48 godzin z fizyczną klawiaturą. BlackBerry Key2 – pierwsze wrażenia

Artykuł/Technologie 02.08.2018
48 godzin z fizyczną klawiaturą. BlackBerry Key2 – pierwsze wrażenia

48 godzin z fizyczną klawiaturą. BlackBerry Key2 – pierwsze wrażenia

Nie ma drugiego takiego telefonu na rynku. Pytanie brzmi: nie ma dlatego, że żaden z producentów na to nie wpadł, czy nie ma dlatego, że sprzętów takich jak BlackBerry Key2 już zwyczajnie nikt nie chce? Czas się o tym przekonać.

Spędziłem z najnowszą Jeżynką 48 godzin i były to najbardziej sprzecznie emocjonalnie dwie doby z urządzeniem, jakie do tej pory przeżyłem w tej branży.

Bardzo chciałem kochać ten telefon. Jest tak unikatowy, tak bezczelnie inny, tak bardzo olewający współczesne trendy, że moje geekowskie serce zaczęło bić mocniej, gdy tylko wyjąłem BlackBerry Key2 z pudełka. 48 godzin później rozum krzyczy, że to nie ma sensu, ale serce nadal mówi, żeby nie odpuszczać.

BlackBery Key2 doskonale leży w dłoni.

BlackBerry Key2 – pierwsze wrażenia rodem ze spotkań biznesowych.

Nie da się ukryć, że pierwszy fizyczny kontakt z Key2 jest cudnym doświadczeniem. Smartfon jest doskonale wykonany, a do tego leży w dłoni jak żaden inny telefon, który można dziś kupić (nie licząc BB Key1). Metalowa ramka przywodzi na myśl dni świetności Lumii. Gumowane plecki trzymają się dłoni jak przyklejone. Fizyczna klawiatura wydaje satysfakcjonujące kliki. BB Key2 w dłoni jest dokładnie taki, jaki powinien być telefon kosztujący 3000 zł.

BlackBerry Key2 - tył.

Odrobinę mi żal, że producent zdecydował się odchudzić urządzenie. Wiem, wiem, to dziwna uwaga, ale 180 g masy BlackBerry Key1 nadawało telefonowi wrażenia solidności, które w Key2 nieco zanikło. Oczywiście, telefon nadal jest spasowany doskonale, ale przy 165g nie sprawia już tak masywnego wrażenia w dłoni jak poprzednik.

W tym miejscu muszę powiedzieć też największej, ale również jedynej wadzie konstrukcyjnej BlackBerry Key2 – ten smartfon nie jest odporny na pył i wodę. Domyślam się, że wynika to z obecności fizycznej klawiatury, ale jednak certyfikacja IP to standard, do którego wszyscy zdążyliśmy przywyknąć. Jej brak na tej półce cenowej może wielu odstraszyć.

BlackBerry Key2 - convinience key.

Mamy więc do czynienia z biznesmanem w eleganckim, drogim garniturze, w którym lepiej nie wychodzić na deszcz.

Pod maską jest lepiej.

BB Key1 mocno rozczarował specyfikacją. Key2 nie powinien rozczarować nikogo… w teorii. Pod maską znajdziemy procesor Qualcomm Snapdragon 660, wspierany przez 6 GB RAM-u i akumulator o pojemności 3500 mAh. Do tego 64 GB pamięci na dane rozszerzalne o kartę microSD do 256 GB.

BlackBerry Key2.

W teorii – mocy nam nie zabraknie. W praktyce… cóż, ujmijmy to tak: spece od oprogramowania w BlackBerry mają przed sobą jeszcze wiele pracy. Telefon pracuje znacznie wolniej niż powinno pracować urządzenie o takich parametrach, a do tego co i rusz zalicza mniejsze lub większe przycięcia. Minęły dwie doby, a ja już dwukrotnie widziałem na ekranie komunikat błędu lub wymuszenia restartu aplikacji.

Takiego zachowania nie zaakceptowałbym w telefonie za 1000 zł, a co dopiero w urządzeniu trzykrotnie droższym. Liczę jednak na to, że to wina wczesnej wersji oprogramowania i BlackBerry czym prędzej wypuści stosowne łatki, które nadadzą Key2 właściwą prędkość działania.

Po 48 godzinach fizyczna klawiatura mnie nie przekonała.

Obok aspektów związanych z bezpieczeństwem i prywatnością, głównym powodem, dla którego ktokolwiek mógłby rozważyć zakup BlackBerry Key2, jest oczywiście fizyczna klawiatura.

Kilka osób pytało już, jaka jest różnica między klawiaturą fizyczną a wirtualną w codziennym użyciu i czy takie rozwiązanie ma jakiekolwiek zalety. Cóż… będąc brutalnie szczerym, po dwóch dobach nie widzę prawie żadnych zalet, za to masę uciążliwości.

BlackBerry Key2 - klawiatura.

Piszę nieporównywalnie wolniej niż na klawiaturze wirtualnej. Słownik BlackBerry, który podpowiada słowa ponad klawiaturą, jak na razie spisuje się marnie. Nie sposób też pisać na tym telefonie jedną ręką, szczególnie gdy chcemy dodać znak przestankowy (wymaga to uprzedniego wciśnięcia klawisza alt) lub używać klawiatury numerycznej (co również wymaga uprzedniego wciśnięcia klawisza alt).

Z opinii zagranicznych dziennikarzy wiem jednak, że ponowne przestawienie się na fizyczną klawiaturę może trochę potrwać. Dlatego staram się póki co nie skreślać jednoznacznie tego rozwiązania. Dam sobie czas i werdykt wydam dopiero za kilka tygodni, w pełnej recenzji.

BlackBerry Key2 - klawiatura.

Dla pełnej jasności, fizyczna klawiatura w BlackBerry ma kilka użytecznych funkcji, które usprawiedliwiają pewne niewygody. Z miejsca polubiłem się ze skrótami klawiaturowymi – nie używam zbyt wielu aplikacji regularnie, więc udało mi się przypisać niemal wszystkie do konkretnych klawiszy. Wystarczy dłuższe przytrzymanie i boom – uruchamia się aplikacja. No i pomysł umieszczenia czytnika linii papilarnych w klawiszu spacji to mistrzostwo świata. Doskonałe wykorzystanie przestrzeni.

Podoba mi się też fakt, że klawiatura pełni rolę gładzika przy przewijaniu treści na ekranie. Nie trzeba więc dotykać ekranu, toteż cała przestrzeń 4,5-calowego wyświetlacza zostaje do dyspozycji. To przewijanie trzeba jednak dobrze wyćwiczyć, żeby ustawicznie nie przesuwać kciuka po przycisku home pod ekranem, tym samym wracając do pulpitu.

BlackBerry Key2 - menu aplikacji.

BlackBerry Key2 – co kocham i czego nienawidzę po pierwszych 48 godzinach.

Najbardziej uwierające kwestie omówiłem wyżej. Nad resztą rozpiszę się w pełnej recenzji. Mam jednak kilka obserwacji, którymi chciałbym się pokrótce podzielić już teraz.

Wady BlackBerry Key2:

  • Wszystkie przyzwyczajenia z normalnych smartfonów można wyrzucić przez okno.
  • Obsługa nie zawsze jest wygodna. Ustawiczne skakanie między klawiaturą a ekranem zabiera czas i często wymaga balansowania urządzeniem w dłoni.
  • Przyciski pojemnościowe pod ekranem nie są tak responsywne, jak wirtualne przyciski w normalnych smartfonach. Trzeba dobrze trafić, żeby zadziałały za pierwszym razem.
  • Menu przełączania aplikacji doprowadza mnie do ślepej furii. Z sobie tylko znanego powodu BlackBerry zamiast klasycznych kart postawiło na układ kwadratów… różnej wielkości. Gdyby chociaż były to identyczne kwadraty, byłoby ok. Ale tutaj każdy kwadrat ma inny rozmiar, przez co znalezienie poszukiwanej aplikacji jest irracjonalnie utrudnione.

BlackBerry Key2 - menu prywatności.

Zalety BlackBerry Key2:

  • Fenomenalny akumulator. Przez ostatnie dwie doby naładowałem go… raz. I jeszcze się nie rozładował.
  • Dodatki zwiększające produktywność faktycznie ją zwiększają. Wszystkie skróty klawiaturowe i dodatkowe opcje oprogramowania rzeczywiście ułatwiają życie, zamiast je uprzykrzać.
  • Dodatki związane z prywatnością również są szalenie użyteczne. Szczególnie „privacy shade”: po przeciągnięciu trzema palcami ekran zostaje zaciemniony i zostawia tylko wąską szparę, przez którą można czytać tekst linijka po linijce.
  • „Convinience key”, czyli trzeci przycisk na krawędzi obudowy można dowolnie konfigurować. Bardzo przydatny dodatek.
  • Jakość rozmów telefonicznych jest fenomenalna. Tak wyraźne połączenia telefoniczne spotykałem do tej pory tylko w smartfonach Motoroli.

BlackBerry Key2.

No i zostaje największa zaleta, przez którą przymykam oko na wiele wad – wyjątkowość.

BlackBerry Key2 naprawdę nie ma swojego odpowiednika. Gdy masz taki telefon w dłoni, nikt ci nie powie, że biegasz z podróbą iPhone’a.

Ta unikalność jednak kosztuje. Kosztuje zmianę przyzwyczajeń, kosztuje wiele kompromisów, na które nie trzeba się godzić w żadnym innym smartfonie. Czy warto się na to godzić tylko po to, żeby nieco wyróżnić się z tłumu?

A może BlackBerry Key2 ma do zaoferowania coś więcej, czego nie da się zobaczyć w tak krótkim czasie? O tym będę się przekonywał przez najbliższe tygodnie i wrócę do was z ostatecznym wyrokiem.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji