Siedem dni. O tyle odroczysz katastrofę, jaką może być aktualizacja Windowsa 10

Siedem dni. O tyle odroczysz katastrofę, jaką może być aktualizacja Windowsa 10

Siedem dni. O tyle odroczysz katastrofę, jaką może być aktualizacja Windowsa 10

Twórcy Windows 10 zapewniają użytkownikom coraz więcej wolności w odkładaniu aktualizacji systemu na później. Idea upada wyłącznie z winy samego Microsoftu. A szkoda…

Windows 10 w dość kontrowersyjny sposób ograniczył naszą wolność w zarządzaniu komputerem. Tylko wersje przeznaczone dla użytkowników zaawansowanych i firm pozwalają na odkładanie instalowania aktualizacji systemu na później. Konsumencka edycja Windows 10 pozwala co najwyżej na zdefiniowanie okresu, w którym nie życzymy sobie instalowania wspomnianych aktualizacji oraz na odkładanie koniecznego ponownego uruchomienia systemu.

Wbrew pozorom w tym szaleństwie była metoda. Wymuszenie najnowszej wersji na wszystkich znacząco zmniejsza koszty tworzenia oprogramowania dla Windows oraz te związane z serwisowaniem systemu. Na dodatek automatyczne i obowiązkowe wdrażanie łatek serwisowych pomaga zatrzymać w zarodku potencjalne epidemie jakiegoś nowego złośliwego oprogramowania.

Niestety rzeczywistość przerosła Microsoft

Komunikacja z użytkownikiem została w Windows 10 wyraźnie źle przemyślana, skoro przez ostatnie lata słyszymy liczne skargi opisujące niespodziewane ponowne uruchamianie się komputerów podczas pracy. Na dodatek aktualizacje często okazywały się wadliwe – niemal każdy rozwojowy update Windowsa 10 kończył się katastrofą dla pewnej grupy użytkowników.

Nic więc dziwnego, że świat Windows 10 już teraz jest pofragmentowany. Nie wszystkie aplikacje i sterowniki są na bieżąco serwisowane, by pozostać zgodnymi z kolejnymi uaktualnieniami. Wielu administratorów, by uniknąć problemów, blokuje ich dystrybucję, przez co Microsoft zmuszony jest do serwisowania Windowsa 10 w wersjach 1809, 1804, 1709 i tak dalej…

Częściowa kontrola ponownie w rękach użytkowników domowych

Windows 10 Home blokowanie aktualizacji
(źródło: Thurrott.com)

Jak odkrył Paul Thurrott, najnowsza testowa kompilacja przyszłej wersji Windows 10 Home zawiera ustawienie do tej pory dostępne wyłącznie dla edycji Professional i firmowych. Pozwala ona na całkowite wstrzymanie instalacji aktualizacji. Nie definitywnie – maksymalny czas, jaki jest możliwy do ustawienia, to siedem dni.

Tak krótki okres nie pozwala oczywiście na skuteczne ustalenie, czy dana poprawka nie powoduje problemów. Zresztą nikt o zdrowych zmysłach nie powinien oczekiwać od konsumenta czytania for technicznych na temat Windows. Problem kontroli jakości oprogramowania pozostaje do rozwiązania po stronie Microsoftu. Firma rzekomo już zmieniła sposób, w jaki testuje oprogramowanie. Zobaczymy.

Windows 10 Home blokowanie aktualizacji
Windows 10 Home zapewnia kontrolę nad aktualizacjami, choć bardzo symboliczną

Możliwość odłożenia nawet na 7 dni aktualizacji to jednak kolejny wprowadzony z opóźnieniem (zadebiutuje dopiero w Windows 10 Home za kilka miesięcy) a zarazem niezbędny mechanizm kontroli nad komputerem użytkownika.

Osobną kwestią do rozważenia pozostaje to, czy typowy domowy użytkownik będzie o nim wiedział i potrafił z niego skorzystać, jeżeli konieczne dla niego będzie kilka dni nieprzerwanej pracy. Zwłaszcza mając w pamięci fakt, że dostępne już mechanizmy kontroli nie zdały egzaminu, pozostając obce sporej części użytkowników. Oraz czy w obliczu ciągłych porażek Microsoft powinien w ogóle dalej forsować narzucony obowiązek aktualizacji, skoro nie jest w stanie ich dostarczyć wszystkim użytkownikom w bezpieczny sposób. To była ciekawa i pod wieloma względami słuszna idea, którą nieubłaganie przerasta rzeczywistość.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji