Już 15 tys. osób postanowiło zrobić coś z tym, że Gmail jest tak paskudny. Sprawdziłem, jak działa wtyczka Simplify

Artykuł/Technologie 26.04.2019
Już 15 tys. osób postanowiło zrobić coś z tym, że Gmail jest tak paskudny. Sprawdziłem, jak działa wtyczka Simplify

Już 15 tys. osób postanowiło zrobić coś z tym, że Gmail jest tak paskudny. Sprawdziłem, jak działa wtyczka Simplify

Wtyczka do Google Chrome, Simplify, zadebiutowała niespełna miesiąc temu, a już notuje ponad 500 instalacji dziennie. I nic w tym dziwnego. Wystarczy ją dodać do przeglądarki, by przeładowany i brzydki Gmail stał się wzorem prostoty i minimalizmu.

Nie lubię Gmaila. Do dziś nie mogę odżałować decyzji Google’a o ubiciu Inboksa, który był od Gmaila pod każdym względem lepszy, a przede wszystkim – jego interfejs nie był tak nachalny.

Gmail to przeładowany kloc

Jeśli ktoś sprawdza maila raz dziennie lub rzadziej, pewnie nawet nie zwraca na to uwagi. A jeśli zwraca, to ma to gdzieś. Ale jeśli dla kogoś e-mail to podstawa pracy i korzysta z usług Google’a, można tylko współczuć. Gmail jest skrajnie wręcz niezachęcającym do pracy, odstraszającym klocem.

Ktoś jednak postanowił coś z tym zrobić. Tym kimś był nikt inny jak Michael Legget, jeden z designerów Gmaila, pracujący nad pocztą Google’a od 2008 do 2015 r.

Jak sam wspomina w wywiadzie dla Fast Company, firma już dekadę temu zdawała sobie sprawę, że Gmail jest paskudny. Naładowanie klienta pocztowego funkcjami zaowocowało przeładowanym interfejsem, co w konsekwencji doprowadziło do powstania Inboksa, nad którym Legget również pracował.

Po tym, jak opuścił Google’a w 2015 r., Legget rozpoczął pracę nad wtyczką, która doprowadzi jego pierwotną wizję na Gmaila do końca. Jednak dopiero zamknięcie Inboksa pchnęło go do opublikowania swojego nowego dzieła.

Jak sam przyznaje, do ostatniej chwili liczył na inwencję Google’a i miał nadzieję, że 1 kwietnia – w 15. rocznicę powstania poczty – Gmail zyska odświeżony wygląd, a jego wtyczka okaże się niepotrzebna.

Tak się jednak nie stało. Simplify for Gmail trafił do Chrome Web Store.

Legget opublikował swoją wtyczkę 2. kwietnia. W chwili pisania tego artykułu pobrano ją już 15 tys. razy, a można liczyć, że teraz, kiedy przedsięwzięcie zyskuje medialny szum, liczba instalacji znacząco wzrośnie.

Simplify robi tylko jedną rzecz – upraszcza wygląd Gmaila. Po instalacji plug-inu z Chrome Web Store na pasku rozszerzeń pojawia się ikonka „S.”, wyszarzona na każdej innej stronie prócz poczty.

Jak działa Simplify?

Różnica w wyglądzie Gmaila jest uderzająca. Tak wygląda skrzynka odbiorcza przed instalacją Simplify:

Tak wygląda Gmail. Jest paskudny

A tak po uruchomieniu wtyczki:

Tak wygląda Gmail z Simplify. Jest pięknie

Jeśli dodatkowo wybierzemy kompaktowy wygląd interfejsu Gmaila, robi się zupełnie minimalistycznie:

Tak wygląda Gmail z Simplify. Jest pięknie

Gmail atakuje nas treścią z każdej strony. Po lewej mamy skrzynki, zakładki, awatary kontaktów, po prawej – listę rozszerzeń. W lewym górnym rogu widnieje wielkie logo poczty Google’a, a w lewym dolnym okno Google Hangouts. Do tego u dołu mamy licznik dostępnej przestrzeni w Google Drive. Wiecie, żebyśmy dokładnie wiedzieli, kiedy trzeba będzie wyłuskać dolary, żeby zapłacić za Google One.

Gmail przed instalacją Simplify

Po instalacji Simplify wszystkie te elementy znikają. Oczywiście nadal można je rozwinąć, ale domyślnie są schowane i nie wchodzą w drogę.

Zwróćcie też uwagę, jak bardzo nachalne w zwykłym Gmailu są zakładki skrzynki odbiorczej. Człowiek od razu chce kliknąć, widząc tak krzykliwy kolor. Simplify upraszcza ten wygląd i wyszarza pola zakładek. Klikamy w nie na własne życzenie, a nie wtedy, gdy aplikacja atakuje nas pstrokatym designem.

Szkoda jedynie, że Simplify nie ingeruje w żaden sposób w panel tworzenia nowej wiadomości.

Gmail przed instalacją Simplify

Po włączeniu wtyczki wygląda on identycznie jak przed włączeniem, a szkoda, bo aplikacje takie jak Newton pokazały, że maile tworzy się lepiej i przyjemniej, gdy interfejs jest maksymalnie uproszczony:

Gmail po instalacji Simplify

Jedyną wadą, jaką znalazłem po kilku godzinach z Simplify, jest przesunięcie kilku elementów interfejsu na ekranie o wysokiej rozdzielczości, spowodowane usunięciem logo. Tak jak do tej pory przyciski zaznaczania, archiwizacji, usuwania, etc. Znajdowały się bezpośrednio nad mailami, tak na dużym ekranie monitora są one teraz przesunięte w lewo. Choć to oczywiście kwestia przyzwyczajenia.

Wtyczka jest też w pełni bezpieczna. Nie śledzi użytkownika, nie pobiera żadnych danych. Cytując twórcę, to „w większości CSS i odrobina Javascript”. Dokumentacja Simplify jest zresztą ogólnodostępna w serwisie Github.

Chciałbym, żeby Gmail wyglądał tak bez dodatkowych wtyczek.

Simplify pokazuje, jaki Gmail mógłby być, gdyby Google poszedł za trendem minimalistycznego designu i edytorów distraction free. Chciałbym mieć nadzieję, że Google wykupi pomysł od Michaela Leggeta, ale nie mam żadnych wątpliwości, że tak się nie stanie.

Google’owi zależy na tym, by atakować odbiorcę jak największą liczbą „zachęt” do korzystania z innych usług, do zaglądania w pozostałe karty skrzynki odbiorczej (bo są tam reklamy).

Póki co zostaje więc rozszerzenie do przeglądarki, które jakoś nad tym bałaganem zapanuje. I trzymam kciuki za to, by Legget, zachęcony sukcesem swojego dzieła, kontynuował jego rozwój i dawał nam, użytkownikom, wybór między przeładowanym kolosem, a minimalistycznym, przejrzystym klientem poczty.

Rozszerzenie Simplify można pobrać z Chrome Web Store.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji