Jak przetrwać w otwartym świecie pełnym zombie? Survivalowy Days Gone wyrobił we mnie mocne nawyki

Artykuł/Gry 25.04.2019
Jak przetrwać w otwartym świecie pełnym zombie? Survivalowy Days Gone wyrobił we mnie mocne nawyki

Jak przetrwać w otwartym świecie pełnym zombie? Survivalowy Days Gone wyrobił we mnie mocne nawyki

Days Gone wpuszcza gracza do świata pełnego żywych trupów, dzikich zwierząt, morderców, bandytów oraz gigantycznych hord zombie. Aby przetrwać w tak niegościnnym otoczeniu, musiałem wyrobić sobie kilka podstawowych nawyków. Bez nich rozgrywka staje się znacznie trudniejsza, a gracz przestaje być odpowiednio skuteczny. Jeśli zamierzacie spróbować swoich sił z Days Gone, warto przyswoić sobie poniższe lekcje. Wszakże po co uczyć się na własnych błędach, skoro można na cudzych.

Paliwo to podstawa – zalej bak do pełna przed odejściem od motocykla

Odpowiedzialni rodzice uczą, żeby odrabiać zadanie domowe zaraz po przyjściu ze szkoły. Sam uczę, żeby tankować bak zaraz po dotarciu na miejsce docelowe. Bądź po wykonaniu szybkiej podróży. Chociaż obszar ciekawej misji fabularnej znajduje się kilkanaście kroków od ciebie, poczekaj. Rozejrzyj się dookoła. Zawsze najpierw szukaj czerwonych kanistrów, którymi nakarmisz swoją jednośladową bestię.

Dbanie o pełny bak ma szereg zalet. Po pierwsze, możesz wykonać szybką podróż z poziomu mapy świata na dalsze dystanse. Po drugie, tankowanie w osadach jest wtedy tańsze o te litry, które przelaliśmy wcześniej z kanistra. Po trzecie, z pełniejszym bakiem krócej trwa tankowanie na stacjach, które są naturalnym miejscem pułapek i zasadzek Po czwarte w końcu, nigdy nie wiesz kiedy będziesz musiał uciekać przed hordą albo gonić kogoś na motocyklu. Wtedy zawsze lepiej mieć pełny bak.

UWAGA: W trakcie dolewania paliwa z kanistra jesteś łatwym celem. Jeden strzał w czerwony pojemnik i eksplodujesz. Jeśli wiesz, że wrogi snajper ma cię na celowniku, lepiej nie ryzykować.

Jeździj ekonomicznie – marnotrastwo paliwa zawsze odbije się na twoim portfelu (i bezpieczeństwie)

W początkowej fazie Days Gone nie ma nic bardziej przerażającego niż utknięcie pośrodku pustkowia, w środku nocy, przy pustym baku. Noc to czas żerowania hord, większej aktywności zombie, gorszej widoczności oraz polowań naturalnych drapieżników. W takiej sytuacji najlepiej porzucić motocykl i udać się do najbliższej osady. Tam wynajmiesz odpowiednią ekipę do ściągnięcia twojej maszyny. Oczywiście nie za darmo.

Przemierzając otwarty świat można jednak zrobić wiele, aby oszczędzać paliwo. Sztuką jest opanowanie ekonomicznej jazdy. W Days Gone tracimy paliwo tylko wtedy, gdy faktycznie dociskamy pedał gazu (oraz korzystamy z szybkiej podróży). Jeśli więc jedziemy z górki, ściągamy stopę. Korzystamy z naturalnego pędu pojazdu. To samo tyczy się prostych odcinków, o ile jesteśmy odpowiednio rozpędzeni. Nie ma nic gorszego niż bezsensowne gazowanie ze stromej amerykańskiej góry.

Widzisz stację paliw? Zwolnij. Najprawdopodobniej ktoś zrobił tutaj zasadzkę.

Bandyci uwielbiają wykorzystywać stacje do napadania na mniej uważnych graczy. Łajdacy często rozciągają ledwo widoczną linkę na całej szerokości drogi. Wjechanie w nią nie tylko powoduje ogromne obrażenia, ale również zwala z motocyklu oraz oszałamia. W tym czasie rabusie schowani za pobliskimi samochodami oraz zabudowaniami dobiegają do ciebie z ostrymi i tępymi przedmiotami.

Redukcja prędkości zaraz przed stacją nic nie kosztuje. Może za to dostarczyć masę frajdy, gdy na czas odkryjecie zasadzkę. Eliminacja przeciwników przyczajonych na gracza to przyjemność sama w sobie. Do tego bandyci zazwyczaj mają przy sobie coś cennego lub przydatnego.

Kusza powinna być twoim najlepszym przyjacielem. Jest cicha, potężna i efektywna.

Głównym wrogiem gracza w Days Gone nie są ani zombie, ani nawet hordy. Jest nim hałas. To on sprowadza na głowę bohatera większość nieszczęść. Warkot motocykla, grzmot wybuchu czy świst kul z karabinu przyciąga wszystkie okoliczne zagrożenia. Nie tylko bandytów i żywe trupy, ale również wilki, pumy czy niedźwiedzie. Dlatego im jesteśmy ciszej, tym skuteczniej i bezpieczniej możemy prowadzić działania w otwartym świecie.

Z tego powodu powinniście bardzo szybko zaprzyjaźnić się z kuszą (oraz jej ulepszonymi wersjami). Dzięki bezdźwięcznym bełtom gracz jest w stanie wyeliminować cały obóz wroga na odległość, nie zwracając przy tym uwagi pobliskiej hordy. Do tego z czasem zyskacie dostęp do modyfikowanych grotów – płonących, trujących i tak dalej. Trzeba do tego dodać, że celne strzały z kuszy zadają olbrzymie obrażenia. Dwa trafienia w czaszkę niedźwiedzia wystarczą, aby położyć rozjuszoną bestię.

Co najlepsze, amunicja do kuszy znajduje się wszędzie dookoła. Gracz tworzy bełty ze złomu oraz gałęzi, które zbiera w otwartym świecie. To zasoby, których jest cała masa. Do tego specjalna umiejętność sprawia, że gracz może odzyskiwać część wystrzelonych bełtów na ciałach poległych wrogów. Skoro więc gracz może mieć przy sobie trzy bronie jednocześnie, kusza powinna stanowić obowiązkowy element wyposażenia podczas wypadów poza obóz.

Przede wszystkim skupienie, potem wszystko inne

Zwiedzając otwarty świat gracz co jakiś czas będzie znajdował pojemnik z prototypowymi sterydami. Taki zastrzyk stale zwiększa jeden z trzech parametrów bohatera – zdrowie (punkty życia), kondycję (czas sprintu) lub skupienie. To właśnie wybierając ostatnią wartość gracz podejmuje najlepszą decyzję. Skupienie pozwala bowiem spowolnić na moment czas, co w świecie Days Gone jest umiejętnością bezcenną.

To dzięki skupieniu mamy dodatkową chwilę, aby wystrzelić pocisk prosto w rozdziawiony pysk skaczącego na nas wilka. Dzięki niemu możemy strzelać do hordy ze skutecznością wymaganą do przetrwania. Skupienie pozwala wyjść cało z sytuacji, w której niemal wpadasz na przeciwnika. Filmowe slom-mo to najlepsza inwestycja, jaką może poczynić gracz. Zwłaszcza, jeżeli zamierza polować na hordy.

Dzień, noc, słońce, deszcz, śnieg – w Days Gone wszystko ma znaczenie.

Za dnia hordy śpią w ciemnych, zadaszonych, odizolowanych miejscach takich jak jaskinie, pociągi czy fabryki. Chmary zombi wychodzą ze swoich noclegowni po 18:00, ruszając na żer. Co więc oczywiste, podróżując nocą gracz jest bardziej narażony na niebezpieczeństwo niż za dnia. Z drugiej strony, jeśli chcemy palić leża lęgowe żywych trupów, lepiej robić to po zachodzie słońca. Skoro zombie ruszają w teren, mniej pozostaje ich w gniazdach. Co za tym idzie, zadanie gracza będzie ułatwione.

Gdy pada obfity deszcz, zombie z jakiegoś powodu stają się bardziej agresywne oraz bardziej wytrzymałe. Żywe trupy stają się za to wątlejsze i łatwiejsze do ubicia przy intensywnym słońcu. Gdy pada śnieg, sterowanie motocyklem jest znacznie utrudnione. Zdesperowane, zgłodniałe drapieżniki podchodzą też wtedy bliżej ludzkich skupisk. Świat Days Gone to miejsce pełne zależności, które warto poznać, zrozumieć i wykorzystać.

Jeśli wiesz, że czeka cię długa droga, a zegar właśnie wybił 15:00 albo 16:00 – to nie ma sensu. Odpocznij. Prześpij się. W przeciwnym przypadku dasz się zaskoczyć zmrokowi. Najlepiej opuszczać osady w okolicy 5:00 rano, kilka chwil przed wschodem słońca. W ten sposób będziemy mogli działać przez dłuższy okres ze słońcem nad głową. Jeśli przychodzi śnieżyca, warto odczekać 24 godziny. Istnieje duża szansa, że za dwa dni nie będzie już po niej śladu. To wszystko elementy, które stale musi brać pod uwagę gracz.

Nie odpuszczaj traszkom. Ale to nigdy.

Traszki to przebiegłe, chciwe i sprytne stworzenia. Ten specyficzny rodzaj zombie wyróżnia się na tyle, że poświęciłem mu osobny tekst na łamach Spider’s Web.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji