Creative SXFI AIR – nie testowałem wcześniej słuchawek z większą głębią

Artykuł/Sprzęt 13.04.2019
Creative SXFI AIR – nie testowałem wcześniej słuchawek z większą głębią

Creative SXFI AIR – nie testowałem wcześniej słuchawek z większą głębią

Nowe słuchawki Creative’a dają świetny, przestrzenny dźwięk o dużej dynamice. Dzięki powiązanej aplikacji analizują kształt ucha, aby spersonalizować profil dźwiękowy.

Korzystanie z nowych słuchawek Creative’a zaczyna się nietypowo, bo od włączenia aplikacji aparatu. Singapurski producent wypuścił bowiem aplikację, która ma na celu przeanalizowanie kształtu naszych uszu i szerokości twarzy, aby odpowiednio spersonalizować dźwięk. W tym celu skanujemy (czyli robimy zdjęcia), a aplikacja wykorzystuje je do zbudowania profilu, który modyfikuje scenę, barwę czy temperaturę dźwięku generowanego przez słuchawki.

Po tym zabiegu w locie możemy się przełączać pomiędzy ustawieniami domyślnymi, a osobistym profilem. W praktyce, nigdy nie chciałem jednak z niego rezygnować – dźwięk staje się bowiem zdecydowanie żywszy i zyskuje przestrzeń – to zresztą główna obietnica słuchawek.

Zrzuty ekranu z aplikacji przedstawiające proces skanowania i zapisane profile.

Spersonalizowany dźwięk przestrzenny

Creative postawił sobie zadanie stworzenia iluzji jakoby dźwięk nie pochodził z wnętrza słuchawek, a dochodził do nas – jak w realnym życiu – z różnych, oddalonych źródeł. Cel udało się osiągnąć. Nie jest może aż tak, że słuchawki znikają z naszej głowy, ale za to dają wrażenie jakby dźwięk nas otaczał. Przez to przesiadka na zwykłe słuchawki po kilku sesjach z SXFI AIR może być bolesna.

Słuchawki doskonale przenoszą wysokie tony i dają subtelny wokal. Z basem też jest bardzo dobrze, choć osobiście chciałbym, aby był jeszcze nieco bardziej podkreślony. Trzeba jednak pamiętać, że każdy użytkownik będzie miał nieco inne wrażenia, bo algorytm inaczej dostosuje dźwięk do jego anatomii. W aplikacji możemy przechowywać do 10 profili, na wypadek gdyby któryś z domowników chciał je pożyczyć.

Kolor podświetlenia pierścieni możemy dowolnie ustawiać w aplikacji.

Słuchawki działają przez 10 godzin na jednym ładowaniu

To przeciętny wynik (słuchawki tego typu osiągają nawet 40 godzin pracy na baterii), ale w codziennym użytkowaniu nie nastręcza to kłopotów. Więcej problemów może sprawić brak odporności na zachlapania. Nie obawiałbym się nosić słuchawek przy mżawce, bo porty umieszczone są z dołu muszli, ale w deszczu woda mogłaby się dostać do środka.

Same muszle wykonane są z siateczkowej tkaniny, która przykrywa odłączane, piankowe podkładki. Komfort odsłuchu zaliczam na plus – słuchawki nie męczą po kilkugodzinnym maratonie. Nie jest to poziom słynących z wygody Bose QC, ale i tak jest nieźle. Po stronie plusów można też zapisać fakt, że nie sypią hałasem na zewnątrz, więc bez problemu możemy ich używać w pociągach ciszy PKP. O wytłumianiu dźwięków z zewnątrz niestety nie ma mowy.

Cała konstrukcja jest stosunkowo duża jak na słuchawki bezprzewodowe. Nauszniki nie mają opcji zginania się, co może być przeszkodą jeśli chcielibyśmy wrzucić je do plecaka. Dodatkowo, ze względu na siateczkową konstrukcję muszle przyciągają paprochy, ale ich czyszczenie nie powinno nastręczać problemów. Same nauszniki są bardzo proste w utrzymaniu, nie przyciągają odcisków palców. Do samej jakości wykonania nie mam najmniejszych zastrzeżeń – na zewnątrz mamy plastik, który jednak sprawia bardzo solidne wrażenie.

Słuchawki są pokaźnych rozmiarów, ale dopasują się i do mniejszej i do większej głowy. Mają 14 stopni regulacji.

Lewa słuchawka pełni rolę panelu sterowania. Doskonale sprawdza się jej dotykowa powierzchnia, która umożliwia przełączanie się pomiędzy utworami czy sterowanie głośnością. Jest również wyposażona w port USB C do ładowania, gniazdo słuchawkowe i port na karty microSD.

Dzięki temu ostatniemu słuchawki sprawdzają się w roli samodzielnego odtwarzacza muzyki, choć niestety nie wspierają struktury folderów. Po włożeniu karty do właściwego portu i przełączeniu się na tryb SD możemy kontrolować odtwarzanie muzyki – pauzowanie (dwukrotne tapnięcie), głośność (przesuwanie wertykalne) i przełączanie się pomiędzy kolejnymi utworami (przesuwanie horyzontalne).

Słuchawki nie wspierają niestety kodeków aptX, aptX HD czy LDAC, a jedynie SBC przy łączności Bluetooth 4.2. Szkoda, bo aptX zapewniłby nieco lepszą jakość dźwięku i mniejsze opóźnienia, które teraz są nieco zauważalne przy dynamicznych scenach.

Mikrofon można odpiąć i zamienić na wyższy model na pałąku. Ten jednak w zupełności wystarcza do rozmów. W jego miejsce możemy włożyć zaślepkę dołączaną w opakowaniu.

SXFI AIR to uniwersalne słuchawki

Sprawdzą się przy graniu czy oglądaniu filmu. Ich technologia dźwięku przestrzennego sprawia, że zawsze jesteśmy w środku akcji, a spersonalizowane brzmienie ożywia każdą melodię.

Słuchawki można nabyć w cenie 699 zł. Dystrybutor przygotował jednak promocję dla czytelników Spider’s Web. Do 15 kwietnia możecie liczyć na 20-procentowy rabat po wpisaniu kodu SUPERXFI.

Plusy:

  • świetny dźwięk przestrzenny;
  • wygodna konstrukcja, która nie męczy uszu;
  • panel dotykowy do sterowania dźwiękiem;
  • obsługa kart microSD;
  • współpracują z PS4 i Nintendo Switchem.

Minusy:

  • nie są najwygodniejsze w transporcie, mają duże wymiary, a nauszniki się nie zginają;
  • brak obsługi kodeków innych niż SBC;
  • nie ma możliwości parowania z dwoma urządzeniami;
  • szoda, że nie ma wygłuszania.

Przetwornik Super X-Fi można również kupić oddzielnie.

Z jednej strony podłączamy go do komputera czy smartfona (przez USB), a z drugiej przez wyjście minijack do starszych słuchawek. Ma to zapewnić bardziej stereofoniczne doznania, bo aplikacja tuninguje dźwięk pod kształt naszych uszu – podobnie jak w recenzowanych słuchawkach.

Cena przetwornika? 659 zł. Dość drogo, ale Super X-Fi może trafić w gusta osób, które nie chcą zmieniać swoich starych słuchawek na nowszy model. Będą wówczas musiały pamiętać o dodatkowej przejściówce.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji