To już oficjalne: kapsuła Crew Dragon jest gotowa do załogowych lotów na Międzynarodową Stację Kosmiczną

Artykuł/Nauka 11.03.2019
To już oficjalne: kapsuła Crew Dragon jest gotowa do załogowych lotów na Międzynarodową Stację Kosmiczną

To już oficjalne: kapsuła Crew Dragon jest gotowa do załogowych lotów na Międzynarodową Stację Kosmiczną

Testowy lot kapsuły wyprodukowanej przez prywatną firmę SpaceX zakończył się pełnym sukcesem. Kolejny lot na Międzynarodową Stację Kosmiczną odbędzie się już z udziałem żywej załogi.

To wielki krok dla sektora prywatnego. Crew Dragon, kapsuła zaprojektowana przez firmę Elona Muska odbyła w piątek swój pierwszy testowy kurs na Międzynarodową Stację Kosmiczną i z powrotem. Tym samym Stany Zjednoczone wznowią załogowe loty w kosmos ze swojego terytorium. Od 2011 r. amerykańscy astronauci zmuszeni byli korzystać z uprzejmości Rosjan i ich statków Sojuz.

Po 8 latach od ostatniego startu promu Atlantis, NASA zmieniła swoją strategię. Zamiast samodzielnie zaprojektować jego następcę, amerykańska agencja kosmiczna zdecydowała się na bliższą współpracę z sektorem prywatnym. Oprócz firmy SpaceX, kursy na Międzynarodową Stację Kosmiczną obsługiwać będzie również firma Boeing, która już wkrótce (najwcześniej w kwietniu) rozpocznie testy swojej kapsuły Starliner.

Lądowanie Crew Dragon odbyło się zgodnie z planem.

Jeśli chodzi o sam lot testowy Crew Dragon, to przebiegł on bez żadnych niespodzianek. Najważniejsze oczywiście było lądowanie w wodach Oceanu Atlantyckiego, skąd prom został wyłowiony przez statek Go Searcher. Kolejnym etapem będzie dokładna analiza poszczególnych elementów kapsuły i manekina, który na jej pokładzie odwiedził Międzynarodową Stację Kosmiczną. Inżynierowie SpaceX są przekonani o tym, że NASA nie będzie miała żadnych zastrzeżeń do ich konstrukcji.

Sama kapsuła zresztą opiera się na konstrukcji statku transportowego Dragon, który ma na swoim koncie już 16 udanych lotów na orbitę. Wersja pasażerska będzie w stanie pomieścić 4 członków załogi i ok. 100 kg dodatkowego ładunku. Crew Dragon powstał w ramach programu Commercial Crew, z którego SpaceX otrzymała już 2,6 mld dol.

Z jednej strony to bardzo dużo pieniędzy. Z drugiej: w wywiadzie dla CNBC Jim Bridenstine, szef agencji NASA zdradził, że za jedno miejsce na pokładzie rosyjskiego statku agencja płaci ok. 70 mln dol. Biorąc pod uwagę burzliwą historię obu supermocarstw, podejrzewam, że ta cena jest odrobinę zawyżona, ale tego pewnie nigdy się nie dowiemy.

SpaceX i Boeing nie są jedynymi firmami, które biorą udział w programie Commercial Crew

W ramach programu NASA podpisała kontrakty z 4 innymi firmami. Są to Sierra Nevada Corp., Blue Origin, Excalibur Almaz Inc. i Aliant Techsystems Inc. Projekt Blue Origin zakłada stworzenie kompozytowej kapsuły Space Vehicle, która docelowo korzystać będzie z rakiet nośnych tego samego producenta. Almaz z kolei stawia na sprawdzone rozwiązania i buduje swoją metalową kapsułę w oparciu o projekt radzieckiego statku TKS.

Na razie jednak żaden z wyżej wymienionych producentów nie podał jeszcze nawet przybliżonej daty testów swojej konstrukcji.

Współpraca z sektorem prywatnym to część większego planu amerykańskiej agencji kosmicznej.

Do 2024 r. NASA chce powrotu misji załogowych na Księżyc. Zakładam, że pierwsze loty wystartują jeszcze z Ziemi. Oprócz samych misji załogowych, NASA chce zbudować również orbitalną stację księżycową. Żadne szczegóły nie są jednak na razie znane. Wiemy tylko, że długoterminową strategią dla Księżyca będzie komercyjne wykorzystanie jego zasobów.

Chodzi tu zapewne o produkcję paliwa rakietowego (spora część powierzchni naszego naturalnego satelity składa się z lodu, który dość prosto da się przerobić na paliwo wodorowe) i o wydobycie rzadkich minerałów. Wbrew pozorom jest to o wiele ważniejsza wiadomość, niż mogłoby się to wydawać.

Komercjalizacja niektórych działań NASA oznacza, że agencja kosmiczna będzie mogła w jakimś stopniu uniezależnić się od rządowego finansowania, a to oznacza z kolei, że w przyszłości wzrośnie częstotliwość planowanych przez nią misji. Nie wiemy co prawda, na ile realna jest załogowa misja na Marsa, która zdaniem Bridenstine’a wystartuje „niedługo po 2030 r.”, ale jestem dobrej myśli.

Dołącz do dyskusji