Spędziłem dwa tygodnie nie używając sprzętu Intela. A codziennie pracowałem na laptopie

Recenzja/Sprzęt 05.01.2019
Spędziłem dwa tygodnie nie używając sprzętu Intela. A codziennie pracowałem na laptopie

Spędziłem dwa tygodnie nie używając sprzętu Intela. A codziennie pracowałem na laptopie

To moja pierwsza w życiu separacja z Intelem. Ostatnio jednak przez dłuższy czas pracowałem na notebooku HP Envy x360 13. I wiecie co? Świat bez Intela wyraźnie jest możliwy, choć decyzję o rozwodzie na razie wstrzymuję.

HP Envy x360 13 to sprzęt bez wątpienia wyjątkowy. Jest to bowiem jeden z pierwszych laptopów na rynku, który w całości opiera się na najnowszym SoC od firmy AMD. Ryzen 5 2500U, bo o nim mowa, dysponuje czterema rdzeniami z hiperwątkowaniem i jest taktowany z częstotliwością 2 GHz. Towarzyszy mu zintegrowany układ graficzny Radeon Vega 8. Całość – to truizm, ale na wszelki wypadek warto zaznaczyć – jest oczywiście zgodna w pełni z procesorami Intela. To nadal architektura x86.

Dlaczego więc jest to coś tak wyjątkowego? AMD na rynku komputerów przenośnych w zasadzie nie istnieje. Jego układy scalone odnoszą relatywny sukces na rynku urządzeń stacjonarnych, oferując świetną relację wydajności do ceny. CPU i GPU od AMD znajdziemy w wielu desktopach i niemal wszystkich konsolach do gier. W notebookach, z uwagi na problemy związane z poborem mocy czy odprowadzaniem ciepła, do tej pory występowały wyłącznie w dość egzotycznych konstrukcjach.

Niskonapięciowe procesory Ryzen mają to zmienić. Mają wprowadzić nas w świat szerszej rywalizacji na rynku komputerów przenośnych, co bez wątpienia wpłynęłoby na przyspieszenie tempa innowacji, a zarazem na obniżenie cen. W teorii. A jak wygląda praktyka na chwilę obecną?

Zacznijmy od podstaw. A więc od głównych cech testowanego tu HP Envy x360 13.

HP Envy x360 13 recenzja

Oprócz wspomnianego wyżej APU Ryzen 2500U z Vegą 8 w sprzęcie tym znajdziemy 8 GB DDR4 RAM 2400 MHz, 13,3-calowy dotykowy wyświetlacz IPS 1080p oraz 256-gigabajtową pamięć SSD NVMe. Sprzęt ma całkiem zgrabną formę. Mierzy 367 mm × 214 mm × 16 mm i ma masę 1,31 kg. Spełnia więc kryteria Ultrabooka, choć nie możemy go tak nazwać – to określenie zarezerwowane jest dla notebooków z układami Intela.

Nie powinniśmy też narzekać na wyposażenie dodatkowe. Envy x360 13 dysponuje łącznością Wi-Fi 802.11 b/g/n/ac, Bluetooth 4.2, a także oferuje dwa złącza USB 3.1 A, jedno USB-C oraz czytnik kart microSD. Komputerem zarządza Windows 10, a za całość zapłacimy 3800 zł. To ostatnie jest szczególnie zaskakujące: smukły i wydajny laptop o dobrym wyposażeniu w tej cenie brzmi jak spora okazja.

Pierwszy haczyk? Jak tylko uruchomimy komputer.

Odkryjemy wtedy pierwszą skazę tego prezentującego się atrakcyjnie wizualnie komputera. Dolna ramka wyświetlacza ma grubość ponad 3 cm! HP co prawda stosuje podobne wzornictwo (a więc grubą dolną ramkę) w sporej części swoich również i znacznie droższych laptopów, tu jednak wyjątkowo rzuca się to w oczy. Na szczęście to jedyne moje zastrzeżenie. Komputer jest lekki, cienki i choć gust to kwestia subiektywna, to w innych aspektach bardzo mi się wizualnie podoba.

HP Envy x360 13 recenzja

Envy x360 13 jest – jak nazwa podpowiada – notebookiem hybrydowym. Jego zawiasy pozwalają na odchylenie ekranu o 360 stopni, co pozwala korzystać z niego jak z tabletu. Jest to jednak co najwyżej miły dodatek. Podobnie jak wszystkie urządzenia z tą konstrukcją zawiasów, komputer HP to przede wszystkim laptop, a nie rywal iPada. Trybu tabletu będziecie używać tylko wtedy, gdy z jakiegoś względu nie macie pod ręką „prawdziwego” urządzenia tej kategorii.

Powierzchowność jak to u HP. Niemal wzorowa.

HP od kilku lat z bardzo dużą skutecznością naprawia błędy przeszłości. Niegdyś pogardliwie (i zasłużenie) przezywane „Pawulonami” od jednej z linii produktowych, dziś oferują wysoką jakość wykonania i przemyślana konstrukcję. Nie inaczej jest z Envy x360 13. Wyspowa, podświetlana klawiatura tego komputera jest niemal doskonała, zapewniając świetnie wyprofilowane przyciski, łatwo wyczuwalny klik i dobrze dobrane rozmieszczenie poszczególnych przycisków. Na dodatek jest bardzo cicha.

Ciepłe słowa mam też względem gładzika, który ma bardzo przyjemną fakturę i bez problemu radzi sobie ze wszystkimi przewidzianymi w Windows 10 gestami. Mógłby być tylko ciut wyższy, choć wtedy i sam komputer musiałby być większy. Nawet głośniki zintegrowane z komputerem są bardzo przyzwoitej jakości. Audiofila nie zadowolą – bo w tak cienkiej konstrukcji porządna reprodukcja basów jest raczej niemożliwa – ale jeśli chodzi o ultrabookową klasę, to zdecydowanie nie ma na co kręcić nosem.

To nie jest sprzęt dla grafików.

Wyświetlacz komputera jest jasny, ostry i o odpowiednim kontraście. Sprawdza się doskonale przy długiej pracy z Office’em, podczas przeglądania sieci czy konsumpcji multimediów. Jakby tego było mało, obsługuje on tryb HP Sure View. Po jego uruchomieniu zapewnia on ciut gorsze parametry pracy i – z premedytacją – ekstremalnie niskie kąty patrzenia. Po co? By nikt nie mógł podglądać tego, nad czym aktualnie pracujemy. Przydatne, gdy edytujemy poufne dokumenty w miejscu, w którym nie jesteśmy sami. Efektem ubocznym tego mechanizmu jest fakt, że wyświetlacz ten oferuje częstotliwość odświeżania 120 Hz.

HP Envy x360 13 recenzja

Niestety z reprodukcją kolorów jest pewien problem. Typowy użytkownik go nie dostrzeże: obraz wygląda żywo i przyjemnie dla oka. Temperatura barw, ich odcienie – dla laickiego oka prezentuje się to bardzo atrakcyjnie. Niestety, 67,5-procentowe pokrycie palety Adobe RGB powoduje, że zawodowi fotografowie raczej sobie ten sprzęt odpuszczą. Lub nie będą z niego korzystać do swojej pracy.

Przejdźmy do tego, na co wszyscy czekaliśmy. Jak się spisuje Ryzen?

Odpowiedź na najważniejsze pytanie tego testu niestety nie jest jednoznaczna. Jeżeli chodzi o wydajność, jest genialnie. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności podczas testów Envy miałem też dostęp do ZenBooka Asusa, wyposażonego w Core i7-8550U z 16 GB RAM, dysponowałem więc konkretnym punktem odniesienia. W testach syntetycznych oba sprzęty wypadały niemal na równi.

W teście Cinebench średni wynik obu komputerów to 575 pkt. W teście Geekbench (tryb wielowątkowy) wynik HP to średnio 11 350 pkt, co było wynikiem raptem o 9 proc. gorszym od konkurenta z Intelem na pokładzie (i 16 GB RAM). Obecność Vegi na pokładzie powoduje też znaczący przyrost wydajności w przetwarzaniu grafiki. Envy średnio zdobywało 780 pkt w teście (Fire Strike), podczas gdy Core i7 z układem Intel UHD 620 raptem nieco ponad 500 pkt. Na dodatek sprzęt HP nigdy nie rozgrzewał się do nieprzyjemnego poziomu i utrzymywał względną ciszę.

HP Envy x360 13 recenzja

Piętą achilleową Envy x360 jest czas pracy na akumulatorze (54 Wh). Nie potrafię ocenić, jaką odpowiedzialność za to ponosi Ryzen, a co wynika z ułomności konstrukcji samego HP. Mając jednak w pamięci komputery tego producenta z Intelem na pokładzie, stawiam właśnie na procesor. Nie zdołałem osiągnąć lepszego wyniku od nieco ponad czterech godzin (automatyczna jasność, włączona łączność bezprzewodowa, praca w aplikacjach biurowych i webowych). Słabo, na granicy tolerancji. I nawet system szybkiego ładowania nie jest w stanie zatrzeć złego wrażenia.

HP Envy x360 13 z Ryzenem to dobry zakup. Jak ocenić Ryzena?

Końcową ocenę tego komputera zdecydowanie ratuje jego cena. Jest lekki, smukły i bardzo ładny. Wyposażony jest w dobry dotykowy wyświetlacz (choć nie dla zawodowych grafików), świetną klawiaturę. Jest cichy, wydajny i dobrze wyposażony. Funkcja szybkiego ładowania cieszy, a nie zapominajmy o Sure View. 3800 zł za komputer tej klasy? Bardzo atrakcyjna cena!

HP Envy x360 13 recenzja

Ryzen też bardzo przyzwoicie sprawdza się jako procesor mobilny. Oferuje wysoką wydajność i wysoką kulturę pracy, bez niemiłych dodatków w postaci przegrzewania się czy konieczności częstego chłodzenia przez głośne wentylatory. Niestety też to najprawdopodobniej właśnie Ryzen nie radzi sobie jeszcze za dobrze z oszczędzaniem energii wtedy, gdy jego wysoka wydajność jest zbędna. Zaległości względem Intela nadal występują.

Patrząc jednak na niesamowity skok jakościowy względem starszych układów mobilnych tej firmy, to Intel zdecydowanie ma się czego obawiać. AMD już dziś stanowi świetną alternatywę z uwagi na wydajność i cenę. Do kompletu w tej układance brakuje jeszcze odpowiedniego zarządzania zużyciem energii. A przecież AMD już zapowiada ulepszoną pod tym względem kolejną generację swoich APU.

Dołącz do dyskusji