Reklama Leica jest tak dobra, że producent ma duże kłopoty w Chinach. A wraz z nim Huawei

Artykuł/Foto 23.04.2019
Reklama Leica jest tak dobra, że producent ma duże kłopoty w Chinach. A wraz z nim Huawei

Reklama Leica jest tak dobra, że producent ma duże kłopoty w Chinach. A wraz z nim Huawei

Leica kilka dni temu opublikowała poruszający film „The Hunt”. To fenomenalna reklama, która nie spodobała się chińskim władzom. Leica ma w Państwie Środka problemy, a może się też oberwać Huaweiowi.

Leica to firma z przeogromnymi tradycjami fotograficznymi. Dziś aparaty tego niemieckiego producenta są symbolem luksusu, ale cały czas tkwi w nich reporterskie DNA. Leica przygotowała absolutnie genialną reklamą w formie filmu krótkometrażowego przedstawiającego zmagania fotoreporterów na różnych frontach.

Jeżeli macie dziś obejrzeć jedną reklamę, obejrzyjcie tę. Ciarki gwarantowane, zwłaszcza jeśli interesujecie się fotografią reportażową.

Reklama firmy Leica jest problemem w Chinach.

Film opowiada historię kilku fotoreporterów, ale skupia się głównie na słynnym zdjęciu przedstawiającym Nieznanego Buntownika – Tank Mana – który 5 czerwca 1989 roku stanął naprzeciwko kolumny czołgów na placu Tiananmen. Był to symboliczny bunt wobec wojska, które dzień wcześniej krwawo stłumiło bunt studentów, w wyniku czego życie straciło kilka tysięcy osób (w zależności od źródeł, od 2,6 do nawet 10 tys. osób).

Wydarzenia na placu Tiananmen są bardzo niewygodnym tematem dla rządu Chińskiej Republiki Ludowej. Wszelkie wzmianki o krwawej masakrze są kategorycznie cenzurowane, więc nic dziwnego, że reklama została zbanowana w Chinach. Tym razem konsekwencje poszły jednak dalej.

Cenzura objęła nie tylko reklamę, ale i całą firmę Leica. W serwisie społecznościowym Weibo, gdzie pojawiła się reklama, włodarze zablokowali słowo „Leica”, zarówno w języku mandaryńskim jak i angielskim.

To problem rownież dla Huawei.

Huawei od kilku lat współpracuje z Leicą i otwarcie chwali się faktem, że aparaty smartfonów topowych linii powstają wspólnie z niemieckim producentem. Logo Leica pojawia się nie tylko na samych smartfonach, ale też na reklamach, zarówno tych telewizyjnych, internetowych, jak i wielkoformatowych banerach w miastach.

Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że Huawei rzekomo ma konotacje z chińskim rządem. Jak donosi „The Times”, Huawei ma być częściowo finansowany przez chińskie władze, a konkretnie przez Chińską Armię Ludowo – Wyzwoleńczą, Narodową Komisję Bezpieczeństwa, a nawet przez wydziały chińskich służb wywiadowczych. Do tej pory były to tylko spekulacje, ale nowe materiały CIA mają potwierdzać te przypuszczenia.

W obliczu tych doniesień kontrowersje wokół firmy Leica są dużym problemem dla Huawei.

Reakcja firmy Leica jest rozczarowująca.

W odpowiedzi na napiętą sytuację, Leica… odcina się od kontrowersyjnej reklamy twierdząc, że wideo nie było finansowane przez Leica Group. Jednocześnie wiemy, że film został zrealizowany przez agencję F/Nazca Saatchi & Saatchi na zlecenie brazylijskiego oddziału firmy Leica, z którym współpracuje od 2012 roku.

Agencja twierdzi, że nigdy nie naraziłaby na szwank reputacji swojego klienta poprzez wypuszczenie materiału, który nie zostałby wcześniej zatwierdzony przez zleceniodawcę.

Jak pisze Bloomberg, „Leica dołącza do rosnącej listy zagranicznych marek, które znalazły się po niewłaściwej stronie konfliktu polityczno-kulturowego w Chinach”. Reakcja centrali Leiki pokazuje, że firma musi się bardzo kontrolować. Biznes prowadzony z Huawei z pewnością jest lukratywny, jako że Chińczycy idą po pierwsze miejsce w globalnym rynku smartfonów. Wyprzedzili już Apple, a obecnie przegrywają tylko z Samsungiem.

Bardzo smutne, że Leica – prawdziwa legenda fotografii – w obecnych czasach wypiera się swojego dziedzictwa w imię dobrych stosunków biznesowych z Chinami. Myślę, że wielu fotografom da to do myślenia.

Dołącz do dyskusji