Producenci, przestańcie kopiować notcha. Zacznijcie kopiować gesty

Producenci, przestańcie kopiować notcha. Zacznijcie kopiować gesty

Producenci, przestańcie kopiować notcha. Zacznijcie kopiować gesty

Kiedy po miesięcznej zabawie iPhone’em X wróciłem do Androida, wydał mi się on wręcz archaiczny. Powodem jest brak gestów, które pokochałem w iPhonie X.

Ludzie nie lubią klikać. Wolą scrollować. Tę zasadę zna każdy projektant nowoczesnych stron internetowych. Ta sama zasada przeniesiona na grunt interfejsu smartfonów sprawdza się jeszcze lepiej, niż w sieci.

Testy iPhone’a X okazały się w moim przypadku niezwykle odświeżające. Wygląd smartfona nadal robi wrażenie, ale androidowa konkurencja też potrafi być piękna. Gdybym miał wybrać jedną najlepszą cechę iPhone’a X, wybrałbym obsługę za pomocą gestów.

Powrót do ekranu głównego to gest przesunięcia w górę. Jeżeli nie oderwiemy palca od ekranu, włączymy podgląd aplikacji. Z kolei przełączanie między aplikacjami to przesuwanie dolnego paska na boki. Być może brzmi to skomplikowanie, ale w praktyce jest tak naturalne, że aż trudno uwierzyć, że dotychczas bazowaliśmy na przyciskach.

Do tego iPhone ma szereg gestów i skrótów, które zostały wprowadzone wcześniej. Z mojego punktu widzenia najważniejsze to gest „wstecz” poprzez przeciągnięcie palca zza lewej krawędzi w prawo, a także powrót na górę aplikacji po dotknięciu górnej belki.

Powrót do Androida to jak powrót do przeszłości.

Niektórzy producenci smartfonów z Androidem próbują implementować gesty na własną rękę. Robią to m.in. OnePlus i Xiaomi. Niestety interfejs Androida wprowadza pewną sprzeczność dla poziomych gestów (np. przełączania się między aplikacjami lub cofania). W wielu aplikacjach taki gest włącza boczne menu, szczególnie w programach bazujących na Material Design.

Z tego względu producenci stosują własne rozwiązania. Gest cofania w OnePlus 6 to przesunięcie palcem w górę, ale nie ze środka dolnej krawędzi, tylko z jej początku albo końca. Xiaomi robi to inaczej. Gest powrotu działa przeciągnięciem zza lewej krawędzi, ale tylko w konkretnym miejscu na ekranie.

Dlatego Android P jest systemem, na który czekam najmocniej od kilku lat.

Lillipop, Marshmallow, Nougat, Oreo – każdy nowy Android wnosił szereg usprawnień, ale ostatnią dużą ekscytację wywołał we mnie właśnie Lollipop, który wprowadzał spore odświeżenie wizualne systemu. Później zmiany nie były tak rewolucyjne. Prawda jest taka, że prawie nie zauważyłem przesiadki z Nougata na Oreo na moim Samsungu Galaxy S7 edge. Pod maską dzieje się sporo, drobnych poprawek jest wiele, ale ogólne wrażenia użytkowe praktycznie się nie zmieniają.

Android P ma jednak wdrożyć nowość, która ponownie odmieni ten system. Mowa o gestach. Nowy interfejs będzie swoistym połączeniem gestów z iPhone’a X i belki znanej z poprzednich Androidów. Będziemy mieli zarówno gesty jak i przycisk wstecz, który zapewni brak konfliktów z gestami działającymi wewnątrz aplikacji.

Dla Androida będzie to z pewnością zupełnie nowy etap.

Obawiam się jedynie tego, że nowy system nawigacji będzie za bardzo skomplikowany. Jasne, zarówno ja, jak i wy – czytelnicy Spider’s Web – nie będziecie mieli problemów z jego obsługą. Ale czy to samo będą mogli powiedzieć nasi rodzice? Połączenie przycisków i gestów może być mylące i nieintuicyjne dla osób, które korzystają ze smartfonów tylko w podstawowym zakresie.

Beta Androida P pokazuje, że system gestów nie działa jeszcze najlepiej. Jest trochę zbyt toporny i ociężały. Mam nadzieję, że do premiery systemu uda się rozwiązać te problemy, bo komfort obsługi gestów w iPhonie X wynika w dużej mierze z idealnej płynności.

Po przygodzie z iPhone’em X jestem pewien, że gesty są przyszłością mobilnych systemów operacyjnych. Jeśli Android ma coś kopiować, to właśnie gesty. Dają one użytkownikowi znacznie więcej, niż wszechobecny notch.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement