Wielki Brat w śmietniku. Zamość będzie sprawdzał kamerą, czy segregujesz śmieci

News/Biznes 18.02.2019
Wielki Brat w śmietniku. Zamość będzie sprawdzał kamerą, czy segregujesz śmieci

Wielki Brat w śmietniku. Zamość będzie sprawdzał kamerą, czy segregujesz śmieci

Urzędnicy z Zamościu pochwalili się, że kupili przenośną kamerę, która reaguje na ruch i będzie pracować przez całą dobę. Można spytać: i co z tego? Wiele miast ma przecież rozbudowane systemy monitoringu. Ta kamera ma jednak inne zadanie – będzie pomagała namierzać straży miejskiej mieszkańców, którzy próbują przyoszczędzić na wywozie śmieci.

Na razie Zamość dysponuje tylko jednym urządzeniem, jeżeli pomysł wypali, ma się ich jednak pojawić więcej. Urządzenie kosztowało 1200, a jego zasięg to 20 metrów.

Cel jest prosty. Władze miasta chcą walczyć z osobami podrzucającymi do śmietników odpady, które powinny znaleźć się w punktach selektywnego odbioru odpadów (PSZOK) – pisze „Rzeczpospolita”. W pojemnikach przeznaczonych na plastik, szkło i papier zdarza się bowiem natrafić na gruz albo starą elektronikę. W śmietnikach nierzadko lądują również stare tapczany, kanapy albo inne wielkogabarytowe meble.

Oddanie niechcianych mebli do PSZOK-u nie wiąże się z żadnymi opłatami. Ba, mieszkańcy mogą nawet wypożyczyć bezpłatne przyczepki do transportu. Jak widać, oszczędność czasu i energii w wielu wypadkach jednak przeważa.

Kamera (a w przyszłości zapewne – kamery) będzie ustawiana w miejscach, w których takie historie zdarzają się najczęściej. Zamość już zapowiada, że niepokorni mieszkańcy mogą się liczyć z wizytami policji albo straży miejskiej. Maksymalna wysokość mandatu to 500 zł. Podobną politykę już wcześniej zaczęły stosować inne miasta – Lublin, Biała Podlaska i Świdnik.

Monitoring a RODO.

Po ogłoszeniu decyzji internauci zaczęli poddawać w wątpliwość legalność tego pomysłu, argumentując, że po wprowadzeniu RODO nagrywanie bez ich zgody nie jest możliwe. Ale to nieprawda.

Wcześniej zasady korzystania z monitoringu pozostawały bez regulacji. RODO wskazało granice legalności użycia kamer, co nie oznacza, że prywatne firmy i samorządy nie mają teraz prawa wykorzystywać ich w ogóle. Ograniczenia wiążą się przede wszystkim z wyznaczeniem przestrzeni pod szczególną ochroną (jak szatnie i stołówki). Zabroniło również stosowania mikrofonów. Jednocześnie…

– Podmioty publiczne, żeby zbierać nasze dane osobowe, muszą mieć wyraźną podstawę prawną umożliwiającą prowadzenie monitoringu i wskazującą, w jakim celu jest to możliwe – pisze na stronie „Panoptykonu” prawnik Wojciech Klicki.

Wskazuje, że samorząd gminny może prowadzić monitoring w celu „zachowania porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli oraz ochrony przeciwpożarowej i przeciwpowodziowej”. A składowanie wielkogabarytowych mebli w niewielkim pomieszczeniu (albo ustawianie ich obok wolno stojących pojemników) z pewnością pod to przedostanie można podciągnąć.

W omawianym przypadku RODO zmieniło z pewnością jedno. Obywatele muszą zostać poinformowani o tym, że dany obszar jest pod nadzorem kamer. Obowiązek taki istniał już wcześniej, rzadko był jednak w praktyce egzekwowany. Kary finansowe, którymi straszy unijne rozporządzenie, zmieniły nieco postać rzeczy.

Dołącz do dyskusji