To koniec Hashlovers. Zmiany na Instagramie zabiły dobrze prosperujący polski biznes

Artykuł/Biznes 10.05.2018
To koniec Hashlovers. Zmiany na Instagramie zabiły dobrze prosperujący polski biznes

To koniec Hashlovers. Zmiany na Instagramie zabiły dobrze prosperujący polski biznes

Historia Hashlovers to przykład świetnie prosperującego biznesu, zbudowanego na wykorzystaniu jednego produktu. Niestety łaska Instagrama na pstrym koniu jeździ.

Zawsze uważałem Instagram za platformę społecznościową ze sztucznymi utrudnieniami. Do dziś wersja desktopowa jest marną imitacją mobilnej, nie można planować postów, a rozdzielczość zdjęć wrażenie mogła robić najwyżej w połowie zeszłej dekady.

Część problemów z wykorzystaniem Instagrama przez agencje marketingowe rozwiązywało polskie Hashlovers. Krakowianie przed czterema laty stworzyli oprogramowanie z kilkoma ciekawymi funkcjami. Po pierwsze, można było za jego pomocą filtrować posty w czasie rzeczywistym. Gdy tylko ktoś wrzucił zdjęcie z tagami np. #warszawa i #fitness pokazywało się ono w menu marketera. Ten mógł następnie wejść w odpowiednią interakcję z autorem. Załóżmy, że reprezentował siłownię, do której mógł zachęcić kogoś, kto lubi chwalić się dbaniem o swoje ciało.

Drugą z ciekawych funkcji była lokalizacja, czyli możliwość filtrowania postów zależnie od miejsca wykonania zdjęcia. Agencja reprezentująca miasto mogła przecież sprawdzać, gdzie najczęściej fotografują się przyjezdni turyści. Zdjęcia można było też estetycznie prezentować na stronie skupiającej posty o zadanych właściwościach.

Do czasu.

Jeszcze kilka lat temu Facebook zachęcał deweloperów do tworzenia aplikacji z wykorzystaniem jego API. Takie połączenie popularnej aplikacji społecznościowej z pomysłowością niezależnych projektantów zwiększało przecież wartość platformy. Choć dla zwykłego zjadacza apek chleba dodatki nie są do niczego potrzebne, to w rękach doświadczonych marketerów mogą zdziałać prawdziwe cuda.

I tak, przez cztery lata obecności na rynku, z Hashlovers korzystały takie marki jak: Castorama, Pasaż Grunwaldzki, Sokołów, Beskidzkie, Magnat, Vidaron, Śnieżka czy Activlab (kampania związana z tą ostatnią marką dostała nawet pierwszą nagrodę konkursu Davey Awards w kategorii „Najlepsza akcja wykorzystująca social media i geolokalizację”). Przez ten czas narzędzie wygenerowało 150 tys. zł zysku netto dla swoich twórców.

Niestety Instagram zaplanował ograniczenie możliwości swojego API.

Na początku kwietnia Instagram drastycznie zmniejszył limit liczby zapytań do API z 5000 na godzinę do 200 na godzinę. Dla narzędzia, które na takich zapytaniach opierało swoje być albo nie być, było to powolne odcinanie dostępu tlenu. Jak sugeruje serwis MacRumors, mogło to mieć związek z aferą nadużycia danych przez Cambridge Analytica.

Choć wygaszanie API nastąpiło z dnia na dzień, to Instagram już wcześniej zapowiadał takie kroki.

Już dwa lata temu zmiany w API Instagrama odczytaliśmy jako niepokojący sygnał dla przyszłości naszego narzędzia. Podjęliśmy decyzję o wstrzymaniu rozbudowy aplikacji i skupieniu się na wykorzystaniu jej w pełni rozwiniętych funkcjonalności. W 2017 roku nie zainwestowaliśmy złotówki w rozwój nowych funkcjonalności narzędzia, skupiając się na jego utrzymaniu, sprzedaży i obsłudze klienta – mówi Łukasz Wołek, prezes zarządu firmy Eura7, agencji Abanana i nieistniejącego już Hashlovers.

Jak informuje inny przedstawiciel firmy Eura7, Instagram uruchomił nowe API, które ma działać w oparciu o rozwiązanie Facebooka.

Nowe API ma obsługiwać jedynie profile biznesowe i nie pozwala na wyszukiwanie zdjęć po hashtagach czy lokalizacji. Jest krótka informacja, że w 2019 roku API będzie wspierać zwykłe profile, ale zapewne w bardzo ograniczonym zakresie. Praktycznie nie ma informacji o tym czy powróci możliwość wyszukiwania zdjęć po hasthtagu/lokalizacji – opisuje specjalista z firmy Eura7. Wobec takiej niepewności decyzja o porzuceniu rozwoju Hashlover wydaje się strzałem w dziesiątkę.

Z podobnymi problemami zmagają się też inne projekty oparte o społecznościowego giganta. Są wśród nich takie narzędzia jak Websta, Mass Planner, Influx Social, Fan Harvest, Instagress, które kojarzą marketerzy. Wszystkie, podobnie jak Hashlovers, kończą już swoje istnienie.

Hashlovers zostanie (został) wyłączony 10 maja.

Kontrolowana porażka jest bezcennym doświadczeniem. Chciałbym, aby nasz historia była przestrogą dla innych startupów o tym jak niebezpieczne jest uzależnianie działania swojego produktu lub usługi od innej firmy – kończy Wołek.

Kończy się era modów do Instagrama, które rozszerzały jego możliwości. Historia pokazuje , że twórcom zwykle opłacała się współpraca z niezależnymi programistami. Przykładów jest bez liku, a wiele z nich dotyczy samego Facebooka (np. dobrze prosperujące, polskie FastTony), jednak najciekawsze wywodzą się z rynku gier. Modyfikacjami były przecież DotA i CS, które dziś należą do największych e-sportowych tytułów.

Tak daleko idące zmiany w API są tym bardziej zadziwiające, że ułatwiały życie agencjom marketingowym, a przecież to właśnie one zostawiały pieniądze swoich klientów u Zuckerberga.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement