2018 rok w fotografii był rokiem wideo. Podsumowujemy tegoroczne premiery

Artykuł/Foto 31.12.2018
2018 rok w fotografii był rokiem wideo. Podsumowujemy tegoroczne premiery

2018 rok w fotografii był rokiem wideo. Podsumowujemy tegoroczne premiery

2018 to rok przełomów w sprzęcie fotograficznym. Doczekaliśmy się nie tylko nowych systemów od Canona i Nikona, ale też mocnego rozszerzenia istniejących systemów. Najbardziej widocznym trendem było jednak filmowanie, które staje się coraz ważniejszą funkcją w aparatach.

Można odnieść wrażenie, że w 2018 roku nie pojawiła się żadna znacząca lustrzanka i… jest to prawda.

Pentax K-1 pełna klatka

Premiery lustrzanek w 2018 roku można policzyć na palcach jednej dłoni. W lutym pojawił się pełnoklatkowy Pentax K–1 Mark II, który był jedynie odświeżeniem swojego poprzednika. Nawet producent nie udawał, że jest inaczej, bo udostępnił program aktualizacji K–1 I do K–1 II. Serwis wymieniał płytę główną na nową i naklejał na obudowę logo z rzymską dwójką.

Następnie zobaczyliśmy dwie propozycje entry-level Canona: EOS 4000D i 2000D, a w drugiej połowie roku zadebiutował budżetowy Nikon D3500. O żadnej z tych lustrzanek nie można powiedzieć, że była przełomowa. Żadna nie znalazła się tez raczej na szczycie listy marzeń młodego fotografa. W 2018 trudno było ekscytować się nowymi lustrzankami, tym bardziej, że konkurencja ze strony bezlusterkowców była ciekawsza niż kiedykolwiek.

Znacznie więcej działo się w segmencie bezlusterkowców.

fujifilm x-t3

Zacznijmy od Fujifilm, który pokazał najwięcej ciekawych premier. Na początku roku zobaczyliśmy Fujifilm X-H1, czyli najbardziej zaawansowany aparat z matrycą APS-C. Po tym pokazie mocy pojawiły się jeszcze dwie doskonałe premiery: oczekiwany od długiego czasu Fujifilm X-T3 z niesamowicie rozwiniętym trybem wideo, a także średnioformatowy Fujifilm GFX 50R, który zaskakiwał kompaktową – jak na ten segment – konstrukcją. Wśród tych mocarnych premier znaleźli się też przedstawiciele tańszego segmentu, a mianowicie Fujifilm X-T100 oraz budżetowy Fujifilm X-A5.

Jeśli chodzi o system Mikro Cztery Trzecie, największą tegoroczną gwiazdą był bezapelacyjnie Panasonic Lumix GH5S, czyli król nagrywania w segmencie małych matryc. Warta uwagi premiera pojawiła się tez na średniej półce za sprawą Panasonica Lumix GX9. Ten aparat bardzo zgrabnie połączył najważniejsze cechy potrzebne dla zaawansowanego fotografa. System doczekał się też dwóch mniejszych premier, czyli Panasonica Lumix GF10 i Olympus PEN E-PL9.

panasonic gh5s

Na średniej półce bardzo ciekawą nowość pokazał Canon. Był to bezlusterkowiec EOS M50. To udana konstrukcja, która niestety szybko znalazła się w cieniu pełnoklatkowego modelu EOS R.

No właśnie: pełna klatka. To ona była najbardziej widoczna w 2018 roku.

2018 rok rozpoczęliśmy od premiery fenomenalnego Sony A7 III, który w bardzo zgrabny sposób połączył świetną jakość zdjęć, doskonały autofocus, bardzo dobry tryb filmowy i do tego rozsądną cenę. Sony musiało zrobić jak najlepszy aparat, ponieważ na horyzoncie zaczęła się wyłaniać realna konkurencja, po raz pierwszy od pięciu lat.

Canon EOS R

Zarówno Nikon jak i Canon pokazały swoje pełnoklatkowe bezlusterkowce, które rozpoczęły zupełnie nowy rozdział w historii obu firm. Zadebiutowały nowe bagnety, do których w nadchodzących latach pojawi się mnóstwo nowych obiektywów. Nikon Z6, Nikon Z7 i Canon EOS R nie są może ideałami, ale to bardzo solidne aparaty, które na pewno powstrzymają wielu użytkowników przed przesiadką na Sony. Na rynku nareszcie zrobiło się tłoczno, a każdy producent ma nieco inny pomysł na swój aparat.

Nikon Z6 test

W segmencie pełnej klatki własnym torem szła też Leica, która w 2018 roku zaprezentowała wariacje na temat modelu M10. Pojawiły się dwa nowe aparaty, w których Leica postawiła na minimalizm. Zobaczyliśmy bardzo ciekawy model M10-D pozbawiony ekranu, a także model M–10P z wyciszoną migawką i bez emblematów na obudowie.

Na drugim biegunie były niewielkie kompakty. W tym przypadku również sporo się działo.

sony rx100 vi recenzja, test, opinia, cena

Sony odświeżyło serię RX100 o model VI, który wzbudził spore kontrowersje za sprawą zmiany obiektywu i bardzo wygórowanej ceny. Panasonic pokazał bardzo dobrego Lumiksa LX100 II z dużą matrycą, a Nikon kusił Coolpiksem P1000 z zoomem o krotności… 125x, a konkretnie z ekwiwalentem ogniskowych 24 – 3000 mm. Warto też odnotować ciekawego i bardzo nietypowego, pełnoklatkowego Zeissa ZX1 z Androidem na pokładzie.

Obiektywy? Tutaj zdecydowanie wyróżniała się Sigma.

W 2018 roku nie brakowało ciekawych i ważnych premier obiektywów. Pojawiły się nowe systemy, więc nowinek również nie brakowało. Wśród nowości brylował Canon, który pokazał absolutnie fenomenalną konstrukcję RF 50mm F1.2L USM, która jest tak dobra, że może skusić niejedną osobę na nowy system EOS R. Do tego pojawił się też bardzo jasny zoom Canon RF 28–70mm F2L USM.

Duże słowa uznania należą się zewnętrznym producentom, którzy pokazują coraz lepsze obiektywy do bezlusterkowców. Tamron 28–75 mm f/2.8 Di III RXD to pierwszy zoom z autofocusem pod bagnet Sony FE. To bardzo potrzebna premiera. Nie próżnował też Samyang, który kontynuował ofensywę tanich pełnoklatkowych obiektywów z autofocusem, przeznaczonych do bezlusterkowców. W 2018 roku zobaczyliśmy premiery obiektywów 35 mm f/1.4 FE, 24 mm f/2.8 FE i 85 mm f/1.4 EF.

2018 rok to także dalszy rozwój Sigmy, która od kilku lat zawstydza innych producentów nie tylko jakością, ale też ceną swoich szkieł. W 2018 roku seria Art rozrosła się o pięć nowych konstrukcji: 14–24 mm f/2.8, 70 mm f/2.8 Macro, 105 mm f/1.4, 28 mm f/1.4 i 40 mm f/1.4. Seria S to z kolei nowe telezoomy 70–200 mm i 60–600. Warto też wyróżnić premierę Sigmy C 56 mm f/1.4 DC DN, która udowadnia, że można zrobić bardzo ciekawy obiektyw do systemów APS-C.

Najbardziej rozwojowym trendem było filmowanie aparatem.

W 2018 roku producenci przestali traktować temat nagrywania po macoszemu. Każdy liczący się producent pokazał topowy aparat z bardzo rozbudowanym trybem filmowym. Rozdzielczość 4K wraz z logarytmicznym profilem obrazu stała się wręcz standardem.

Taki kierunek rozwoju nie wszystkim odpowiada. Bardzo wielu fotografów nie interesuje się filmowaniem, więc nie chce dopłacać do funkcji, z których nie skorzysta. Inni, w tym wyżej podpisany, przyjmują z otwartymi ramionami nowości filmowe, które do niedawna były domeną kamer kosztujących wielokrotność kwot topowych aparatów.

Poza Lumiksem GH5S, Fujifilm X-T3, Sony A7 III, Nikonami Z6 i Z7 oraz Canonem EOS R warto wymienić inną gwiazdę 2018 roku, którą okazał się Blackmagic Pocket Cinema Camera 4K. Pierwsze sztuki tej niezwykłej kamery zaczęły trafiać do użytkowników pod koniec roku. Nie jest idealnie, bo sprzęt boryka się z kilkoma problemami (np. bardzo słabym akumulatorem), ale jednocześnie udowadnia, że za 6 tys. zł można kupić kamerę o jakości, którą większość osób nie odróżni od jakości kinowej.

Rok 2018 to także świetne pomysły na gadżety i sprzęt około-fotograficzny.

Zdecydowanie najlepszym produktem tego typu był w 2018 roku dron DJI Mavic 2 Pro, który zaoferował doskonałą jakość obrazu i bardzo zaawansowany system wykrywania obiektów, dzięki czemu naprawdę trudno rozbić to urządzenie.

Inną rewelacyjną premierą tego producenta była miniaturowa kamerka DJI Osmo Pocket, której test powinniście znaleźć na Spider’s Web na początku przyszłego roku. Już teraz możecie przeczytać recenzję GoPro Hero 7, która w 2018 roku zaskoczyła wszystkich niespotykanym wcześniej poziomem działania stabilizacji elektronicznej.

Działo się!

Patrząc z perspektywy czasu, kończymy właśnie świetny rok dla fotografii, przynajmniej pod kątem sprzętowym. Doczekaliśmy się wielu rewelacyjnych premier z różnych segmentów, choć niewątpliwie najwięcej działo się na półce profesjonalnej.

2018 rok to także coraz większe rozwarstwienie w kwestii cen. Kolejny rok z rzędu widać, że niższe segmenty aparatów wyraźnie zwalniają na rzecz pełnych klatek i najdroższych aparatów z matrycami APS-C i Mikro Cztery Trzecie. Segment entry-level zaczyna zanikać, pochłaniany przez smartfony, a także nowoczesne miniaturowe rozwiązania pokroju GoPro, czy DJI Osmo Pocket.

Na szczęście ceny kilkuletnich aparatów mocno topnieją. Skoro w 2018 roku dało się kupić nowy pełnoklatkowy bezlusterkowiec za 3500 zł, z rynkiem foto nie jest tak źle, jak wieszczą niektórzy.

Dołącz do dyskusji