UOKiK przetestował maski antysmogowe. Połowa z nich nie chroni przed zanieczyszczeniem powietrza

Artykuł/Technologie 15.02.2019
UOKiK przetestował maski antysmogowe. Połowa z nich nie chroni przed zanieczyszczeniem powietrza

UOKiK przetestował maski antysmogowe. Połowa z nich nie chroni przed zanieczyszczeniem powietrza

UOKiK już drugi raz sprawdził maski antysmogowe. Wobec ośmiu przedsiębiorców, dostarczających je do obrotu, planuje wszcząć postępowania. W konsekwencji może nakazać wycofanie produktu, nałożyć karę finansową albo zmusić do publikacji ogłoszenia, w którym przedsiębiorca wykaże wykryte niezgodności w jego masce antysmogowej.

Za pierwszym razem Inspekcja Handlowa, na zlecenie UOKiK, sprawdziła maski antysmogowe (fachowo zwane półmaskami filtrującymi) w III kwartale 2017 r. Na celownik wzięto 10 produktów. Wszystkie maski zbadano w laboratorium Centralnego Instytutu Ochrony Pracy – Państwowego Instytutu Badawczego w Łodzi.

Dwa modele półmasek miały negatywne wyniki badań na całkowity przeciek wewnętrzny, a jeden z nich – także zły wynik badania penetracji mgłą oleju parafinowego. Oznacza to, że nie mają odpowiednich właściwości ochronnych i przepuszczają obecne w powietrzu szkodliwe pyły – informował potem UOKiK.

Druga kontrola – więcej masek pod lupą.

Tym razem przedstawiciele Inspekcji Handlowej w IV kwartale 2018 r. odwiedzili 13 sklepów budowlanych i hurtowni w 5 województwach. Sprawdzono w sumie 21 masek antysmogowych. 6 pod względem samego tylko oznakowania, a 15 pod kątem spełniania trzech parametrów: oporu wdechu, przenikania mgłą oleju parafinowego i przecieku wewnętrznego.

Niestety, okazało się, że blisko połowa badanych masek antysmogowych nie przeszła laboratoryjnych testów. Tym samym te produkty w żadnym stopniu nie chronią użytkowników przed niebezpiecznym zanieczyszczeniem powietrza.

Maski antysmogowe, czyli kiepskie wyniki kontroli.

Wyniki badań nie napawają optymizmem. Sześć masek nie spełniło wymogów technicznych – w 4 przypadkach jednego parametru, w 2 – dwóch. Dwie maski nie przeszły testu na badanie oporu wydechu. Dwie inne nie dały rady podczas egzaminu sprawdzającego odporność na przenikanie mgłą oleju parafinowego. W dwóch przypadkach do tego doszedł jeszcze przeciek wewnętrzny. Czyli maski miały słaby filtr i były po prostu nieszczelne.

Aż 11 masek miało złe oznakowanie. Brakowało danych producenta lub informacji o tym, czy jest to maska jedno- czy wielorazowa. W 9 przypadkach wykryto kłopot z obligatoryjną deklaracją zgodności. Brakowało jej, albo nie miała wszystkich danych lub wystawił ją nieuprawniony podmiot.

Wielkopolski wątek z Chin.

Szczególne zainteresowanie Inspekcji Handlowej w Poznaniu wzbudziły 4 modele masek, które przedsiębiorca chciał wprowadzić do obrotu. Całą partę, liczącą 55 tys. sztuk, sprowadził z Chin.

Zadeklarował on, że maski przeszły badania w akredytowanym laboratorium w UE, jednak jak się okazało, nie miało ono akredytacji do ich testowania. Sprawdziliśmy te maski i okazało się, że nie spełniają wymagań. Dzięki naszym kontrolom 55 tys. wadliwych masek nie zostanie już sprzedanych konsumentom. Można powiedzieć, że ochroniliśmy wszystkich mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego, które znalazło się na liście najbardziej zanieczyszczonych miast. Przedsiębiorcy powinni weryfikować, czy laboratoria posiadają akredytację do badania wprowadzanych przez nich produktów, w tym przypadku środków ochrony indywidualnej, którymi są półmaski filtrujące – przekonuje Marek Niechciał, prezes UOKiK.

Możliwy nakaz wycofania z rynku.

Wobec ośmiu producentów kontrolowanych masek antysmogowych UOKiK planuje wszcząć stosowne postępowania. To handlujący sześcioma maskami, które oblały testy w laboratorium i dwóch ze złym oznaczeniem. Możliwości jest kilka. Może to być po prostu nakaz wycofania partii danych masek z obrotu. Może też skończyć się na karze finansowej – do 100 tys. zł. UOKiK także może kazać przedsiębiorcy publikację ogłoszenia, w którym zawrze informacje o wykrytych nieprawidłowościach.

UOKiK zwraca jednak uwagę, że liczy się dobra wola. O ile przedsiębiorca podejmie współpracę z urzędem, nie będzie robić kłopotów przy nakazie wycofania produktów z handlu, przedstawi odpowiednią dokumentację – UOKiK może odstąpić od egzekucji wymierzonej kary finansowej.

Kupujesz maskę? Sprawdź na co zwrócić uwagę.

Dzisiaj zakup maski antysmogowej wydaje się jedynym rozsądnym krokiem w własnej walce o czyste powietrze, a przy okazji o swoje zdrowie. Warto jednak przy tej okazji dokonać właściwego wyboru. To zaś jest możliwe, o ile na masce poszukamy stosownych symboli, świadczących o jej skuteczności.

  • CE – taki symbol na masce oznacza, że spełnia ona wymagania techniczno-prawne;
  • FFP1, FFP2, FFP3 – klasa ochrony filtra; 1 – najsłabsza, 3 – najwyższa;
  • NR – to półmaska, co ważne: jednorazowego użytku;
  • R – półmaska wielokrotnego użytku;
  • D – półmaska po pozytywnych wynikach badań na zatkanie pyłem dolomitowym

Sposób mocowania i widoczny producent też ważne.

Przy okazji zakupu maski antysmogowej warto zwrócić uwagę też na inne aspekty niż tylko symbole. Nie bez znaczenia jest chociażby sposób mocowania (tzw. taśmy nagłowia, czyli taśmy lub gumki mocujące półmaskę na głowie użytkownika). Przepisy nakazują też, żeby na masce znalazła się informacja o producencie lub jej projektancie. W przypadku produktów importowanych – dane kontaktowe importera.

Do każdej maski powinna być też dołączona instrukcja obsługi. W niej użytkownik ma znaleźć informacje o sposobie konserwacji, o przeznaczeniu, o ograniczeniach używania maski, czy o ewentualnych okresowych kontrolach filtra.

Dołącz do dyskusji