W tym tygodniu wchodzi w życie rachunek podstawowy. To oznacza koniec prowizji bankowych, ale i sporo haczyków

Artykuł/Bankowość 06.08.2018
W tym tygodniu wchodzi w życie rachunek podstawowy. To oznacza koniec prowizji bankowych, ale i sporo haczyków

W tym tygodniu wchodzi w życie rachunek podstawowy. To oznacza koniec prowizji bankowych, ale i sporo haczyków

Najbliższą środę wielu z nas zaznaczyło w kalendarzu grubym, czerwonym kółkiem. Tego dnia wchodzą w życie przepisy, dzięki którym wszystkie banki i SKOK-i działające w Polsce muszą zaoferować rachunek podstawowy. To oznacza koniec slalomu między poszczególnymi prowizjami. Chociaż w przypadku chęci wzięcia kredytu, lepiej o takim finansowym szusowaniu nie zapominać.

Zaczęło się niewinnie, raptem w paru bankach. Że co? Że naliczają prowizję za wypłatę z bankomatu? Ale każdego? Aha, nie tego banku, ale to i tak drogo, prawda i ciut przegięcie, co nie? Taką rozmowę kilka ładnych lat temu pewnie przeprowadziło wielu z nas. Jak nie z kimś znajomy, to z samym sobą. Sam byłem jeszcze beneficjentem jakiejś kontowej promocji i łożenie na rzecz banku – bo śmiałem wypłacić parę banknotów z bankomatu okraszonego innym logo niż placówka, do której co miesiąc trafiają moje zarobione pieniądze – na razie mnie nie dotyczyło.

Konieczność podjęcia kredytu hipotecznego wymusiła zmianę banku i się zaczęło. Z przyzwyczajenia do starego nie przeczytałem regulaminu nowego konta i nagle kasa zaczęła „znikać” z konta. Niby w małych sumach, ale regularnie. W historii transakcji za każdym razem stało „prowizja bankowa”. I w końcu mnie olśniło, że jak wypłacam z nienależącego do mojego banku bankomatu to muszę się liczyć z prowizją – w moim przypadku 2 proc. od wypłacanej sumy. Szybko liczę, że przy 50 zł, to raptem złotówka, ale już przy wypłacie 10 banknotów z wizerunkiem króla Władysława Jagiełło, to już dwie dychy i do końca takie obojętne już nie jest.

Nowelizacja zakończyła dociskanie do ściany.

No to patrzę na innych, czy też tak klientów prowizyjnie traktują. I okazuje się, że jak najbardziej. Jedni mają stałą opłatę, inni – w zależności od wypłacanych sum. Już jak najbardziej zrozumiali dla mnie stają się ludzie, pytający w centrum miasta o konkretny bankomat konkretnego banku. Brak pobierania prowizji przy określonych warunkach zaczyna być po chwili podstawą każdej reklamy bankowej. A skoro tak, to sam zaczynam się mniej wiercić. Nie ma co załamywać rąk. Przecież cały system poszedł tą drogą. Trzeba się dostosować i tyle.

Chyba że w sukurs klientom bankowym przyszłyby przepisy prawa. I stał się cud, bo właśnie taka regulacja pojawiła się w naszym kraju – jak i całej UE. Można stwierdzić, że w jednym z ostatnich momentów, bo rozochocone banki zaczęły naliczać opłaty nawet przy wypłatach ze swoich bankomatów. Skoro klient nie ma pola manewru to trzeba go dociskać do ściany i korzystać na tym ile wlezie. Kres temu dała dopiero nowelizacja ustawy o usługach płatniczych.

Rachunek podstawowy położy kres prowizjom

Nowe przepisy kończą czasy prowizyjnego eldorado. Od momentu wejścia ich w życie, czyli już za chwilę, bo w środę 8 sierpnia, wszystkie działające na terenie Polski banki i SKOK-i muszą zaoferować swoim klientom rachunek podstawowy, który nie będzie obarczony żadnymi opłatami. Wytypowane w nowym prawie instytucje finansowe nie mogą pobierać opłat za jego prowadzenie ani za wydanie do niego karty bankomatowej.

Na tym nie koniec ustawiania się wreszcie frontem do klienta. Rachunek podstawowy pozwoli też na pięć bezpłatnych przelewów w miesiącu i pięciu wypłat bez prowizji z bankomatów na terenie całego kraju.

Rachunek podstawowy – gdzie tkwi haczyk?

Oprócz tych profitów nie brakuje również ograniczeń. Po pierwsze trzeba pilnować liczby darmowych wypłat i przelewów. Każda szósta taka transakcja w miesiącu będzie obarczona prowizją. Po drugie – rachunek podstawowy nie pozwala na posiadanie innych kont.

I wreszcie: ci, którzy zdecydują się na otwarcie rachunku podstawowego, muszą pamiętać, że nie mają tym samym dostępu do usług kredytowych swojego banku. Nie będą mieli też dostępu do limitu kredytowego. Co więcej: decydując się na rachunek podstawowy, nie możemy mieć konta w innym banku (z wyjątkiem tych walutowych).

Wysokość naliczanych opłat dla rachunku podstawowego nie może zaś przekraczać średniej dla opłat, jakie dany bank stosował wobec klientów w ciągu ostatniego roku. Jeżeli z kolei na koncie w ciągu dwóch latach nie dokona się żadnej transakcji – to prowadząca je instytucja będzie miała prawo zamknąć konto. Na podobną reakcję można liczyć, kiedy konto zacznie być używane do nielegalnych celów.

Walka z wykluczeniem finansowym.

Uporządkowanie kwestii bankowych prowizji to efekt ukierunkowania się kilka lat temu Brukseli na tzw. „wykluczenie finansowe”, którego podstawową cechą jest ograniczenie dostępu ludzi do produktów finansowo-bankowych. I takie konto, nieobarczone na starcie tabelą opłat, otwierało listę instrumentów, które w walce z owym wykluczeniem mają stać się przydatne.

Dyrektywa ws. Rachunków Płatniczych (PAD – Payment Accounts Directive) pojawia się na europejskim horyzoncie w 2013 r. Rok później dokument przyjmuje Parlament Europejski. W 2016 r. przepisy ratyfikuje Sejm i wyznacza ostateczną datę ich wejścia w życie. To już w najbliższą środę.

Czy rachunek podstawowy będzie prawdziwą rewolucją?

Wyrwą w murze z pewnością. Ale zastanawiając się nad popularnością takiego rozwiązania trzeba mieć już kilka wątpliwości. Bo wydaje się, że nawet jak taki rachunek ciągle ma dzisiaj rację bytu, to jeszcze większą miał wczoraj. Że dzisiejsze instrumenty finansowe, przyzwyczajające nas do szybkich, bezgotówkowych, dokonywanych smartfonem transakcji, nie będą robić dla niego miejsca.

Czy rachunek podstawowy stanie się więc głównym wyborem nowych klientów? Wszak taka była jedna z podstawowych  przesłanek wprowadzenia tego mechanizmu, który miał rozszerzyć maksymalnie jak to możliwe ideę ubankowienia. Tutaj można też mieć sporo wątpliwości. Na razie bowiem rachunek podstawowy jest ucieczką od bankowych prowizji. Ale nie ma w nim mechanizmów zachęcających do tego rozwiązania tych, którzy z jednej strony do prowizji się przyzwyczaili, a z drugiej do operatora swojego konta mają coraz to nowe żądania, by ich konto i karta były jak najbardziej w zgodzie z pędzącą do przodu finansową rzeczywistością.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement