Skąd popularność gier indie?

Artykuł/Gry 11.05.2018
Skąd popularność gier indie?

Skąd popularność gier indie?

Gry indie są na topie. Potrafią zdobyć wielką popularność, mają dobre opinie wśród krytyków i graczy, a duże studia starają się produkować swoje niby-indyki. Czy to kolejna złota era dla niezależnych twórców?

Słowo indie pochodzi od angielskiego słowa independent – niezależny. To właśnie z niezależności twórcy takich gier są najbardziej dumni, co nie przeszkadza im korzystać ze wsparcia dużych wydawców. To właśnie oni wyczuli pismo nosem: przecież do doskonała metoda na pozyskanie nowych talentów, nowych pomysłów, a przy okazji na zdobycie troche szacunku od wymagających graczy. Jedną z inicjatyw polegających na wspieraniu niezależnych twórców jest Square-Enix Collective – to właśnie dzięki niej świat poznał tytuły takie jak The Turing Test, czy Fear Effect Sedna.

Skąd chęć pisania gier indie?

Na przełomie pierwszej i drugiej dekady XXI wieku splotło się kilka elementów – przede wszystkim możliwości techniczne – które spowodowały prawdziwy boom na gry niezależne. Zaczęło powstawać małe, ale ambitne produkcje – to właśnie wtedy wyszły gry które rozpoczęły renesans rynku niezależnego. Braid, Fez czy Super Meat Boy, to gry pochodzące właśnie z tamtego okresu. Stworzone zostały przez małe, często kilkuosobowe studia, a czasami nawet przez jednego pasjonata. Podobne korzenie ma również taki hit jak Minecraft.

Cała ta sytuacja przypomina lata 80. gdzie podobny boom przeżyli mali producenci gier na komputery domowe. Podobnie jak XXI-wieczne gry indie zostały sportretowane w filmie dokumentalnym Indie Game: The Movie, tak twórcy z lat 80. zostali docenieni świetnym dokumentem From Bedrooms To Billions.

Po poznaniu kilkudziesięciu gier z tego nurtu nie sposób zauważyć pewnej zależności. Otóż znakomita większość z nich to gry stylizowane na gry retro – przeważają wielkie piksele, kilkukanałowa elektroniczna muzyka i ograniczona paleta kolorów.

Czy retro to retro?

Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić, że mówienie o grach retro to duże uproszczenie. Większość gier indie tylko częścią swoich cech nawiązuje to starych gier. Bardzo często wybierane jest jedynie kilka elementów: sterowanie i rozgrywka pozostaje nowoczesna i dopracowana, a grafika jest celowo uproszczona. Czasami jest odwrotnie: rozgrywka nazwiązuje do dawnych czasów, a grafika wykorzystuje współczesne rozdzielczości i tekstury. Często gry te w ogóle przełamują schematy i igrają z konwencją.

Gry indie często grafiką nawiązują do czasów ośmiu bitów: tak jest np. w grze Minit gdzie grafika przypomina ZX Spectrum lub pierwszego, czarno-białego Game Boya. Częściej jednak jest to umowna grafika niby-16-bitowa, gdzie mamy często o wiele większą dostępną paletę kolorów niż w konsolach z 16-bitowej ery. Przykładem może tu być Stardew Valley z piękną, pracowicie ręcznie rysowaną grafiką. Z trzeciej zaś strony mamy grafikę, którą trudno przypisać do jakiejkolwiek epoki – jest tak np. z celowo niedbałą grafiką gry Undertale. Z kolei Evoland stara się opowiedzieć historię za pomocą zmieniających się styli graficznych gry. Dość daleko poszli również twórcy Thomas Was Alone, gdzie ograniczono wszystkie obiekty w grze, łącznie z „bohaterami” do pomalowanych jednolitym kolorem prostokątów.

Skąd ten trend?

Próbowałem sobie uświadomić, skąd bierze się to uwielbienie do estetyki retro u twórców niezależnych gier. Przyszło mi do głowy kilka możliwych przyczyn.

Ograniczone zasoby

Twórcy gier niezależnych mają zazwyczaj mocno ograniczony budżet, który powoduje, że materiały graficzne trzeba przygotować jak najmniejszym nakładem pracy. Nie oszukujmy się, narysowanie postaci składającej się z kilkudziesięciu pikseli jest mniej pracochłonne niże model postaci 3D.

Deklaracja artystyczna

Niektórzy z twórców gier, wybierających taką estetykę zdają się mówić: mamy do powiedzenia coś ważnego – nie zwracaj uwagi na wygląd naszej gry. Może istotna jest opowiadana historia, a może nasza gra jest komentarzem na temat growych stereotypów. Nie oprawa jest tu najważniejsza.

Nostalgia

Twórcy gier indie też kiedyś byli młodzi – istnieje duże prawdopodobieństwo że ich pierwsze zetknięcie się z grami wideo przypadało na czasy dużych pikseli i modulowanych dźwieków mono. Tworzenie podobnych gier może być dla nich hołdem dla ulubionych produkcji sprzed lat, oraz próbą twórczego nawiązania do klasyki.

Szybsze tworzenie gier

Niektóre gry mają swój początek w imprezach dla programistów typu Hackathon. Często prototyp gry powstaje w ciągu dni, a nawet godzin. W taki sposób powstał na przykład prototyp bardzo udanej gry Superhot.

Puszczanie oka do gracza

Umielibyśmy inaczej, ale specjalnie stawiamy na właśnie takie rozwiązania. Celowo się ograniczamy, stawiając się w opozycji do dużych, doinwestowanych produkcji – często tak właśnie zdają się mówić twórcy gier niezależnych.

Punkowcy gier wideo

Gdy muzyka rockowa zaczęła przypominać skostniałą instytucję, a do kompozycji wkradły się wielominutowe suity z udziałem orkiestry symfonicznej, powstał punk rock i próbował ocalić z rocka to co jest jego kwintesencją. Podobną rolę odegrali twórcy gier indie od początku XXI wieku – starają się wydzielić to co w grach najważniejsze – i zaprezentować to nam, graczom, często przy tym tworząc zupełnie nową jakość.

Czy historia zatoczy koło i twórcy gier niezależnych po odniesieniu sukcesu powrócą do dużych produkcji? Czy to ważne? Tak czy inaczej beneficjentami będą gracze, którzy otrzymają nowe talenty i większą różnorodność dostępnych tytułów.

Dołącz do dyskusji

Advertisement