Logitech G502 Lightspeed to najlepsza bezprzewodowa myszka dla graczy w naszej galaktyce – recenzja

Recenzja/Gry 22.05.2019
Logitech G502 Lightspeed to najlepsza bezprzewodowa myszka dla graczy w naszej galaktyce – recenzja

Logitech G502 Lightspeed to najlepsza bezprzewodowa myszka dla graczy w naszej galaktyce – recenzja

Wzięli i pozamiatali. Logitech uczciwie i zasłużenie wygrał tytuł najlepszej bezprzewodowej myszki, jaką może sobie sprawić gracz. Logitech G502 Lightspeed łączy najlepsze cechy okablowanego poprzednika z bezprzewodowym, precyzyjnym, działającym 45-60 godzin na jednym ładowaniu sensorem optycznym. Na ten moment nie potrafię wskazać lepszej bezprzewodowej myszki do gier. Albo G502, albo wcale.

Tak naprawdę Logitech G502 Lightspeed nie jest niczym rewolucyjnym. To suma świetnie ocenianych rozwiązań, które zostały opracowane na przestrzeni kilku ostatnich lat. Myszka jest fuzją uwielbianej przez graczy obudowy G502, kapitalnego bezprzewodowego sensora HERO 16K oraz nowego oprogramowania G Hub. Te trzy elementy składają się na pożądaną całość, która nie ma aktualnie żadnej godnej konkurencji. Przynajmniej nie w kategorii bezprzewodowych, profilowanych myszy dla graczy.

Obudowy G502 nie trzeba graczom przedstawiać. To najchętniej kupowana mycha Logitecha.

Kształt profilowanej myszy jest niezwykle agresywny. Logitech G502 Lightspeed został zaprojektowany w ten sposób, aby budować wrażenie trzymania w ręku czegoś ostrego i precyzyjnego. Asymetryczne przyciski LPM oraz PPM sprawiają, że czuję, jak gdybym dzierżył coś na kształt włóczni, miecza czy grotu strzały. Takie poczucie to kapitalne placebo. Graczowi wydaje się, że jest bardziej precyzyjny, a jego ruchy są dokładniejsze. G502 zachęca do konfrontacji i do walki. Gdyby można było określić myszkę mianem ofensywnej, ta bez wątpienia by na nie zasługiwała.

Długość 132 mm
Szerokość 75 mm
Wysokość 40 mm
Masa 114 g (sama mysz)
Dodatkowe ciężarki do 16 g
Czas działania 45 – 60 h
Czujnik HERO 16K
Rozdzielczość 100–16 000 dpi
Raportowanie położenia 1000 Hz (1 ms)
Mikroprocesor 32-bitowy ARM
Liczba przycisków 11

Pomimo ostrych i egzotycznych kształtów, Logitech G502 Lightspeed kapitalnie leży w ręce. Dłoń wręcz zapada się w obudowie. Bryła została wygięta w połowie, przez co główne przyciski, grzbiet oraz podpórka kciuka idealnie pokrywają się z naturalną anatomią ludzkiej dłoni. Zwłaszcza takiej o średnim oraz sporym rozmiarze. To jedna z niewielu myszek, podczas użytkowania których moje grube jak serdelki kciuki nie szurają po podkładce. Co ciekawe, mimo występowania wielu dodatkowych przycisków po lewej stronie gryzonia, naprawdę trudno którykolwiek z nich wcisnąć przez przypadek.

Kompletnie mnie nie dziwi, że poprzedni G502 to najchętniej kupowana mysz Logitecha. Sam ją sobie sprawiłem. Właśnie ze względu na kapitalny kształt, niezwykłą wygodę, ułożenie przycisków dodatkowych oraz rewelacyjną rolkę. O tak, rolka – nie można o niej zapomnieć. Ta działa w trybie płynnym lub skokowym, w zależności od ustawienia przycisku. Skoki G502 są z kolei idealnie rozciągnięte na dystans. Ani za małe, ani za duże. Zębatka została doskonale docięta. Sprzężenie zwrotne do użytkownika jest bardzo satysfakcjonujące.

Asem modelu Logitech G502 Lightspeed jest bezprzewodowy, dosyć wydajny sensor HERO 16K.

Pisałem to kilka miesięcy temu i napiszę to znowu – premiera połowicznie autorskich sensorów optycznych HERO na stałe zmieniła rynek myszek bezprzewodowych. Wcześniej gryzonie bez kabli działały tygodniami wyłącznie w trybie biurowym, z opóźnieniem na poziomie kilkunastu milisekund. W sam raz do przeglądania Internetu, ale nie do walczenia o nową rangę w Overwatchu. Z kolei sensory o częstotliwości odświeżania 1000Hz, z opóźnieniem zamkniętym poniżej 1 ms, bardzo szybko traciły energię. Gdy wystarczało jej na kilkanaście godzin rozgrywki, było już nieźle.

Logitech dokonał technologicznego przełomu. Jego sensory HERO oferują topowe parametry działania, jednocześnie kapitalnie zarządzając akumulatorem. Dzięki temu gracze mogą liczyć na 40 – 250 godzin nieustannej rozgrywki, w zależności od modelu myszki oraz konfiguracji podświetlenia. Omawiany G502 Lightspeed działa od 45 do 60 godzin. To standardowy wynik jak na sensory HERO, ale jednocześnie kapitalne osiągnięcie w kontekście całego rynku bezprzewodowych myszek dla graczy.

Nawet grając 3 godziny dziennie, G502 będziemy musieli podłączyć do ładowania dopiero po ponad dwóch tygodniach zabawy. W praktyce swój przedpremierowy egzemplarz naładowałem dopiero po miesiącu. Energetyczna wydajność Logitechów to absolutne mistrzostwo, a nowa wersja G502 nie jest tutaj czarną owcą. Mogło być trochę lepiej, jest nieco pola do poprawy, ale i tak mamy do czynienia z solidnymi parametrami czasowymi.

HERO 16K dorównuje możliwościami uznanemu sensorowi PWM 3389.

Jest tajemnicą poliszynela, że Logitech opracował własne czujniki w oparciu o sensory PixArta. Dlatego topowy PMW 3389 oraz HERO 16K oferują te same lub bardzo zbliżone parametry. W obu przypadkach maksymalna częstotliwość odświeżania wynosi 1000 Hz, maksymalna czułość wynosi 16 000 DPI, opóźnienie zostało ograniczone poniżej 1 ms, a prędkość maksymalna rejestrowanego ruchu wynosi 400 cali na sekundę. Różnicę można zaobserwować wyłącznie na poziomie akceleracji: 40g Logitecha do 50g PixArta.

HERO 16K nie oszukuje sztucznymi pikselami nawet na poziomie 16000 DPI. Sensor nie wysyła fałszywych danych na żadnym z ustawień czułości. Gracz jest stuprocentowo wolny od interpolacji, a imponujące (i zupełnie zbędne) 16000 DPI jest realną, natywną wartością maksymalną. Nie ma mowy o żadnych sztuczkach po stronie oprogramowania. To imponujący wynik, którym nie może się pochwalić wiele myszek. Nawet G Pro Wireless tego samego producenta posiłkował się interpolacją w modelu 2+1 powyżej 10 000 DPI.

Bezprzewodowy sensor zaczyna szumieć dopiero przy czułości 7000 DPI. Zanotowałem też nieznaczną akcelerację gryzonia. Wykonując 360-stopniowe manewry w grze FPS na 3-metrowym torze kursor nie powracał idealnie w to samo miejsce przy większych szybkościach. Różnica jest jednak marginalna. To zaledwie garstka pikseli. Zewnętrzny benchmark ocenił odbicie podczas ekstremalnych manewrów na poziomie od 2 do 4 proc. W ogólnym ujęciu można więc stwierdzić brak akceleracji pozytywnej. Mniam.

Odnotowałem także, że Logitech po raz kolejny zredukował minimalną wartość zmiany czułości. Pierwsze HERO skakały co 100 DPI. W modelu Logitech G502 Lightspeed użytkownik może z kolei ustawić dowolną czułość przesuwaną co 50 DPI. Mam więc dowód, że Logitech nieustannie pracuje nad autorskimi sensorami, chociaż nie zmienia ich nazw rynkowych. To oczywiście jak najbardziej pozytywne zjawisko.

Solidnym dopełnieniem myszki jest nowy program G HUB.

Ten pozwala przypisać do 11 przycisków konkretne akcje, klawisze, funkcje systemowe, funkcje programów oraz całe makra. Do tego dochodzi standardowa zabawa z LED-ami (na szczęście można je całkowicie wyłączyć) oraz edycja czułości z zapamiętaniem do 5 wartości DPI jednocześnie. Wszystko to trafia bezpośrednio w pamięci 32-bitowego procesora ARM wewnątrz urządzenia. Dzięki temu myszki nie trzeba konfigurować od nowa podczas LAN Party na obcym sprzęcie.

Nowością w G HUB jest biblioteka profili społeczności, które pobiera się za pośrednictwem Internetu. Chcesz mieć skonfigurowaną myszkę dokładnie tak samo jak gwiazda Twitcha o pseudonimie Ninja? Zero problemów. Interesuje cię konfiguracja, której używał ligowy finalista Overwatcha? Proszę cię bardzo. Masz ochotę na build wykorzystywany przez weterana World of Warcraft? Jest na wyciągnięcie ręki. Świetna alternatywa dla tych osób, które nie chcą się bawić w ręczną konfigurację swojego urządzenia.

Niestety, te recenzenckie 9+/10 psuje jeden zasadniczy element: cena.

Logitech G502 Lightspeed został wyceniony na 649 zł. To prawie trzykrotnie więcej niż ten sam G502 w wersji z kablem. Doskonale rozumiem, że bezprzewodowe modele urządzenia są droższe od tych na smyczy. Logitech pokazał jednak, że potrafi zejść z ceną bezprzewodowego gryzonia poniżej 250 zł. Najlepszym tego dowodem jest myszka G305. Dlatego mam podejrzenie, że firma narzuciła większą niż zazwyczaj marżę, zdając sobie sprawę z popularności oraz renomy modelu G502.

Największe zalety:

  • Kapitalna, świetnie skrojona bryła G502
  • Bezprzewodowe działanie topowej myszki po kablu
  • Najlepsza rolka w naszej galaktyce
  • Idealna dla średnich, dużych i grubych dłoni
  • Nowy G HUB daje radę
  • Dodatkowe obciążniki w zestawie
  • Doskonała do FPS-ów
  • Dłoń aż się w niej zapada

Największe wady:

  • Nieczyste zagranie z ceną (649 zł)
  • Brak miejsca na adapter USB w kieszonce obciążników
  • Leworęczni mają czego zazdrościć

Mamy więc doskonałego gryzonia ze średniej półki, któremu przyklejono cenę z półki górnej. Dosyć niezręczna sytuacja. Z jednej strony Logitech G502 Lightspeed to cudowny sprzęt, który zasługuje na każde pieniądze. Z drugiej trudno nie mieć wrażenia, że Logitech gra nie fair i stosuje chwyt poniżej pasa. Bezprzewodowy gryzoń jest wart każdych pieniędzy, bo lepszego po prostu nie ma. To jednak nie powód, żeby tak bezceremonialnie oskubać fanów marki. Cena na poziomie 499 zł byłaby o wiele bardziej zasadna. Mam szczerą nadzieję, że wolny rynek wcześniej czy później do niej doprowadzi.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji