Poprosiłem czołowego gracza SoulCalibur w Polsce o ocenę umiejętności Geralta z SoulCalibur VI

Artykuł/Gry 08.09.2018
Poprosiłem czołowego gracza SoulCalibur w Polsce o ocenę umiejętności Geralta z SoulCalibur VI

Poprosiłem czołowego gracza SoulCalibur w Polsce o ocenę umiejętności Geralta z SoulCalibur VI

Jakub „Di“ Dudkowski – czołowy gracz SoulCalibur II oraz SoulCalibur III w Polsce – poświęcił chwilę, aby pokazać mi pełną paletę ciosów Wiedźmina. Korzystając z okazji, zapytałem, jak nasz Geralt ma się do pozostałych wojowników z gry. Według eksperta Wiedźmin wypada naprawdę korzystnie, będąc świetnym wyborem dla początkujących.

Jakub „Di“ Dudkowski to jedna z najważniejszych postaci polskiej sceny interaktywnych bijatyk, a także najlepszy polski gracz w SoulCalibur II oraz SoulCalibur III. Dudkowski od lat pomaga przy organizacji krajowych oraz europejskich turniejów. Do tego realizuje się jako redaktor anglojęzycznego serwisu TekkenGamer oraz streamer na Twitchu.

 

Weterana bijatyk spotkałem na turnieju SoulCalibur VI, gdzie dostałem potężne, kompromitujące wciry.

Dystrybutor Cenega postanowił pokazać dwie bijatyki, które w przyszłości pojawią się na polskim rynku. Pierwszą było Jump Force, z kolei drugą SoulCalibur VI. Polski wydawca zaprosił przy okazji przedstawicieli studia CD Projekt RED. Redzi współpracowali bowiem z Bandai Namco, dzięki czemu Geralt został jednym z grywalnych wojowników SoulCalibur VI. Nie byłbym sobą, gdybym nie wykorzystał tej sytuacji i nie zapytał, jak doszło do tej egzotycznej, zaskakującej współpracy.

Jakub Dudkowski pokazał mi z kolei pełną (a przynajmniej tak nam się wydaje) paletę ciosów Geralta. Większość z nich możecie zobaczyć na klipach filmowych, które wplotłem w ten materiał. Chcieliśmy uchwycić wszystko, co możliwe – od podstawowych pojedynczych ciosów, kończąc na potężnych superach. Rozgrywkę nagrywałem na konsoli PlayStation 4 Pro. Oczywiście materiał pochodzi z wersji beta. Dlatego zaznaczam, że do czasu premiery CoulCalibur VI wszystko może się jeszcze zmienić.

Zapytałem weterana bijatyk, jak Geralt wypada na tle innych wojowników SoulCalibur VI.

Zdaniem Jakuba Dudkowskiego wiedźmin jest bardzo przystępną postacią. W sam raz na początek przygody z nową bijatyką. To wojownik idealny na tzw. pierwszy wybór. Razem z Geraltem można poznawać mechaniki stojące za SoulCalibur VI, a także uczyć się sekwencji ciosów, chwytów, uników i tak dalej. Jeśli uruchomicie grę i nie będziecie wiedzieć kogo wybrać, wiedźmin zawsze pozostanie bezpiecznym wariantem.

Dudkowski zauważa, że Geralt to wojownik walczący za średni dystans. Nie ma takiego zasięgu jak potężny Nightmare z wielkim mieczem, ale i nie trzeba nim podchodzić tak blisko jak w przypadku Taki. Jego prędkość również leży pośrodku, chociaż zamachy mieczami należą do tych nieco wolniejszych, z widocznym oknem początkowym. Być może dlatego Geralt posiada w arsenale szybkiego kopniaka. W sam raz na bliski dystans albo sytuację podbramkową.

Co ciekawe, Wiedźmin w SoulCalibur VI korzysta ze znaków. Najsilniejszy wydaje się Quen.

Każdy, kto grał w Dziki Gon, na pewno pamięta znak Quen. To otaczająca Geralta bańka energii, która zatrzymuje nadchodzące ataki przeciwnika. W bijatyce Bandai Namco wiedźmin również potrafi korzystać z magicznego pancerza. Ten zdaniem Jakuba Dudkowskiego będzie jednym z najważniejszych ruchów Geralta. Wojownik zyskuje wtedy chwilową odporność, nawet na ataki przełamujące. Można to połączyć z szarżą na wroga, co otwiera masę wariantów.

Znak Igni tradycyjne zamienia się w jęzor płomieni, ale ten ma zaskakująco krótki zasięg. Z kolei czasowe wzmocnienie wojownika za pomocą energii zdobywanej podczas walki jest przedstawione jako picie mikstury wzmacniającej. Mnie najbardziej zachwycił inny ruch, który doskonale pamiętałem z Dzikiego Gonu. To piruet do boku, pozwalający uniknąć wolniejszego cięcia. Manewr wygląda jak gdyby został wycięty z trzeciej odsłony polskiej gry cRPG w skali jeden do jednego. Bez żadnych modyfikacji.

Jakub Dudkowski zaznacza, że piruet nie jest klasycznym side-stepem, jaki posiada w wachlarzu ruchów każdy wojownik. Finezyjny obrót w lewo lub prawo to unikalny manewr Geralta, tak samo jak przewrót do przodu z wypadem. W ten sposób wiedźmin zyskuje na mobilności, która na pewno przyda się bardziej doświadczonym graczom. Takim, którzy lubią atakować po skrzydłach oraz łapać zdezorientowanego wroga od tyłu.

To właśnie Geralt załatwił mnie podczas turnieju SoulCalibur VI zorganizowanego dla mediów.

Mój oponent rozniósł mnie za pomocą bardzo, bardzo prostych kombinacji. Rywal wygrał brutalną siłą, zmuszając mnie do wycofywania. Tyle tylko, że traciłem wtedy zasięg na szybkich ciosach, które dawały mi przewagę prędkości nad Geraltem. Nie chodzi o to, że narzekam na przegraną albo przeciwnika. Wygrana to wygrana, niezależnie jak osiągnięta (o ile zdobyta uczciwie). Podkreślam tylko, że wiedźmin jest dobrym wyborem, gdy nie zjadło się zębów na SoulCaliburze.

Wątpię, aby postać w aktualnym buildzie wygrywała profesjonalne turnieje (na medialnym spotkaniu dominował Nightmare), lecz do kanapowej rozgrywki ze znajomymi jest idealny.

Dołącz do dyskusji