Steam tnie zasięgi twórcom gier niezależnych. Spada liczba wyświetleń i sprzedaż „indyków”

Artykuł/Gry 05.12.2018
Steam tnie zasięgi twórcom gier niezależnych. Spada liczba wyświetleń i sprzedaż „indyków”

Steam tnie zasięgi twórcom gier niezależnych. Spada liczba wyświetleń i sprzedaż „indyków”

Z podwórka niezależnych deweloperów dochodzą niepokojące głosy mówiące o nowej, krzywdzącej polityce Steama zapoczątkowanej w październiku.

Steam pod wieloma względami ma swoje braki, zarówno z perspektywy graczy, jak i deweloperów. W ostatnim czasie jednak szczególnie obrywa się niezależnym twórcom. Autorzy indyków zaczęli skarżyć się na rażący wręcz spadek wyświetleń ich gier, a co za tym idzie – spadek sprzedaży. Niekorzystne zmiany zaczęły się w październiku i wiele wskazuje na to, że nie jest to żaden błąd czy przypadek.

https://twitter.com/mrhelmut/status/1069577464974848001

Pod tweetem Thomasa Altenburgera z Flying Oak Games (Neurovoider, Dead End) wywiązała się dyskusja, w której inni niezależni deweloperzy potwierdzają niepokojące spadki w wyświetleniach. Postanowiliśmy zapytać o to również polskich twórców. Bartłomiej Gajewski z Jutsu Games (autorzy oryginalnego 911 Operator) przyznaje, że widać różnice w wyświetleniach nowych produktów, ale z ich perspektywy ma to marginalny wpływ na sprzedaż. Dodaje przy tym:

Co by nie było – te zmiany są dużo mniej dotkliwsze niż Google Playa – który obciął widoczność i sprzedaż o 90 proc. nawet „sporych” indyków

Kuba Kasztalski, autor Headlinera, którego recenzowaliśmy na naszych łamach, odnotowuje natomiast dotkliwe zmiany właśnie w październiku.

Przez około tydzień sprzedaże spadły o ponad 50 proc., ale potem się podniosły. Trudno powiedzieć czy podniosły się naturalnie, czy to efekt wydania sequela Headlinera (słyszałem, że niektórzy deweloperzy są permanentnie na minusie, ale nie mam konkretnych statystyk.

Statystyki Steam Kuby Kasztalskiego. Zielona linia to “Other Product Pages” mająca największy wpływ na organiczną widoczność. Szara to całość z wszystkich źródeł.

Deweloper wydał 23 października sequel Headlinera – Headliner: NoviNews – który mógł wpłynąć na zamieszczone wyżej statystyki. Nie zmienia to jednak faktu, że na platformie Valve stało się coś niepokojącego. Łączy się to zresztą z nowym podziałem dochodów, który Steam wprowadził właśnie w październiku. Według nowych reguł klasyczny podział (30 proc. dochodu dla Valve, 70 proc. dla twórców) ulegnie zmianie, jeśli dany tytuł przekroczy zawrotną liczbę 10 milionów sprzedanych egzemplarzy. Wtedy Valve bierze już tylko 25 proc. dochodów. Jeśli natomiast gra zostanie kupiona 50 milionów razy, Valve zacznie pobierać 20 proc. dochodu.

Jest to zmiana ewidentnie działająca na korzyść gier AAA.

Dla indyków próg 10 milionów jest w większości przypadków nieosiągalny. Same spadki w wyświetleniach mniejszych tytułów nastąpiły podobno właśnie z powodu zmiany algorytmów Steama, który nie promuje już gier niezależnych, by nie zabierać przestrzeni wysokobudżetowym hitom. Wynika to najprawdopodobniej z obawy Valve, że jeśli nie zaproponują odpowiednio korzystnych warunków gigantom, ci pójdą do innych sklepów albo założą własne. Jak choćby Epic Games, które otwiera się na cudze gry i oferuje o wiele bardziej atrakcyjny podział zysków: 12 proc. dla Epic i 88 proc. dla twórców. W tym kontekście nie dziwi, że Steam może chcieć się podlizać. Jak zauważa Kasztalski:

Dla większości indyków nic się nie zmienia. Ciekawi mnie czemu taki konkretny próg (10 milionów), czemu nie inicjatywy dla mniejszych deweloperów (z których byłaby mniejsza dla Valve strata). Ale jakoś się nie dziwię, większość platform dystrybucyjnych (YouTube, Netflix itp.) i social media mają efekt polaryzujący. Valve to biznes, i stawiają na to co maksymalizuje zyski

Infografika Epic Games

Szkoda tylko, że w tym wszystkim tak mocno obrywają niezależni twórcy, których gry nie tylko potrzebują reklamy bardziej niż mainstreamowe tytuły, ale są też niejednokrotnie o wiele ciekawsze niż mdłe, powtarzalne hiciory AAA. W aktualnym świetle zdaje się, że Valve nie zamierza pomagać indykom, bo to najzwyczajniej w świecie nieopłacalne. Czy mniejsi deweloperzy mają zatem jakieś sensowne alternatywy? Gajewski przyznaje, że o to niestety trudno:

Ciągle jeszcze poza Steamem nie ma długo, długo nic… ale GOG rośnie w siłę i oby rósł. Discord też się coraz ciekawiej zapowiada, niestety jednak zdaje się celować w hardkorów

Discord jest wymieniany również przez Kasztalskiego. Autor Headlinera wymienia jeszcze kilka innych opcji:

Z tego co słyszałem, Nintendo Switch jest bardzo dobrą platformą, ale ciężko przewidzieć na jak długo. Nintendo wydaje około 30 nowych gier co tydzień, więc rynek robi się powoli przesycony, tak jak Steam. Wydaje mi się, że na PC Discord Store ma dobrą pozycję, aby konkurować ze Steamem. Ostatnio również zapisałem się na nową platformę TurboPlay; poznałem kilku twórców platformy i mają kilka interesujących pomysłów, by nagradzać użytkowników i mniejszych deweloperów, więc ciekawy jestem jak to pójdzie

Switch jest z pewnością atrakcyjną alternatywą.

Popularne indyki z PC czy innych konsol na urządzeniu Nintendo niejednokrotnie osiągają jeszcze większy sukces niż na pierwotnych platformach (dobrym przykładem jest chociażby Super Meat Boy). Wszyscy posiadacze Switcha wolą też raczej gry niezależne ogrywać właśnie na tym sprzęcie. Chociaż fakt faktem, że ostatnio pojawia się tam tak dużo pozycji, że wzrok przez eShop prześlizguje się z podobną obojętnością co na Steamie.

Sekcja “ostatnio wydane” w eShopie

Sklep Discorda jest z kolei wciąż raczkującą inicjatywą, ale w tym wypadku jego autorzy rzeczywiście chcą stawiać na gry niezależne, oferując chociażby czasową wyłączność indyków na platformie czy darmowe gry dla abonentów usługi Discord Nitro. Discord ma też ponad 150 milionów użytkowników, a to już bardzo sensowna konkurencja dla Steama. Podobnie jak stale rosnący w siłę GOG.

Zdaje się, że z biegiem lat umowny monopol Steama maleje. O ile platforma Valve wciąż jest niezaprzeczalnie numerem jeden na rynku, nie da się ukryć, że konkurencja nie próżnuje. Steam wybiera gigantów, zaś Discord, Epic Games czy GOG są otwarci na mniejszych. Być może właśnie w tym punkcie rynek stanie się zatem o wiele mniej oczywisty.

[AKTUALIZACJA – 14:25]

Problem stał się na tyle duży, że Valve postanowił wytłumaczyć, co stoi za spadkiem ruchu na stronach gier niezależnych. Według właściciela Steama zawinił bug, będący skutkiem pobocznym testowania nowych algorytmów. Celem programistów było, aby podczas wyszukiwania gier platforma brała bardziej pod uwagę zarówno sprzedaż, jak i obecność na wishlistach. Było to spowodowane doniesieniami, że Steam niejednokrotnie wyświetla poszukiwaną grę znacznie niżej niż powinien.

Wprowadzona 5 października zmiana sprawiła jednak, że w sekcji “More Like This” o wiele mniejsze znaczenie zaczęły mieć tagi. System brał tylko jeden tag z wyświetlanej akurat gry i wyświetlał najpopularniejsze gry, które go dzieliły. W ciągu następnych dni Steam naprawiał ten problem. Jednocześnie w dniach 10-17 października przeprowadzono inny eksperyment, który miał sprawić, że w sekcji “More Like This” pojawią się gry, które najlepiej będą odpowiadać gustom danego użytkownika. Eksperyment nie przyniósł jednak pożądanych skutków. W efekcie przez jakieś dwa tygodnie wiele gier niezależnych miało o wiele gorsze wyniki.

Valve podkreśla, że sytuacja wróciła do normy około 19 października. Jednocześnie zastrzega, że podobne zjawiska mogą mieć miejsce, gdy testowane są nowe rozwiązania, których cel jest jeden – jak najlepiej dostosować Steama pod potrzeby odwiedzających go użytkowników.

 

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement