Tak – w 2019 r. warto kupić smartwatcha. Już tłumaczę, dlaczego

Tak – w 2019 r. warto kupić smartwatcha. Już tłumaczę, dlaczego

Tak – w 2019 r. warto kupić smartwatcha. Już tłumaczę, dlaczego

Jaki jest smartwatch, każdy widzi. Inteligentne zegarki nigdy nie zyskały popularności, jaką im wieszczono i w pewnym momencie wydawało się, że na dobre znikną z rynku. Tak się jednak nie stało. Odpowiedzmy zatem na pytanie – czy warto kupić smartwatch w 2019 r.?

O dziwo, odpowiedź na to pytanie brzmi: tak, warto. Jest to o tyle nietypowa sytuacja, że jeszcze rok temu, pisząc podobny tekst, raczej odradzałbym zakup takiego urządzenia przeciętnemu użytkownikowi, pomimo tego, że osobiście smartwatche uwielbiam.

Co się zmieniło?

Rynek smartwatchów w końcu ruszył z kopyta. Po długiej przerwie i okresie posuchy, na rynku zaczęły pojawiać się coraz ciekawsze inteligentne zegarki. Wystarczy tu wspomnieć o Samsungu Galaxy Watch (w kilku wariantach) czy Huawei Watch GT Active. Swoje wariacje na temat inteligentnych zegarków coraz chętniej pokazują też producenci tradycyjnych czasomierzy, jak Fossil, Casio czy Michael Cors.

Swoje miejsce w rynku konsumenckim znalazł też Garmin, który nagle z niszowego wytwórcy akcesoriów fitness stała się wiodącym producentem zegarków. Firma, której zegarki utożsamiane były raczej z pasjonatami sportów, dziś oferuje smartwatche także dla tych, którzy nie biegają ultramaratonów, nie zdobywają szczytów w Andach i nie jeżdżą na rowerze 100 km dziennie dla frajdy.

Nie maleje też wybór opasek fitnessowych. Jako społeczeństwo nadal w przerażająco wysokim procencie jesteśmy grubasami, ale z roku na rok coraz więcej osób zaczyna o siebie dbać, a – co za tym idzie – także monitorować swoje postępy na drodze do zdrowia. Podstawowe opaski fitness można nabyć już za 90 zł (Xiaomi Mi Band), a takie całkiem przyzwoite nawet za 200 zł (Honor Band 4).

Nie brakuje również sprzętów dla tradycjonalistów, którzy nie godzą się na zastąpienie analogowych tarcz zegara wyświetlaczami, ale jednocześnie chcieliby otrzymywać powiadomienia ze smartfona wprost na nadgarstek. Dla takich osób dostępna jest rosnąca gama tzw. „hybryd”, czyli analogowych zegarków wyposażonych w łączność Bluetooth, które potrafią przekazywać alarmy i powiadomienia z telefonów.

Rosnący wybór sprawia, że spadają ceny. A spadek cen oznacza większe zainteresowanie wśród tych, dla których inteligentne zegarki jeszcze do niedawna były niedostępne. Dziś nie musimy już szykować blisko 2000 zł na smartwatcha – wysokiej jakości modele, np. zeszłoroczny Samsung Galaxy Gear S3, możemy kupić za nieco ponad 800 zł.

Na co komu smartwatch w 2019 r.?

Zamiast powtarzać to, co napisałem rok temu, opiszę, jak sam korzystam na co dzień ze smartwatcha i do czego przydaje mi się inteligentny zegarek.

Od kilku miesięcy na nadgarstku noszę smartwatch oparty o platformę Wear OS. I używam go bardziej intensywnie, niż spodziewałem się, że będę używał, zakładając go pierwszy raz.

Podstawową funkcją czasomierza jest oczywiście… mierzenie czasu. Ogromną przewagą smartwatcha nad tradycyjnym zegarkiem jest jednak sposób, w jaki może on ten czas prezentować. Kupując analogowy zegarek jesteśmy na stałe związani z jedną tylko tarczą. Na smartwatchu możemy przebierać w wirtualnych cyferblatach, od takich imitujących analogowe wskazówki, po stricte cyfrowe wskaźniki.

Osobiście konfiguruję smartwatch tak, by oprócz godziny pokazywał mi też inne najpotrzebniejsze informacje. Zawsze mam więc ustawiony na tarczy datownik, poziom naładowania zegarka, a także widget kalendarza, dzięki któremu na bieżąco monitoruję plan dnia.

Drugą najważniejszą funkcją w smartwatchu jest dla mnie monitorowanie aktywności. Z jednej strony – pracuję przy komputerze, więc bardzo doceniam fakt, że zegarek „szturcha” mnie wibracją co godzinę, żebym wstał od biurka i rozprostował kości.

Z drugiej – codziennie spędzam co najmniej dwie godziny na spacerach z psem. Inteligentny zegarek pozwala monitorować mi ich długość, intensywność i przebytą trasę. Z monitorowania aktywności namiętnie korzystam też na siłowni, zapisując progres treningów.

Oczywiście oprócz zegarka i mierzenia aktywności liczą się funkcje „smart”.

Odkąd znów mam na nadgarstku smartwatch, nigdy nie boję się, że przegapię powiadomienie. Wiem, że jeśli ktoś będzie próbował się ze mną skontaktować, to zegarek mnie o tym poinformuje. A też szybkim rzutem oka na tarczę smartwatcha mogę ocenić, czy dane powiadomienie wymaga ode mnie natychmiastowej uwagi i sięgnięcia po telefon, czy może jest to pozbawiony znaczenia alarm z mediów społecznościowych.

Regularnie korzystam też z aplikacji na smartwatchu, przy czym nie jest to nic wyszukanego. Ot, nastawię minutnik podczas parzenia kawy, albo szybko sprawdzę pogodę, kiedy nie mam telefonu pod ręką. Nie licząc fantastycznego pod tym względem Apple Watcha, aplikacje na smartwatchach są ich najmniej użyteczną częścią i nie licząc tych kilku przykładów powyżej, nie widzę dla nich większego zastosowania.

Widzę za to zastosowanie smartwatcha jako przedłużenia aplikacji na smartfonie. Szczególnie doceniam w tej materii kontrolowanie multimediów z poziomu zegarka – gdy odtwarzam na smartfonie muzykę, nie muszę sięgać po telefon, by np. zmienić odtwarzaną piosenkę. Wystarczy dotknięcie ekranu na nadgarstku. Korzystając ze Spotify Connect mogę z poziomu zegarka sterować multimediami odtwarzanymi nawet nie na smartfonie, a na komputerze osobistym – z tej funkcji korzystam każdego dnia.

Smartwatch pozwala odetchnąć od smartfona.

W świecie, gdzie uzależnienie od telefonu i social mediów staje się chorobą cywilizacyjną, smartwatch jest najskuteczniejszym narzędziem pozwalającym nieco odetchnąć.

Pewność powiadomień na nadgarstku pomaga w walce z kompulsywnym sprawdzaniem telefonu co 30 sekund.

Po telefon sięgamy dopiero wtedy, gdy zobaczymy na nadgarstku, że powiadomienie naprawdę wymaga naszej uwagi. Sterowanie multimediami z poziomu zegarka minimalizuje szansę, że przy okazji zmiany piosenki zaczniemy scrollować media społecznościowe. A automatyczne rejestrowanie aktywności w zegarku jest po stokroć mniej czasochłonne, niż ręczne uzupełnianie danych na telefonie, szczególnie gdy mówimy o skupionych na fitnessie czasomierzach, jak Garmin Fenix 5S czy 5Plus

Czy warto zatem kupić smartwatch w 2019 r.?

Zdecydowanie. Teraz, gdy inteligentne zegarki przestały kosztować fortunę, a niektóre modele – jak Huawei Watch GT Active – trzymają na jednym ładowaniu kilka dni, zakup smartwatcha jest bardzo sensownym wydatkiem.

Nie jest to gadżet niezbędny do życia. Ale choćby za sprawą tego, że uwalnia nas od ciągłego używania smartfona, z pewnością jest to gadżet poprawiający jakość naszego życia.

*Materiał powstał we współpracy z RTV EURO AGD

Dołącz do dyskusji