledwie kilka dni od jego publikacji. Po tym jak zainteresowały się nim media, a ludzie zaczęli go zgłaszać, YouTube dostrzegł, że rapowany przekaz rzeczywiście mija się z zasadami platformy i to dość znacznie. Wśród cech, ze względu na które należy się specjalna ochrona, jest nie tylko rasa, płeć, wiek, status weterana czy religia ale także orientacja seksualna.

W wywiadzie dla wRealu24.pl Karat wyjaśnia wszystkim, co się stało i czemu jego dzieło zostało usunięte. Raper tłumaczy, że wszystko jest kk, bo on się w swojej piosence odwołuje do słów Katechizmu kościoła katolickiego i Biblii. Karat nie może zrozumieć, dlaczego jego film został uznany za propagujący nienawiść – czy pismo święte jest nienawiścią, pyta retorycznie.

Powoływanie się na fragmenty wyrwane z Pisma Świętego i interpretowanie je na swój sposób jest zawsze dość kontrowersyjne i to nawet abstrahując od tego, czy Księgę Ksiąg uznajemy za jakikolwiek autorytet. Powoływanie się na konkretne fragmenty jakiegokolwiek dzieła tak, żeby nam pasowało do tezy i wyrywając je z kontekstu kulturowego, zawsze jest śliską sprawą. Wystarczy przypomnieć, że kiedyś w Biblii doszukiwano się fragmentów, które popierały utrzymanie niewolnictwa.

Karat zapowiedział, że odwołał się od decyzji YouTube’a, bo nie widzi w swoim utworze nawoływania do nienawiści. Ponieważ raper jest ewidentnie zagubiony, podpowiadamy, którym fragmentom powinien się szczególnie uważnie przyjrzeć:

jednak to wyjątkowo jest czyn ohydny (ble).

jeśli mężczyzna z mężczyzną współżył,

jeśli kobieta obok kobity się budzi co ranek,

nie chcemy w Polsce tu tego wcale: dewiacji, sodomii, co tu sieje zamęt

Niech zwróci też uwagę na radę, raczej nie płynącą z miłości do bliźniego: „ktoś ma zboczenia, niech się lepiej leczy”. Polecamy też te fragmenty, które sugerują, że homoseksualiści to jakaś klika, która ma za zadanie zniszczyć Polskę i Polaków.

*Grafika główna: kadr z Grzechy sodomskie, Karat, YouTube.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji