Galaxy Fold to prawdziwa wiosna w świecie technologii. Ani myślę go kupować, choć będę nim żył tygodniami

Felieton/Technologie 23.02.2019
Galaxy Fold to prawdziwa wiosna w świecie technologii. Ani myślę go kupować, choć będę nim żył tygodniami

Galaxy Fold to prawdziwa wiosna w świecie technologii. Ani myślę go kupować, choć będę nim żył tygodniami

Samsung ponownie postanowił zostać Kolumbem świata technologii. Ponownie zwracam uwagę, że to nie Steve Jobs czy jego następcy urzeka nas ze sceny innowacyjnością, ale robi to koreańska firma.

To nie Apple stworzyło modę na bezramkowe lub niemal bezramkowe smartfony. Kierunek ten – na masową skalę – wytyczył Samsung swoim rewolucyjnym modelem Galaxy S8. W Galaxy S10 z bezramkowością idzie jeszcze dalej, na dodatek w moim zdaniem interesujący sposób omijając nietrafiony koncept tzw. notcha.

Poważnie, za 5 lat sami nie będziemy sobie wierzyć w telefony z notchem. Wszyscy będą patrzeć na siebie i uśmiechać się z politowaniem jak na widok cekinowych garniturów z lat 90.

A gdzie będziemy sobie przeglądać memy z notchem z cyklu „podbaza nie pamięta”? Niewykluczone, że na składakach lub innych smartfonach nowej generacji, których jaskółką jest Galaxy Fold.

Obejrzałem prezentację urządzenia i nie ukrywam, że wzbudziła we mnie wielkie emocje. Oto bowiem po raz pierwszy od wielu, wielu lat, w końcu zaserwowano nam nie postęp, a swoistą rewolucję. Zupełnie nowe podejście do koncepcji smartfona, który staje się pełnoprawnym tabletem, a może nawet urządzeniem wielofunkcyjnym.

Nie planuję kupować Galaxy Folda.

To jest niesamowite uczucie, bo oglądam Galaxy Fold i tak czysto konsumpcyjnie, to on mi się nawet za specjalnie nie podoba. Troszkę grubawy, brzydki, na prezentacji lagujący, drogi, a – co gorsza – mam problem ze znalezieniem dla niego praktycznego zastosowania. Czy ja aż tak bardzo potrzebuję, żeby mój iPhone/Samsung rozciągał się nagle w tablet?

No i jest jeszcze jedna rzecz. Galaxy Fold, który trafi do sprzedaży, to przede wszystkim prototyp nowej technologii, a co za tym idzie, pierwsi nabywcy będą betatesterami niedoskonałego. Samsung to nie Apple, raczej nie będzie potrzebował czterech lat na wypuszczenie jako-tako znośnego zegarka (zobaczcie jak kapitalnie S9 eliminuje wszystkie wady S8), ale też na pewno nie pchałbym się do betatestowania debiutanckiego modelu Folda.

Kocham Folda już teraz – na kredyt.

Ale kocham Folda i na pewno spędzę z nim wiele godzin, choćby miała to być wystawa w MediaMarkt. Ponieważ Fold to whistleblower, dwie jaskółki na raz (ponoć jedna wiosny nie czyni), zwiastun pewnych zmian i powiewu świeżości.

Nie wykluczam, że Samsung robi to wszystko źle. Że to kompletnie nie tak – że Apple skopiuje ten pomysł, ale zrobi to jak trzeba. Nie wykluczam też, że Fold okaże się przerostem formy i zupełnie zbędnym kombinowaniem, a po latach będziemy go wspominać jak np. Motorolę Milestone z wysuwaną klawiaturą – fajnie, ale bez przesady.

Nie ma to jednak dla mnie aż takiego znaczenia, ponieważ na gruncie Folda narodzą się smartfony przyszłości, a masowo spopularyzowana technologia zginanego ekranu otworzy przed nami zupełnie nowe możliwości. Nie wykluczam, że to najważniejsza premiera od czasu pierwszego iPhone’a i to bez znaczenia, czy sam Fold okaże się sukcesem, czy nie.

Dołącz do dyskusji