Wspaniały gest Facebooka – nową wersją Messengera upamiętnił Windows Phone’a

Felieton/Technologie 14.11.2018
Wspaniały gest Facebooka – nową wersją Messengera upamiętnił Windows Phone’a

Wspaniały gest Facebooka – nową wersją Messengera upamiętnił Windows Phone’a

Deszczowa jest to środa, a na dodatek roboty co nie miara. Odpisałem na maile, poczytałem wiadomości ze świata, przejrzałem znajomemu umowę, poszedłem z kotem do weterynarza, wysłałem kolegom ze dwa memy na Messengerze, a potem zmęczony rzuciłem moją Lumię w kąt.

Jakoś tak w trakcie zmywania naczyń tknęło mnie, że przecież od czasu Lumii minęło już co najmniej kilka Samsungów Galaxy S, jakiś OnePlus pożyczony od Mateusza Nowaka i HTC 10, no i wreszcie moje spełnienie życiowe, które uczyniło mnie nie tylko lepszym katolikiem, ale i lepszym człowiekiem – iPhone.

W te pędy pobiegłem w kierunku mojego “Iksunia” (bo tak się do niego zwracam, smyrając go po brzuszku), odpaliłem raz jeszcze aplikację Messengera i… jednak ciśnienie jest dziś niskie, ale bez przesady: absolutnie, nie przewidziało mi się. Komunikator Facebooka wygląda teraz mniej więcej tak, jak wyglądał w czasach mojej półtorarocznej i dość ciepło wspominanej przygody z Windows Phone’em.

Na zdjęciach powyżej z jednej strony Messenger z Windows Phone, z drugiej Messenger z iOS 2018. Podobno tylko ludzie z IQ > 135 są w stanie od razu powiedzieć, który jest który.

No Windows Phone jak żywy!

Wielki nagłówek witający mnie od samego startu na wypadek tego, jakbym był głupi albo ślepy, który informuje mnie, że oto obcuję z microsoftowskim pomysłem na mobilny system operacyjny. Wielkie avatary moich rozmówców, a na dole trzy sporych rozmiarów ikonki. No gdyby nie fakt, że od 2014 roku Facebook dodał na Messengerze relacje, to najprawdopodobniej nic nie wzbudziłoby moich podejrzeń.

No, i gdyby nie notch, oczywiście. Nokia w życiu by takiego kretynizmu nie wymyśliła, a nawet gdyby wymyśliła, to nigdy nie rozpopularyzowała tak, że teraz cały technologiczny świat jednogłośnie twierdzi, że „tak trzeba”.

I teraz ten sam świat zastanawiał się, cóż takiego Facebook miał na myśli?

Czy coś jest na rzeczy pomiędzy Microsoftem a Facebookiem, które od zawsze miały się ku sobie? Czy to jakiś czytelny sygnał w stronę Apple’a, czy to naplucie w twarz Google’owi? A może Facebook chce przywrócić modę na design rodem z Windows Phone’a, a ponieważ jest bardzo wpływowy, to za kilka miesięcy – rechot historii – każda aplikacja będzie wyglądała jak żywcem wyjęta z Windows Phone’a? To, obok mody w stylu lat 90., byłby jeden z najbardziej niespodziewanych powrotów w dziejach.

A może po prostu nowy happening Facebooka był jakimś specyficznym wyrazem kultu? Zuckerberg dopiął ciaśniej kuboty i stwierdził, że będzie takim internetowym Banksym, ponieważ ten niecodzienny format hołdu dla Microsoftu zniknął tak szybko, jak się pojawił. Brutalnie prawdziwe – mówi kobieta z winem. Ostentacyjnie szczere – mówi fotograf. U, T, S – krzyczy rudy reptilianin w basenie z moczem.

Dołącz do dyskusji