Chcą, żeby Modlin zbankrutował, by móc spokojnie zająć się Radomiem – szef lotniska rzuca poważne oskarżenia

News/Biznes 12.02.2019
Chcą, żeby Modlin zbankrutował, by móc spokojnie zająć się Radomiem – szef lotniska rzuca poważne oskarżenia

Chcą, żeby Modlin zbankrutował, by móc spokojnie zająć się Radomiem – szef lotniska rzuca poważne oskarżenia

Największy pomnik Euro 2012 może zbankrutować. Wiceprezes lotniska Modlin oskarża Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze” o to, że chce zarżnąć jego port lotniczy.

To, że lotnisko Modlin nie jest najlepszą z inwestycji przeprowadzonych w XXI wieku, przebąkiwano już od jakiegoś czasu. Jego świetlana przyszłość, zainspirowana odbywającym się w Polsce i na Ukrainie Euro, rysowała się tylko przez chwilę naprawdę świetlanie i to chyba tylko w głowach nielicznych ludzi. Teraz nawet to napędzane nadzieją światełko zaczyna gasnąć.

Porty Lotnicze chcą nas wykończyć

W rozmowie z Pulsem Biznesu wiceprezes ds. korporacyjnych Portu Lotniczego Modlin stawia odważną tezę. Według Marcina Daniła jeden z właścicieli Modlina, Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze”, działa na jego niekorzyść i próbuje doprowadzić albo do jego bankructwa, albo na tyle obniżyć jego wartość, żeby wykupić je za bezcen. Argumentuje, że właśnie dlatego PPL zablokowało wyemitowanie obligacji o wartości 60 mln zł, za które miała zostać sfinansowana inwestycja pozwalająca utrzymać lotnisko przy życiu, i zleciło due diligence, mające pomóc określić wartość spółki.

Z Modlina korzystają tylko samoloty Ryanaira. To stawia przewoźnika na unikatowej pozycji negocjacyjnej. Według PPL zbyt unikatowej. Władze przedsiębiorstwa argumentują, że podpisana z tanimi liniami umowa faworyzuje Ryanaira i odstrasza jego konkurencję, to właśnie ta umowa sprawia, że lotnisko przynosi straty. Dlatego też Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze” nie chce zgodzić się na proponowane inwestycje. Według PPL najbardziej na nich skorzystałby Michael O’Leary, szef Ryanaira, a Modlin nie powstał w celu dotowania tanich irlandzkich linii.

Danił przekonuje jednak, że umowa wcale nie jest taka zła. Ryanair chce się rozwijać także w Polsce i obiecuje, że jeśli zostanie rozbudowany terminal i zwiększona liczba płyt lotniska, to w ciągu pięciu lat na Modlinie będzie lądować dwa razy więcej pasażerów. Według Daniła to wystarczy, by lotnisko na siebie zarabiało.

Lotnisko Modlin straci płynność finansową

Marcin Danił przewiduje, że pod koniec tego roku mogą się pojawić problemy z płynnością finansową lotniska. Modlin z powodu konfliktu nie może inwestować ani się rozwijać, a to nie poprawia jego sytuacji finansowej, która i tak nie jest prosta. W zeszłym roku liczba pasażerów, która skorzystała z lotniska wzrosła zaledwie o 5 proc. W wypadku konkurencji to średnio 15 proc. Wszyscy wiedzą, że due diligence przeprowadzane przez EY, wykaże spadek wartości spółki. Danił spekuluje, że spadek ten wykorzysta PPL, który albo przejmie port za grosze, albo doprowadzi do tego upadłości i zajmie się spokojnie rozbudową portu lotniczego w Radomiu, swojej dumy i chwały.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji