Aktualizacja iOS-a zepsuła mi iPhone’a. U mnie pomogło: „wyłącz i włącz”. Mówię, bo może u ciebie też wystarczy

Felieton/Sprzęt 12.03.2019
Aktualizacja iOS-a zepsuła mi iPhone’a. U mnie pomogło: „wyłącz i włącz”. Mówię, bo może u ciebie też wystarczy

Aktualizacja iOS-a zepsuła mi iPhone’a. U mnie pomogło: „wyłącz i włącz”. Mówię, bo może u ciebie też wystarczy

Gdy do działu IT w kultowym serialu „IT Crowd” dzwonili pracownicy, chcący zgłosić problem techniczny, już na wstępie słyszeli pytanie: „Czy próbowałeś wyłączyć i włączyć ponownie?”. To świetna rada, której często udzielam i do której sam się stosuję.

Bohater serialu „IT Crowd”, Roy Trenneman, zautomatyzował proces – jakbyśmy powiedzieli dziś językiem korporacyjnym. Nagrał na taśmę komunikat z powyższym pytaniem i odtwarzał go dzwoniącym.

Roy i Maurice byli stereotypowymi przedstawicielami branży, a powyższą scenę należy oczywiście traktować, jako satyryczne przedstawienie typowego działu IT w firmach. Ich rada ma jednak sens i nie dotyczy wyłącznie komputerów stacjonarnych czy laptopów.

Włącz i wyłącz – sam udzielam często takiej rady i stosuję się do niej.

Nie potrafię dziś powiedzieć, ile razy w pierwszym odruchu doradzałem znajomym restart oprogramowania lub samego urządzenia. Tym mniej dziwi mnie fakt, że w wielu przypadkach takie rozwiązanie okazało się skuteczne. Zwłaszcza w przypadku aplikacji, która w niemym proteście odmówiła posłuszeństwa. Taki zabieg wydaje się oczywistością, tym bardziej powinniśmy od niego rozpocząć diagnozowanie problemów.

Sam restartuję aplikacje i urządzenia w sytuacjach awaryjnych. Ten zabieg pomógł mi ostatnio wskrzesić zawieszonego Kindle’a czy ponownie włączyć niedziałające Touch ID w iPhonie żony.

Jeżeli restart nie pomaga, szukam innych rozwiązań. Oczywiście robię go wówczas, gdy takie postępowanie wydaje mi się celowe i nie jest sztuką dla sztuki. Nie zawsze tak bywa.

Od dwóch, trzech tygodni, mniej więcej od czasu, gdy Apple udostępnił aktualizację iOS-a do wersji 12.1.4, zacząłem borykać się z problemem drenażu akumulatora. Dostrzegalne było to przede wszystkim w nocy. Naładowany do pełna akumulator po 6-7 godzinach wskazywał zużycie na poziomie 25 – 30 proc. Wcześniej po całej nocy mój smartfon tracił dosłownie 2-3, może 5 proc. Doszło do tego, że zacząłem ładować iPhone’a 2 razy dziennie, bo w dzień procenty uciekały jeszcze szybciej.

Statystyki użycia nie odbiegały od normy. Żadna aplikacji nie wyróżniła się większym niż wcześniej poborem energii. Ale krzywa zużycia była zbyt stroma, a w pełni naładowane urządzenie pracowało przez maksymalnie 10 godzin.

Zacząłem szperać w sieci. Wielu użytkowników, którzy doświadczyli drenażu akumulatora połączyło ten fakt z aktualizacją iOS-a.

Szukając rozwiązania zrobiłem wreszcie to, od czego powinienem zacząć i co doradzam, niczym Roy i Maurice z „IT Crowd”.

Wyłączyłem i włączyłem iPhone’a.

Jakkolwiek by to nie brzmiało, już po dłuższej chwili od restartu zauważyłem zmianę. Urządzenie zaczęło pracować jak wcześniej. Umówmy się, iPhone’y nie grzeszą wybitną długością czasu pracy na jednym ładowaniu, ale dobrze radzą sobie z zarządzaniem energią podczas bezczynności, dlatego łatwo było dostrzec różnicę.

Dlaczego nie zrobiłem restartu po zauważeniu problemu? Bo w mojej głowie szybsze zużycie energii nie skorelowało z koniecznością wyłączenia i włączenia smartfona. Nawet połączenie tego faktu z aktualizacją nie pomogło wpaść na taką oczywistość, bo przecież iPhone wyłącza się i włącza w trakcie procesu aktualizacji. Zazwyczaj kolejny restart nie jest konieczny. Poza tym naprawdę rzadko wyłączam smartfona.

Na co dzień nie ma po prostu takiej konieczności. iPhone, z którego korzystam świetnie radzi sobie z zarządzaniem pamięcią operacyjną, nie spowalnia, zatem nie ma potrzeby wyłączania go. A przecież główną korzyścią z restartu urządzenia jest opróżnienie RAM-u.

Sytuacje, gdy restart aplikacji nie wystarcza są naprawdę rzadkie, dlatego podczas problemów z którąś z nich najpierw próbuję wyłączyć ją ręcznie z listy ostatnio używanych aplikacji. Dopiero, gdy to nie pomoże, wyłączam telefon.

Wyłączenie i włączenie urządzenia bywa zatem skuteczne nawet wówczas, gdy intuicja zawodzi i nie podpowiada, że w danej sytuacji taki zabieg może pomóc. Polecam. Nie zaszkodzi, a jest duża szansa, że pomoże.

Podsumowując: iPhone szybko się rozładowuje? A czy próbowałeś wyłączyć i włączyć go ponownie?

Dołącz do dyskusji