Nowa Opera to ogromne pozytywne zaskoczenie. Chrome przestał mieć dla mnie rację bytu

Nowa Opera to ogromne pozytywne zaskoczenie. Chrome przestał mieć dla mnie rację bytu

Nowa Opera to ogromne pozytywne zaskoczenie. Chrome przestał mieć dla mnie rację bytu

Właśnie trafiłem na informację o tym, że Opera 55 pozwala na instalację rozszerzeń z Chrome’a. Sprawdziłem tę przeglądarkę i… o rany! Co za zmiany!

Dla użytkowników Opery ten wpis nie będzie niczym odkrywczym, ale piszę go z perspektywy osoby, która dała sobie spokój z Operą jakieś dwa lata temu. Na komputerach z Windowsem korzystam z Chrome’a, choć coraz bardziej go nie lubię z uwagi na ociężałość i zasobożerność. Niestety to właśnie Chrome zapewnia najlepszą kompatybilność z usługami webowymi.

Z kolei na MacBooku korzystam z Safari, które sprawdza się doskonale. Jest lekkie, błyskawicznie szybkie, a do tego zapewnia o jakieś dwie godziny dłuższą pracę laptopa na jednym ładowaniu niż Chrome. To nie przesada, Chrome na MacBooku to zabójca akumulatora.

Zainstalowałem Operę z myślą, że robię to tylko na potrzeby tekstu. Tymczasem odkrywam nowe funkcje i jestem w lekkim szoku.

Beta Opery w wersji 55 ma jedną nową, natywną funkcję, która zmienia bardzo wiele. Jest to możliwość instalowania rozszerzeń przeznaczonych dla przeglądarki Google Chrome. W burzliwej historii Opery były już różne podejścia do rozszerzeń z Chrome’a. Mieliśmy możliwość ich instalacji m.in. za pomocą… innych rozszerzeń, ale tym razem obsługa działa natywnie, więc nie wymaga żadnej interwencji ze strony użytkownika.

W sklepie rozszerzeń Chrome’a pojawia się przycisk „Dodaj do Opera”. Następnie musimy zatwierdzić instalację klikając „Zainstaluj” na karcie ustawień, do której pojawia się skrót. Po wejściu do menu rozszerzeń widać, że Opera 55 Beta ma domyślnie dodane rozszerzenie Install Chrome Extensions w wersji 2.5.5. Autorem rozszerzenia jest Opera Software.

Im dalej, tym ciekawiej.

Kontakt z Operą po ok. dwuletniej przerwie jest niemałym szokiem. Przeglądarka wygląda bardzo nowocześnie, a do tego jest leciutka i bardzo szybka.

Najciekawsze są dodatkowe funkcje, których próżno szukać u pierwszoligowej konkurencji. Boczny pasek początkowo wydał mi się niepotrzebnym marnowaniem miejsca, ale szybka konfiguracja pokazała jego moc. Skróty do Messengera, Telegrama i WhatsApp pozwalają na dostęp do rozmów w nakładce, bez potrzeby przechodzenia na stronę usługi. Niesamowicie wygodna funkcja.

Kolejną drobnostką, która mnie kupiła, jest pasek wyszukiwania, który możemy aktywować w każdym miejscu skrótem alt+spacja. Pojawia się pole wyszukiwania, które od razu kojarzy się ze Spotlight na macOS wywoływanym kombinacją cmd+spacja. Daje to bardzo szybki dostęp do wyszukiwarki Google lub do wyszukiwarki kart, co przydaje się przy pracy na kilkudziesięciu otwartych kartach.

Trzecim dodatkiem, który wyjątkowo mi się spodobał, jest wbudowany, darmowy VPN. Można wybierać żądaną wirtualną lokalizację i przeglądać status wykorzystywanych danych. To bardzo przydatna funkcja, która daje dostęp do serwisów niedostępnych w Polsce. Drugą zaletą jest możliwość korzystania z VPN sieciach publicznych, co zwiększa bezpieczeństwo.

Opera wygląda rewelacyjnie dobrze.

Operę już ustawiłem jako domyślną przeglądarkę i w nadchodzących dniach będą sprawdzał, czy zastąpi Safari, z którego byłem zadowolony. Nie mam żadnych wątpliwości, że Opera zastąpi u mnie Chrome’a na Windowsie. Pierwsze wrażenia są niesamowicie pozytywne. Operę traktowałem po macoszemu, a to bardzo dojrzała przeglądarka z mnóstwem użytecznych funkcji. Jeżeli macie dość Chrome’a, warto dać jej szansę.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji