Wszyscy pokazują nowe aparaty, a co u Olympusa? Szykuje się coś dużego – nadchodzi Olympus OM-D E-M1X

Artykuł/Foto 15.11.2018
Wszyscy pokazują nowe aparaty, a co u Olympusa? Szykuje się coś dużego – nadchodzi Olympus OM-D E-M1X

Wszyscy pokazują nowe aparaty, a co u Olympusa? Szykuje się coś dużego – nadchodzi Olympus OM-D E-M1X

Olympus dawno nie pokazał żadnego ważnego aparatu, a ich sztandarowy sprzęt ma już ponad 2 lata. Optymizmem nie napawają także prognozy wyników finansowych. Jaki jest plan firmy na poprawę? Wiemy na ten temat całkiem sporo.

Olympus w 2018 roku nie pokazał żadnego istotnego aparatu

Konkurencja Olympusa wręcz zasypała rynek świetnymi, nowymi aparatami, a na rynek bezlusterkowców w końcu wkroczyły firmy Nikon oraz Canon, prezentując modele Nikon Z6 i Z7 oraz Canon EOS-R. Swoje pierwsze pełnoklatowe bezlusterkowce pokazał także Panasonic wraz z Leiką i Sigmą. Nie śpią również Fujifilm i Sony. Pierwsza z firm pokazała swój nowy sztandarowy aparat X-H1 już na początku roku, a we wrześniu, także model X-T3. Do tego sprawnie rozwija średnioformatowe aparaty. Z kolei Sony zaimponował trzecim wcieleniem pełnoklatkowego bezlusterkowca Sony A7 III, który okazał się świetnym połączeniem możliwości i rozsądnej ceny (jak na dzisiejsze standardy).

Nikon Z7
Nikon Z7 to pierwszy pełnoklatkowy bezlusterkowiec tej marki, fot. M. Basel

Gdzie w tej całej układance jest jeszcze niedawno bardzo aktywny Olympus? Japoński producent nie pokazał w tym roku żadnego aparatu, oprócz podstawowego, lifestylowego malucha Olympus PEN E-PL9. Sztandarowy aparat Japończyków, czyli Olympus OM-D E-M1 Mark II, miał swoją premierę ponad 2 lata temu, chociaż trzeba przyznać, że to wciąż świetny korpus.

Canon EOS R
Canon EOS R, fot. Marcin Połowianiuk

To wszystko może martwić fanów marki, szczególnie, że główny konkurent z systemu M 4/3, czyli Panasonic, wszedł w pełną klatkę. W ten sposób Olympus jest jedyną firmą, która produkuje aparaty tylko z sensorami tej wielkości. Wszyscy konkurenci oferują aparaty z różnymi sensorami – o podobnej wielkości, jak wspomniany Panasonic lub większymi – od APS-C, przez pełną klatkę po średni format. I co ważne są to głównie bezlusterkowce.

Wzmożona konkurencja na rynku oraz brak nowości doprowadziły do dużo gorszych wyników finansowych Olympusa, które zostały pokazane w raporcie finansowym za II kwartał.

Firma generalnie, jako całość, ma się dobrze, ale mało optymistyczne informacje napływają z jej działu zajmującego się obrazowaniem, czyli działu fotograficznego mówiąc prościej.

Olympus wyniki finansowe
Fot. www.olympus-global.com

Progonozy działu znacząco się pogorszyły. Firma zakłada, że zysk działu obrazowania w 2019 roku spadnie o 13% zamiast wcześniej szacowanych 7%. Krótko mówiąc jest kiepsko, a ma być jeszcze sporo gorzej.

Olympus wyniki finansowe
Fot. www.olympus-global.com

Co Olympus planuje zrobić, aby polepszyć swoją pozycję na coraz bardziej konkurencyjnym rynku fotograficznym?

Trochę już o tym wiemy, a więcej mamy się dowiedzieć już niebawem. Ale po kolei. Rąbek tajemnicy na temat przyszłości firmy, został ujawniony przy okazji prezentacji wyników kwartalnych. Oto ogólne plany na dalszy rozwój Olympusa:

  • Zwiększenie sprzedaży wysoko opłacalnych aparatów serii OM-D i obiektywów serii PRO dedykowanych systemowi Mikro Cztery Trzecie;
  • Przyspieszenie rozwoju produktów skierowanych do amatorskich użytkowników profesjonalnych i zaawansowanych;
  • Poprawa wskaźnika kosztów produkcji poprzez konsolidację zakładów produkcyjnych.
Olympus OM-D E-M1 Mark II
Olympus OM-D E-M1 Mark II

Już niebawem Olympus ma w planach nadrobić zaległości w premierach aparatów.

Według nieoficjlanych informacji, nowy korpus Olympus OM-D E-M1X ma zostać zaprezentowany już w styczniu 2019 roku.

Wesług doniesień, nowy aparat ma mieć wymiary 144.37 x 146.765 x 75.345 mm i być jedynie nieznacznie cięższy, od obecnego sztandarowego E-M1 Mark II. Ma jednak oferować dużo lepszą ergonomię, z kapitlanym uchwytem z przodu. Ma leżeć w dłoni, tak dobrze, jak legendarny model Olympus E–1.

Olympus E-1, fot. Petr Jehlík / Wikipedia

Jak widać, wysokość i szerokość są zbliżone, czyli korpus będzie w kształcie kwadratu. To nic nowego – od lat na rynku są konstrukcje w podobnym kształcie. Aparaty typu Nikon D5 czy Canon EOS–1DX Mark II to korpusy z najwyższej półki. Typowo reporterskie, profesjonalne aparaty ze zintegrowanym gripem do zdjęć pionowych, w którym mieszczą się także dodatkowe akumulatory. OM-D E-M1X wielkością jest gdzieś pomiędzy OM-D E-M1 Mark II (134.1 x 90.9 x 68.9mm), a wspomnianym Canonem EOS–1D X Mark II (158.0 x 167.6 x 82.6 mm) i Nikonem D5 (160.0 x 158.5 x 92.0 mm). Wiele zatem wskazuje, że nowy Olympus ma być dla nich konkurencją.

Nikon D5
Nikon D5

Olympus OM-D E-M1X ma mieć matrycę systemu Cztery Trzecie o rozdzielczości 20 megapikseli, która ma oferować jakość obrazu przewyższającą topowe sensory APS-C (jak np. ten w Fujifilm X-T3). Jak na aparat do zdjęć sportu i dzikiej przyrody przystało, OM-D E-M1X ma oferować wysoką prędkość aż 18 kl./s.

Olympus OM-D E-M1 Mark II
Olympus OM-D E-M1 Mark II z gripem

W nowym korpusie ma nie zabraknąć również dobrze znanego z innych aparatów tej firmy trybu Hi-Res umożliwiającego fotografowanie w rozdzielczości 80 Mpix, Tyle, że w nowej wersji, tryb ten ma umożliwić fotografowanie w dużo krótszym czasie 1/60 s, co ma umożliwić wykonywanie im zdjęć ludzi. Dodatkowo korpus ma mieć możliwość ładowania przez port USB (zapewne USB-C). Olympus OM-D E-M1X ma zostać wyceniony na ok. 3 tys. dol., co w naszych warunkach może dać ok. 15 tys. zł. To z jednej strony dużo, jak na aparat systemu M 4/3, ale z drugiej strony dużo mniej, niż Nikon D5 czy Canon EOS–1DX Mark II.

Brzmi jak nowy król systemu Mikro Cztery Trzecie, o ile te przecieki są prawdziwe.

W połączeniu ze świetnymi szkłami M.Zuiko, E-M1X może być naprawdę ciekawym aparatem. Powiedzmy sobie jednak szczerze – tego typu korpusy są zarezerwowane dla wąskiej grupy profesjonalnych fotografów i mają raczej nieduży wpływ na realne wyniki finansowe. Są swojego rodzaju pokazem możliwości sił producenta. Według najnowszych plotek, Olympus ma jednak jednocześnie pokazać także dwa nowe, małe i bardziej przystępne cenowo aparaty, o których niestety nie wiemy praktycznie nic. Osobiście typuję następcę leciwego już modelu OM-D E-M5 Mark II. Bez wątpienia zapowida się interesująco!

Dołącz do dyskusji

Advertisement