Apple Magic Mouse 2 kontra Logitech MX Master – wybór między sercem a rozumem

Felieton/Sprzęt 13.11.2018
Apple Magic Mouse 2 kontra Logitech MX Master – wybór między sercem a rozumem

Apple Magic Mouse 2 kontra Logitech MX Master – wybór między sercem a rozumem

Po blisko roku od przesiadki na iMaca z myszką Magic Mouse 2 musiałem podjąć trudną dla mnie decyzję i dokonać wyboru między wygodą korzystania i świetnymi gestami a ergonomią i zdrowiem. Ostatecznie po miesiącach przerwy z podkulonym ogonem wróciłem do MX Master.

Myszkę Logitech MX Master mam już od kilku lat. Korzystałem z niej intensywnie zarówno przy pracy na komputerze stacjonarnym jak i na laptopie. Korzystałem i byłem bardzo zadowolony, ponieważ MX Master to nie tylko doskonale wyprofilowana mysz, która dobrze leży pod dłonią, ale to również masa przycisków, guziczków, przełączniczków i rolek. Elementy te w połączeniu z całkiem niezłym oprogramowaniem dołączanym do myszki sprawiają, że mamy olbrzymie możliwości personalizacji sposobu, w jaki działa mysz i jak reaguje na naciskanie lub poruszanie poszczególnych elementów.

Jednak blisko rok temu przesiadłem się z Windowsa na iMaca i postanowiłem spróbować tego, co Apple przygotował dla użytkownika. Dlatego bardzo szybko wybrałem preinstalowane w systemie macOS programy i zacząłem korzystać z komputera tak, jak to ktoś w Cupertino zaplanował. Naturalnym wyborem była dla mnie wtedy mysz Magic Mouse 2, z której notabene byłem bardzo zadowolony.

Co mnie oczarowało w Magic Mouse 2?

Myszka Apple jest ładna. Tego odmówić jej nie potrafię. Jednak to nie była jej jedyna zaleta. Dzięki wbudowanemu panelowi dotykowemu korzystanie z myszy Apple’a bardziej przypomina używanie gładzika niż typowego gryzonia z dwoma przyciskami i rolką między nimi.

A pamiętać trzeba, że gesty są bardzo ważnym sposobem, w jaki użytkownik komunikuje się z komputerami z systemem Apple’a. W macOS gestami przełącza się strony internetowe, powiększa treść wyświetlaną w Safari, kasuje maile w Mail App, przełącza się między biurkami, aktywuje tryb widoku Mission Control (wyświetlający na ekranie wszystkie otwarte okna i biurka), itd.

Sposobów na wykorzystanie gestów jest bardzo dużo i jeśli tylko się ich nauczymy, to szybko wchodzą w krew. Zaczynamy z nich korzystać bez zastanowienia, co znacząco przyśpiesza pracę na komputerze.

Tak też było w moim przypadku. Po paru dniach z Magic Mouse 2 byłem już oczarowany. To dzięki MM2 mogłem doświadczyć tego, jak działa Mac i poczuć realną różnicę wynikającą z mojej przesiadki z Windowsa. Po paru pierwszych tygodniach nie wyobrażałem sobie przesiadki na inną mysz, a nawet… zacząłem rozważać dokupienie do zestawu Magic Trackpada 2, aby jeszcze bardziej wciągnąć się w obsługę Maca gestami.

Wtem…

Myszka Magic Mouse 2 próbowała mnie zabić

Gdybym pracował w Fakcie lub innym Superaku, to tak właśnie brzmiałby tytuł niniejszego tekstu.

Nie ulega jednak wątpliwości, że korzystanie z myszki Apple’a nie służyło mi. Po paru miesiącach zacząłem odczuwać dolegliwości w prawej dłoni – pogorszył mi się chwyt, nie mogłem (bez bólu) wykonywać niektórych gestów i chwytów, odczuwałem ból i mrowienie.

Przestraszyłem się.

Dużo siedzę przed komputerem i miałem już w związku z tym pewne niemiłe przygody – pewnego razu plecy odmówiły mi posłuszeństwa, ból był tak mocny, że musiałem wziąć wolne i pojechałem do fizjoterapeuty. Od tamtego czasu stosuję pewne ćwiczenia, robię sobie regularne przerwy i przeplatam pracę siedząca ze stojącą – mam regulowane biurko, które na to pozwala.

Zespół cieśni nadgarstka – co to jest?

Zespół cieśni kanału nadgarstka był swego czasu nazywany chorobą sekretarek, gdyż dotykał osoby, które dużo pisały na maszynach do pisania. Czasy się jednak zmieniają i dzisiaj na zespół cieśni nadgarstka cierpią osoby pracujące dużo na komputerze – to właśnie korzystanie z myszek komputerowych powoduje długotrwały ucisk nerwu pośrodkowego w kanale nadgarstka.

Objawy choroby mogą być różne. Od drętwienia i mrowienia palców, przez osłabienie chwytu, po zanik mięśni kłębu kciuka i wypadanie przedmiotów trzymanych w dłoni. Przyznacie, że nie brzmi to przyjemnie.

Leczenie tego schorzenia może przebiegać nieoperacyjnie lub operacyjnie, i zależy od stopnia uszkodzenia nerwów. Tylko najcięższe przypadki się operuje. W leczeniu lżejszych pomaga np. unieruchomienie nadgarstka i przyjmowanie odpowiednich leków.

Żaden z tych scenariuszy nie był dla mnie kuszący. Dlatego podjąłem szybką decyzję i schowałem Magic Mouse 2 do szuflady.

Myszko Logitech MX Master, wybacz mi

Gdy pojawił się ból prawej dłoni i pokojarzyłem, że jest mocniejszy gdy pracuję przy komputerze, postanowiłem działać. Przeprowadziłem poszukiwania myszki MX Master, którą porzuciłem wiele miesięcy wcześniej.

logitech mx master 2s - opinia, test, recenzja, gesty

Przez chwilę zastanawiałem się, czy nie kupić nowszego modelu – MX Master 2s. Poczytałem jednak o różnicach i szybko doszedłem do wniosku, że te nie są warte po raz kolejny 300 zł na mysz.

Wróciłem zatem do już dość starej myszy jaką jest MX Master i zacząłem z niej korzystać – po raz pierwszy – na Macu. Zainstalowałem oprogramowanie Logitech Options. Zmieniłem niektóre ustawienia, zaprogramowałem odpowiednie gesty (tak, MX Master pozwala na obsługę pewnych gestów) i zacząłem korzystać.

Już po paru dniach zauważyłem, że mój nadgarstkowy problem zaczął zanikać. Ręka jest w wyraźnie lepszej kondycji, a długotrwała praca przy komputerze nie powoduje już bólu. MX Master jest wyprofilowana tak, że trzymana na niej dłoń niemal wcale lub wcale (zależy od sposobu korzystania) nie opiera się na blacie biurka. Mam wrażenie, że zareagowałem w odpowiedniej chwili.

Magic Mouse 2 konta MX Master – różnice w działaniu

Oczywiście przesiadka z Magic Mouse 2 na MX Master nie była dla mnie łatwa. Do dobrego człowiek szybko się przyzwyczaja i tak było w moim przypadku z obsługą systemu macOS za pomocą gestów.

Na szczęście MX Master potrafi w pewnym stopniu dorównać myszce Apple. Logitech ukrył pod kciukiem dodatkowy przycisk, którego wciśnięcie pozwala na wykonywanie gestów. Gesty te wykonujemy przesuwając myszkę w różnych kierunkach. Nie jest to tak wygodne i przyjemne jak muskanie panelu dotykowego myszki MM2, ale… czego się nie robi dla zdrowia – pójście na pewne wyrzeczenia było niestety konieczne.

Gesty w MX Master pozwalają m.in. na wywoływanie Mission Control (wywoływanie widoku wszystkich otwartych okien), App Expose (wywoływanie widoku wszystkich otwartych okien danej aplikacji) oraz przełączanie się między biurkami.

Początkowo brakowało mi gestów w aplikacjach – np. wcześniej gestem przesunięcia w lewo lub prawo w aplikacji Mail App mogłem łatwo kasować lub oznaczać daną wiadomość jako nieprzeczytaną.

Przetestowałem jednak kilka różnych zastosowań dla bocznej rolki w MX Master i odkryłem, że funkcja horyzontalnego przewijania pozwala wykorzystywać ją jak gesty np. W Mail App. Nie jest to – znowu – tak wygodne jak w Magic Mouse 2, ale kręcenie drugą rolką jest jakimś tam substytutem dla funkcji, z której do tej pory korzystałem regularnie.

Jestem przekonany, że gdyby myszka Logitech była wyłącznie ergonomiczna i nie oferowała przy tym tej masy przeróżnych guziczków i rolek, to przesiadka na nią nie byłaby łatwa. A tak okazało się że odbyła się bezboleśnie. Dosłownie i w przenośni.

Ciekawostka #1: Logitech MX Master 2s jest blisko trzy razy tańszy od operacyjnego leczenia zespołu cieśni nadgarstka.

Ciekawostka #2: Myszka Logitech została wyposażona w przełomowe rozwiązanie pozwalające używanie jej przy jednoczesnym ładowaniu akumulatora. Apple Magic Mouse 2 tego nie potrafi.

Dołącz do dyskusji