Ikea zmienia strategię. Chce wejść do centrów miast, bo jej klienci nie mają samochodów

News/Biznes 05.04.2019
Ikea zmienia strategię. Chce wejść do centrów miast, bo jej klienci nie mają samochodów

Ikea zmienia strategię. Chce wejść do centrów miast, bo jej klienci nie mają samochodów

Szwedzka sieć stanęła właśnie przed nie lada problemem. Z jej badań wynika, że duża część klientów nie ma własnych samochodów, a sklepy Ikei są zlokalizowane zazwyczaj pod miastem. Recepta? Przenieść je do centrum.

Sobotę poświęcam na wycieczkę z żoną do Ikei – konia z rzędem, temu, kto nie usłyszał nigdy takiego zdania w odpowiedzi na pytanie o weekendowe plany. Ikea przyzwyczaiła nas, że swoje ogromne hale z ekspozycją stawia z dala od miejskich rogatek. Wycieczka do sklepu, dla osób które nie mają własnego samochodu, jest często wyprawą zajmującą znaczną część dnia.

A do tego dzisiejszy konsument nie jest przecież przyzwyczajony. Jeszcze kilkanaście lat temu w Polsce rządziły supermarkety o powierzchniach porównywalnych z piłkarskimi stadionami. Później trend zaczął się odwracać. W centrum zainteresowania stanęły sklepy, w których można było kupić większość najbardziej potrzebnych rzeczy, nie ruszając się z domu dalej niż o kilka przecznic.

Taką strategię obrała np. Biedronka, która od pewnego czasu intensywnie inwestuje w lokale na parterze w nowo wybudowanych blokach. Zdawało się jednak, że Ikea nie musi tego modelu kopiować. Po bułki chodzimy przecież w zasadzie codziennie, nowe szklanki, nie mówiąc już o meblach, kupujemy najwyżej raz na parę miesięcy. Szwedzi są jednak innego zdania.

Juvencio Maeztu, wiceprezes ds. finansów w Ingka Group stwierdził w rozmowie z agencją Reutera, że Ikea będzie szukać lokalizacji w centrach miast. Mniejszych, ale bardziej dostępnych dla mieszkańców metropolii.

Analizy przeprowadzone przez sieć wskazują, że klienci nie mają samochodów, albo nie chcą już jeździć na przedmieścia.

I w jednym i w drugim wypadku – coś trzeba było zrobić. Ikea wzięła się do roboty od razu. W Londynie postawiła na sklep w dzielnicy Greenwich. W Warszawie z hukiem ogłosiła otwarcie placówki w centrum handlowym Blue City, kilkanaście minut jazdy od ścisłego centrum. Kolejne mają za niedługo powstać w centrum Paryża i Moskwy.

Sieć szykuje się też do otwarcia sklepu w Wiedniu przy jednej z głównych ulic – Mariahilferstrasse. Bliskość stacji metra sprawi, że drobne przedmioty klienci będą mogli przewieźć do domu bez większego problemu. A meble obejrzą sobie w salonie i zamówią z dostawą pod drzwi z podmiejskiego magazynu.

W Nowym Jorku, Londynie, Paryżu, Berlinie, Madrycie, Barcelonie, Tokio, Szanghaju, Bombaju, w przyszłości będziemy mieli więcej tych średniej wielkości sklepów – tłumaczy Maeztu.

Nad Wisłą Ikea wpadła zresztą na jeszcze jeden dobry pomysł.

Nie masz swojego samochodu? Żaden problem, wypożycz sobie dostawczaka.

Sieć dogadała się w ubiegłym roku z Traficarem, który podstawił na jej parkingi Renault Kangoo VAN. W tym wariancie pojawia się jednak drobny problem, bo samochód możemy wypożyczyć i oddać wyłącznie pod Ikeą. Oznacza to, że po rozładunku wracamy pod sklep i…znów jesteśmy daleko od miasta. W kwestii samego transportu mebli – super sprawa. Wciąż jest to jednak bardzo czasochłonne i może okazać się droższe niż zamówienie towaru ze sklepu internetowego z dowozem i wniesieniem przez kuriera.

No i jak to każdy carsharing – swoje kosztuje. Minuta jazdy to 80 gr plus 50 gr za kilometr i 10 gr za postój. A, że do Ikei nie udaje się raczej finansowa śmietanka, to na pomysł przeprowadzki do centrum większość jej klientów zareaguje pewnie głębokim westchnieniem. Ulgi.

Dołącz do dyskusji