Wydajemy miliardy na bezpieczeństwo. Szefostwo Facebooka przekonuje, że serwis jest bezpieczny

Artykuł/Social media 30.01.2019
Wydajemy miliardy na bezpieczeństwo. Szefostwo Facebooka przekonuje, że serwis jest bezpieczny

Wydajemy miliardy na bezpieczeństwo. Szefostwo Facebooka przekonuje, że serwis jest bezpieczny

Jakiego rodzaju internetu chcemy? – pyta Sheryl Sandberg, dyrektor operacyjna Facebooka. Pod tym ważnym skądinąd pytaniem kryje się próba obrony firmy.

Sheryl Sandberg wystąpiła na monachijskiej konferencji Digital Life Design, gdzie mówiła o przyszłości internetu. Nie ma niczego sensacyjnego w fakcie, że menadżer jednej z najważniejszych spółek technologicznych świata opowiada o wizji swojej firmy. W takie głosy należy się uważnie wsłuchiwać, mimo że mowa Sandberg nasączona jest PR-ową nowomową. Należy przy tym pamiętać, że żadne słowo padające przy okazji takich wystąpień nie jest przypadkowe. Wręcz przeciwnie ma pomagać w kształtowaniu opinii publicznej.

Jaki powinien być internet według ważnej menadżerki Facebooka?

Sheryl Sandberg stawia tezę, z którą trudno się nie zgodzić. Źle by się stało, gdyby internet znalazł się całkowicie poza kontrolą, ale na przeciwnym biegunie mamy sytuację, gdy kontrola byłaby tak daleko idąca, że tłamsiłaby wolność słowa.

Dyrektor operacyjna amerykańskiego giganta snuje w swoim wystąpieniu wizję cyfrowego świata pozbawionego nienawiści i nadużyć. Internet powinien według niej zrównywać szanse, zapewniać sprawiedliwy dostęp do technologii i chronić prywatność.

Dla Facebooka minione lata były naprawdę trudne. Wiemy, że powinniśmy działać lepiej i mieć pewność, że przewidzimy zagrożenia, które płyną z łączenia tak wielu ludzi. Musimy szybko przeciwdziałać nadużyciom. I musimy zrobić więcej, by chronić prywatność użytkowników – mówiła Sandberg.

Tym samym jej wypowiedź wpisuje się w najnowszą strategię Facebooka, którą rozpoczął artykuł Marka Zuckerberga. Kilka dni temu światowe media, w tym rodzima „Gazeta Wyborcza” opublikowały tekst szefa Facebooka. Główną jego tezą było stwierdzenie, że firma nie sprzedaje danych użytkowników, bo nie leżałoby to w jej interesie. Zuckerberg nie wspomina słowem o aferze Cambridge Analytica czy potężnych wyciekach danych.

Wystąpienie Sheryl Sandberg ma nieco inny wydźwięk. Jest konkretniejsze, pokazuje, jakie kroki podjął Facebook w związku z trudnościami, które znaczyły minione lata funkcjonowania firmy.

Nie zabrakło typowych dla wierchuszki tego przedsiębiorstwa figur retorycznych. Oto kilka przykładów.

Zdajemy sobie sprawę z odpowiedzialności.

Słuchamy, uczymy się, robimy postępy.

Wydajemy miliardy dolarów na bezpieczeństwo, bo wiemy, że nie ma niczego ważniejszego.

Jesteśmy bardziej zdeterminowani niż kiedykolwiek, by zapewnić ludziom bezpieczeństwo. I podejmujemy mocne działania, by to się udało.

Ofensywa Zuckerberga i Sandberg ma odwrócić złą kartę.

Z ostatnich wypowiedzi szefostwa Facebooka przebija narracja o tym, że serwis jest bezpieczny, dba o dane użytkowników, a jeżeli je wykorzystuje, to na ich prośbę. Zuckerberg w swoim tekście podkreślał przecież, że sami użytkownicy chcą mieć dostęp do spersonalizowanej reklamy. Tournée po mediach i konferencjach ma na celu ugruntowanie wizerunku firmy łączącej ludzi i dbającej o bezpieczeństwo. Nigdy wcześniej ta ostatnia kwestia nie była podnoszona tak często i tak głośno.

Zadanie menadżerów Facebooka jest bardzo trudne, bo serwis w ostatnich latach kojarzy się z czymś zgoła przeciwnym niż bezpieczeństwem. Sytuacja nieco przypomina zabiegi polityków o to, by wykazać swoją uczciwość w obliczu poważnych afer. Firma korzysta zresztą garściami z metod charakterystycznych dla marketingu politycznego.

Wizja internetu snuta przez Sheryl Sandberg jest utopijna. Niestety działania przedsiębiorstwa, którego jest ważnym ogniwem, wskazują wręcz, że jest ono bliższe wizjom znanym z ponurych dystopii.

Nowy wspaniały świat Marka Zuckerberga nie będzie krainą mlekiem i miodem płynącą. Trzymając się książkowych analogii można powiedzieć, że to raczej bezwzględny system, którego celem jest zbieranie wszelkich możliwych informacji o użytkownikach i zamienienie ich w miliardowe przychody. Takie specyficzne połączenie Wielkiego Brata z morderczym kapitalistą znanym z komunistycznych plakatów propagandowych.

Dołącz do dyskusji