Nokia przyznaje się do porażki. Withings znów staje się Withingsem

News/Sprzęt 01.06.2018
Nokia przyznaje się do porażki. Withings znów staje się Withingsem

Nokia przyznaje się do porażki. Withings znów staje się Withingsem

Dwa lata – dokładnie tyle utrzymał się na powierzchni pomysł Nokii na to, żeby powalczyć o rynek smartzegarków, opasek monitorujących aktywność, inteligentnych wag i ogólnie pojętego cyfrowego zdrowia. Dwa lata, przez które nie udało się w tym segmencie prawie nic.

Nokia właśnie ostatecznie pozbyła się Withings. Żeby było zabawniej, nowym właścicielem jest… założyciel Withings, który teraz na nowo będzie starał się rozkręcić biznes, dysponując mniej więcej 200 pracownikami. Nie wiadomo, ile pieniędzy udało się odzyskać Nokii przy tej transakcji, ale prawdopodobnie strata na tym przedsięwzięciu idzie w dziesiątki, a może nawet setki milionów dolarów.

Piękne początki karuzeli.

Nokia przejęła firmę Withings niemal dokładnie dwa lata temu – 31 maja 2016 roku, za kwotę 170 mln euro. Miało to być sposobem nie tylko na wejście na rynek sprzętu do monitorowania zdrowia i aktywności, ale też na rozbudowanie cyfrowego zaplecza zdrowotnego. Withings dysponował już gotowym i sprawdzonym oprogramowanie oraz narzędziami do tego celu, więc Nokii najwyraźniej bardziej opłacało się wyłożyć pieniądze na stół, zamiast zaczynać wszystko od początku. Tym bardziej, że trzeba się było spieszyć, bo na urządzenia ubieralne miał być boom, napędzany w dużej mierze przez Apple Watcha i Apple Health.

Niestety z przejęcia – i biznesowo, i produktowo – wyszło niewiele. Po nieco ponad roku od zakupu Nokii udało się głównie zabić budowaną przez długi czas markę Withings, zastępując ją swoją własną. Owszem, pojawiały się wskazówki, że Nokia może zrobić z Withingsa coś ciekawego. Na rynek trafiały pojedyncze nowe lub odświeżone produkty (np. Nokia Body Scale, która wzbudziła jednak trochę kontrowersji, czy Sleep), wprowadzono też spore zmiany w aplikacji Health Mate.

Niewiele to jednak dało. Utworzony przez Nokię dział Digital Heatlh przynosił minimalne w skali całej firmy przychody (ok. 50 mln dol. kontra łączne przychody Nokii na poziomie ponad 23 mlnd dol.) i ostatecznie zdecydowano, że nie ma on wystarczającego potencjału. Choć, jeśli przyjrzeć się temu, co robiła Nokia przez ostatnie dwa lata z Withingsem, trudno stwierdzić, że kiedykolwiek próbowano ten potencjał wykorzystać.

W rezultacie cała historia Nokii i Withingsa wygląda komicznie. Nokia przejmuje Withings za grube pieniądze, potem dopiero po ponad roku dokonuje rebrandingu, tylko po to, żeby rok później pozbyć się całego biznesu.

I tak – pod koniec tego roku nazwa Withings wróci na produkty tej marki, które do tego czasu będą sprzedawane… pod marką Nokii. Cudowne.

Bądź jak Apple albo…

Być może Nokia zrobiła dobrze, pozbywając się Withingsa w momencie, kiedy było to jeszcze możliwe. Patrząc na obecne statystyki sprzedaży, rynek – który na razie nie osiągnął rozmiarów, jakich wiele osób oczekiwało – jest już szczelnie obsadzony.

Pierwsze miejsce zajmują po równo Apple i Xiaomi. Z Xiaomi Nokia nie miała szans rywalizować ceną, natomiast Apple Watch jest jednym z najbardziej oczywistych smart zegarków do pary z iPhone’em. Z Fitbitem pod względem rozbudowania oferty i popularności Nokia nie mogła się mierzyć, natomiast Garmin od lat jest pierwszym wyborem dla fanów sportów wszelakich.

Przy czym niech nikogo nie zwiodą te procentowe udziały. Cały rynek urządzeń ubieralnych liczy sobie kwartalnie około 20 mln egzemplarzy. I rośnie, ale stosunkowo powoli. Dla porównania, rynek smartfonowy jest niemal 20 razy większy.

Jeśli dodać do tego fakt, że i tak większość zysków ze sprzętów ubieralnych zgarnia Apple, to trudno dziwić się decyzji Nokii. Tylko po co w takim razie kupowała Withingsa dwa lata temu?

Dołącz do dyskusji

Advertisement