Zrobiłem zakupy, ale zapłacę za nie za trzy tygodnie. Sprawdziłem, jak działa imoje i Twisto

Zrobiłem zakupy, ale zapłacę za nie za trzy tygodnie. Sprawdziłem, jak działa imoje i Twisto

Zrobiłem zakupy, ale zapłacę za nie za trzy tygodnie. Sprawdziłem, jak działa imoje i Twisto

Kupujesz dzisiaj, płacisz… kiedyś. Tak ma działać pierwsza w Polsce bramka płatnicza obsługiwana przez bank, czyli imoje. Postanowiłem to sprawdzić. 

imoje, czyli co? I od kogo?

Najprostsza odpowiedź brzmi: tzw. bramka płatnicza, czyli rozwiązanie, za pomocą którego możemy w szybki i łatwy sposób zapłacić np. w sklepie internetowym, bez konieczności wykonywania standardowego przelewu. Dostawcą całego systemu jest natomiast ING, które jest przy okazji pierwszym bankiem w Polsce świadczącym taką usługę. Oczywiście żeby skorzystać z płatności imoje nie trzeba mieć konta w tym banku – to propozycja dla wszystkich.

Teoretycznie podobne rozwiązania już funkcjonują w naszym kraju, ale żadne z nich nie jest dostarczane przez bank. Żadne też nie oferuje opcji zapłacenia za towar za jakiś czas. 

Płatność za towar za jakiś czas? Jak to działa?

Banalnie prosto. Kupujemy teraz, sprzedawca dostarcza do nas towar dokładnie tak, jakbyśmy za niego zapłacili, a my na faktyczne opłacenie zamówienia mamy 21 dni. I nie dość, że nic za to nie płacimy, to jeszcze nie musimy wypełniać żadnych, nawet najprostszych dokumentów. Oczywiście sprzedający otrzymuje swoje pieniądze od razu.

Całość wygląda więc niemal tak, jak w normalnym, fizycznym sklepie – płacimy za towar dopiero wtedy, kiedy dostaniemy go do ręki. Bez wymuszania płatności z góry i w ciemno, do czego niestety przyzwyczaił nas internet, a przy okazji bez konieczności płacenia od razu kurierowi.

Brzmi pięknie, ale jak to wygląda w praktyce? Udałem się na małe zakupy do sklepu manymornings.com, żeby się o tym przekonać.

W sklepie dokonujemy standardowych zakupów, dobierając odpowiedni towar i pakując go do wirtualnego koszyka:

Przy składaniu zamówienia z listy dostępnych metod płatności wybieramy imoje:

Odpowiednią opcję płatności widać od razu. Wraz z informacją o możliwości zapłaty po 21 dniach.

Opis Jak to działa? wygląda zachęcająco. Nic nie będę musiał wypełniać, podawać żadnych danych, rejestrować się, a na spłatę mam 21 dni. System ma mi przy tym regularnie przypominać o konieczności zapłaty (potwierdzam, już po tygodniu dostałem SMS z przypomnieniem).

Pozostało mi tylko wprowadzić kod weryfikacyjny z SMS i… zamówienie zostało złożone, potwierdzone i opłacone.

W dokładnie tej samej chwili dostałem też dwa maile. Pierwszy od sklepu, że otrzymał on płatność za moje zamówienie. Drugi natomiast pochodził od Twisto, które z kolei poinformowało mnie, że zapłaciło za moje zamówienie i mam 21 dni na uregulowanie płatności.

W tej drugiej wiadomości był odnośnik, który pozwala sprawdzić dokładnie status naszych zaległości.

Całość była tak prosta, że aż trochę przerażająca.

Wszystkie deklaracje okazały się przy tym prawdziwe. Poza podaniem na początku adresu email i numeru telefonu, nie musiałem wypełniać ani jednego dokumentu. Nie zadano mi ani jednego pytania. Nikt nie pytał o PESEL, numer i serię dowodu, adres zamieszkania (ok, o to pytał akurat sklep), rodzaj zatrudnienia czy miesięczne zarobki.

Nic. Zero. Spodziewałem się, że po wprowadzeniu kodu weryfikacyjnego zostanę przekierowany na kolejną stronę, gdzie będę musiał podać przynajmniej śladowe informacje na mój temat. Nie musiałem – kolejna strona, owszem, pojawiła się, ale była nią strona sklepu z informacją na temat zamówienia i radosnym komunikatem, że wszystko jest już załatwione. Ba, całość przeszła nawet szybciej, niż gdybym miał zapłacić normalnym przelewem ekspresowym czy Blikiem.

Będę musiał się pilnować, żeby nie korzystać z tego rozwiązania zbyt często – jest po prostu zbyt wygodne. Jest też o tyle ciekawe, że jeśli towar mi się nie spodoba i postanowię go odesłać, nie muszę czekać na zwrot środków na konto. Wszystko realizowane jest już na linii imoje – sklep. A raczej Twisto – sklep.

Twisto – co to jest?

Za możliwość zapłacenia za zamówienie w późniejszym terminie w usłudze imoje odpowiada wspierany przez ING fintech Twisto. Jego algorytmy są w stanie na podstawie danych, które zostawiamy w sklepach, sprawdzić to, czy jesteśmy wiarygodni i czy warto za nas zapłacić.

Twisto podaje przy tym, że na początku naszej przygody z płatnościami w późniejszym terminie możemy w ten sposób opłacać niewielkie zamówienia – od kilkunastu do kilkuset złotych. Im więcej będziemy jednak kupować, spłacając przy tym sumiennie zaległości, tym większa będzie maksymalna kwota, którą system będzie nam w stanie przydzielić.

Co jednak najciekawsze, w Twisto nie trzeba zakładać konta.

A co mi teraz grozi, jeśli nie spłacę w terminie?

Jeśli wyrobię się w ciągu 21 dni – nic. Nie ma żadnych prowizji po stronie kupującego, opłat za weryfikację czy innych niespodziewanych dodatków – płacimy tyle, ile liczy sobie za towar (i wysyłkę) sklep.

Jeśli natomiast przekroczę ten termin (o jego nadejściu powinienem być upomniany na różne sposoby), będę musiał pogodzić się z karnymi odsetkami w wysokości 14 proc. w skali roku.

A jak działają zwykłe płatności?

Skoro już wiemy, jak działają płatności działające na zasadzie „kup teraz, zapłać później”, możemy przyjrzeć się temu, jak działają natychmiastowe płatności internetowe zapewnianie przez imoje. Bo tak – za pomocą imoje możemy też zapłacić od razu,

Procedura zapłaty nie różni się zbytnio od dostępnych do tej pory systemów płatności. Z listy dostępnych metod musimy po prostu wybrać imoje.

Sklepów obsługujących to rozwiązanie jest przy tym już teraz całkiem sporo, a można przyjąć, że z miesiąca na miesiąc będzie ich coraz więcej.

Następnie wybieramy sposób, w jaki chcemy zapłacić. Lista dostępnych sposobów jest naprawdę długa. I nie trzeba mieć wcale konta w ING.

Możemy zapłacić oczywiście Blikiem, ale dostępny jest też szybki przelew online z jednego z kilkunastu banków w Polsce. Ewentualnie możemy po prostu zapłacić kartą.

Problemy? Brak jakichkolwiek. Wszystkie transakcje, które w ten sposób przeprowadziłem, zakończyły się natychmiastowym sukcesem, a sprzęt, który w ten sposób kupiłem, już dawno trafił w moje ręce.

Natomiast o płatność za te rzeczy, które zamówiłem z wykorzystaniem Twisto, na razie się nie martwię. W końcu mam jeszcze kilka tygodni…

*Materiał powstał we współpracy z marką ING.

Dołącz do dyskusji