Beat Saber, czyli gra na PS VR łącząca Guitar Hero i Fruit Ninja z mieczami świetlnymi dostała DLC. Jest sztos

Recenzja/Gry 17.03.2019
Beat Saber, czyli gra na PS VR łącząca Guitar Hero i Fruit Ninja z mieczami świetlnymi dostała DLC. Jest sztos

Beat Saber, czyli gra na PS VR łącząca Guitar Hero i Fruit Ninja z mieczami świetlnymi dostała DLC. Jest sztos

Nie ma lepszej gry na start przygody z goglami wirtualnej rzeczywistości niż Beat Saber. To takie połączenie Guitar Hero i Fruit Ninja w stylistyce a la TRON, gdzie lecące w stronę gracza sześcienne nutki przecina się mieczem świetlnym w VR. Gra otrzymała właśnie pierwsze DLC.

Do dziś pamiętam rozmowę z jednym z deweloperów ze studia DICE, który był odpowiedzialny za misję X-Wing VR w grze Star Wars Battlefront. Poprosiłem go o rekomendację tytułu, który warto polecić osobie nieprzekonanej do rozgrywki z goglami na głowie.

Po chwili zastanowienia stwierdził, że „taka gra jeszcze nie powstała”.

Uświadomiłem sobie wtedy, że coś w tym jest. Gogle wirtualnej rzeczywistości są dopiero na początku swojej drogi. Za parę lat będziemy na obecną generację tych urządzeń patrzeć tak, jak dzisiaj patrzymy może nie na telefon z korbką, ale na pierwszego iPhone’a z modemem 2G i bez dostępu do sklepu z aplikacjami.

Z powodu ograniczeń technicznych nie tak łatwo znaleźć naprawdę dobre gry w VR. Takie, które można pokazać znajomym na domówce, by ich do tego gadżetu przekonać, można policzyć na palcach jednej ręki. Wiele dobrych tytułów nie ma dodatkowego slota na save’a, a po uruchomieniu na koncie gościa rozkręca się powoli.

Do tej pory, gdy przychodzili do mnie znajomi zainteresowani goglami PS VR, pokazywałem im Superhot.

Już w wersji na komputery osobiste polska strzelanina, w której czas płynie tylko wtedy, gdy gracz wykonuje ruch, zrobiła na mnie wrażenie. Przeniesienie tej idei do wirtualnej rzeczywistości było strzałem w dziesiątkę. Nie jest to jednak klasyczny tytuł imprezowy. Cały czas szukałem czegoś innego.

Udało mi się wreszcie taką grę znaleźć. Jest nią Beat Saber, który szybko stał się jednym z moich ulubionych tytułów w ogóle. To zręcznościowa gra muzyczna – takie połączenie Guitar Hero z Fruit Ninja, ale w VR. Kontrolery zamieniają się w miecze świetlne, którymi przecina się lecące w stronę gracza sześciany.

Superhot i Beat Saber łączy podejście do oprawy graficznej.

Gry odpalane w VR nie mają prawa być aż tak śliczne, jak te pisane z myślą o wyświetlaniu na telewizorze. To prosta matematyka – skoro na goglach trzeba wygenerować znacznie więcej pikseli przy wyższym odświeżaniu, by nie wariował błędnik, jakość renderowanych modeli robi się zauważalnie gorsza.

Tytuły, w których grafika jest umowna – oparta o geometryczne kształty i jaskrawe kolory, co przywołuje skojarzenia z kultowym filmem TRON – sprawdzają się w VR dużo lepiej niż gry, które postawiły na klasyczną oprawę. Beat Saber zajmuje na dysku mniej niż gigabajt, a pewnie i tak większość z tego to ścieżka audio.

beat saber ps vr playstation 4 dlc 1 dodatek Monstercat Music Pack Vol 1

Zabawa jest przy tym tak wciągająca, że w Beat Saber gramy w domu regularnie.

Tytuł pojawił się na pecetach z systemem Windows już 1 maja 2018 r. Można odpalić go na HTC Vive i Oculus Rift. Edycja na konsolę PlayStation 4 miała premierę dopiero 20 listopada, a już teraz Beat Saber sprzedał się w milionie egzemplarzy – podobno jako pierwsza gra VR w historii. Wcale mnie to nie dziwi.

Sam nie żałuję ani jednej wydanej złotówki. Znajomi też są zauroczeni, a z narzeczoną odpalamy Beat Saber przynajmniej dwa razy w tygodniu. Kampanię mamy za sobą, teraz śrubujemy rekordy. Uderzanie w nutki jest hipnotyzujące. Na wyższych poziomach trudności sesje są intensywne – można się nieźle spocić.

Jedyne, czego mi brakowało, to nowych piosenek.

Beat Saber to zabawa na wiele godzin – zarówno ze znajomymi za sprawą trybu imprezowego, w którym można zapisywać wyniki na lokalnej tablicy wyników, jak i podczas gry w pojedynkę. Oprócz kampanii można przechodzić poszczególne poziomy z różnymi modyfikatorami i mierzyć się z graczami z całego świata.

Niestety tak jak wersja na komputery z systemem Windows pozwala dodać do gry własne utwory, tworzyć plansze samodzielnie i dzielić się nimi z innymi, tak w przypadku konsoli jesteśmy ograniczeni do zawartości przygotowanej przez producenta. Nie przeczę, że powoli zacząłem mieć dosyć tych 18 utworów z podstawowej edycji.

beat saber ps vr playstation 4 dlc 1 dodatek Monstercat Music Pack Vol 1

Na szczęście pojawiło się już pierwsze DLC o tytule Beat Saber Monstercat Music Pack Vol. 1.

Po skończeniu kampanii i przejściu wszystkich poziomów na poziomie Expert – umówmy się, dodany w aktualizacji tryb Expert+ jest dla kosmitów – zaczynałem się nudzić i to pomimo używania modyfikatorów, takich jak szybsze tempo i zanikanie strzałek wskazujących, z której strony należy dokonać cięcia.

Na szczęście nowe kawałki odświeżyły Beat Saber. Przy pierwszym DLC bawiliśmy się we dwójkę cały wieczór. Nawet pisząc te słowa czuję w rękach zakwasy. Nowe poziomy to wyzwanie, na jakie liczyłem. Kawałki wpadają w ucho, a układy nutek do przecinania są wymagające, ale nie wkurzają.

Deweloperzy w dodatku nie przegięli z ceną.

Beat Saber na PlayStation 4 w podstawowej wersji kosztuje 125 zł. To niewiele jak na grę, przy której spędziłem już kilkadziesiąt godzin. DLC, które rozszerza playlistę o dodatkowe 10 piosenek, można kupić za 54 zł. Pełna lista utworów w ramach Monstercat Music Pack Vol. 1 prezentuje się następująco:

  • Boundless – Aero Chord;
  • Emoji VIP – Pegboard Nerds;
  • Epic – Tokyo Machine;
  • Feeling Stronger (feat. Charlotte Colley) [High Maintenance Remix] – Muzzy;
  • Overkill – RIOT;
  • Rattlesnake – Rogue;
  • Stronger (feat. Emel) – Stonebank;
  • This Time – Kayzo;
  • Till It’s Over – Tristam;
  • We Won’t Be Alone (feat. Laura Brehm) – Feint.

Utwory wchodzące w jego skład kosztują 8,25 zł od sztuki, więc zakup pakietu jest opłacalny. Osobom, które Beat Saber jeszcze nie mają, proponuję zaś wykupienie od razu podstawki razem z dodatkiem. Beat Games wyceniło całość na 169 zł. Gorąco polecam.

Dołącz do dyskusji