Nowy polski hit – Superhot czy Supershort?

Recenzja/Gry 01.03.2016
Nowy polski hit – Superhot czy Supershort?

Nowy polski hit – Superhot czy Supershort?

Superhot to prawdziwy hit. Gra zachwyciła nie tylko rodzimych recenzentów, ale też osoby związane z branżą gamingową na całym świecie. Nowatorski shooter spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem wśród graczy i sam spędziłem przy nim wiele miłych chwil, ale czegoś polskiej produkcji niestety zabrakło.

Jestem fanem gier wideo, a najczęściej sięgam po produkcje z kategorii AAA, czyli takie odpowiedniki kinowych blockbusterów. Tak jak jednak między Gwiezdnymi wojnami i kolejnym rozdziałem przygód superbohaterów Marvela sięgam od czasu do czasu po ambitniejsze kino, tak czasem wyciągnę rękę po grę spoza głównego nurtu.

Super… Hot!

Pod tekstem Huberta dotyczącym nowej polskiej gry Superhot mogę się de facto podpisać. Do teraz w głowie rozbrzmiewa mi “Super. Hot! Super. Hot!” – to była w końcu jedna z ciekawszych gier, z jakimi miałem styczność w ostatnim czasie i świetnie się przy niej bawiłem. Ale…

No właśnie. Mojego wewnętrznego nerda porwał nietuzinkowy sposób prowadzenia narracji, prezentacja świata gry przywiodła wspomnienia związane z nieco bardziej realistycznym, ale podobnym stylistycznie Mirror’s Edge. Świetna mechanika sprawiła, że chciałem wsiąknąć w grę na długie godziny.

superhot_desktop_wallpaper_1-1030x579

Tylko jak spędzić długie godziny w grze, która zajęła mi zaledwie jedno popołudnie?

Doskonale rozumiem, że Superhot to indyk sfinansowany na Kickstarterze, ale spodziewałem się po polskiej produkcji czegoś więcej. Kampania jest króciutka i zamyka się w zaledwie kilkudziesięciu poziomach. Rozczarował mnie też niski poziom trudności – a nie jestem jakimś super wyjadaczem.

W Superhot kontrolujemy bohatera eksterminującego wrogów za pomocą różnych broni, w tym butelek, mieczy, pistoletów i karabinów – ale nie sposób nazwać tej produkcji shooterem. Klasyfikuję ten tytuł w kategorii gier logicznych. Superhot bliżej do Portala i Antichamber, niż do Call of Duty.

Superhot jest Super-short!

Superhot to strzelanina, w której czas biegnie tylko wtedy, gdy gracz się porusza – w każdej chwili można się zatrzymać, rozejrzeć się i spokojnie ocenić sytuację. Gra jest niesamowicie grywalna, ale mechanika jest naprawdę prosta – poznanie kilku podstawowych zasad pozwala wyjść cało z każdej opresji.

W rezultacie spędziłem przy Superhot około 4 godzin i… pojawiły się napisy końcowe. Spodziewałem się przynajmniej dwukrotnie większej liczby poziomów – zwłaszcza po tym, jak wprowadzono nowy element mechaniki dopiero w drugiej połowie gry. Niestety, nie było mi to dane.

Superhot nie jest niestety grą bez wad.

Jestem ostatnią osobą, która chciałaby narzekać na długość gry – wielokrotnie broniłem takich tytułów jak The Order 1866 czy Until Dawn, które w cenie typowej dla gier AAA dawały niecałe 10 godzin zabawy. Niestety, nawet mając świadomość, że Superhot to indyk, to akurat ta gra… no po prostu jest za krótka.

Superhot

Zdaję sobie oczywiście sprawę, że Superhot to nie tylko główna fabuła, a twórcy dali dostęp do dodatkowej zawartości. Pomijając nowatorskie menu pełne smaczków, po zakończeniu wątku głównego można zacząć bawić się w różne wyzwania i wracać do poprzednich poziomów gdzie np. trzeba było używać wyłącznie katany.

Powtarzanie tych samych map szybko mi się jednak znudziło, a krótka kampania to nie jedyna wada Superhot.

Nie zrozumcie mnie źle – Superhot to nie jest gra zła, a bardzo dobra gra pozostawiająca niedosyt. Zabrakło w niej jednak ostatnich szlifów i zbalansowania rozgrywki. Pamiętam, że zarówno Antichamber, jak i Portal, dawały coraz większą frajdę, a tutaj jest na odwrót

Kolejne plansze w Superhot są co prawda coraz trudniejsze, a gra nigdy nie powodowała u mnie uczucia frustracji. Niestety, po zdobyciu wprawy kolejne poziomy udawało mi się przechodzić przy pierwszym podejściu – zabrakło odpowiedniego skalowania poziomu trudności wraz z rozwojem fabuły.

Z tego powodu wpadające w ucho hasło “Super. Hot” po kolejnej planszy dawało coraz mniejszą satysfakcję, a nieproporcjonalnie trudny w stosunku do reszty gry poziom końcowy tego nie wynagrodził.

Dołącz do dyskusji

Advertisement