Nie dajcie się zwieść grafice. Donkey Kong Country: Tropical Freeze to Dark Souls wśród platformówek

Recenzja/Gry 05.05.2018
Nie dajcie się zwieść grafice. Donkey Kong Country: Tropical Freeze to Dark Souls wśród platformówek

Nie dajcie się zwieść grafice. Donkey Kong Country: Tropical Freeze to Dark Souls wśród platformówek

Kolorowa gra z wesołym, roześmianym od ucha do ucha gorylem w roli głównej. Do tego bajkowe tła, sympatyczne projekty przeciwników i zabawne animacje. Wypisz wymaluj kolejna gra Nintendo dla dzieci. Nic bardziej mylnego! Nie dajcie się zwieść grafice. Donkey Kong Country: Tropical Freeze to Dark Souls pośród współczesnych platformówek.

Po rozczarowującym, przesłodzonym i zdecydowaniem zbyt prostym Kirby Star Allies przyszedł czas na ciekawą odmianę. Donkey Kong Country: Tropical Freeze to kolejny odgrzewany kotlet z Wii U, który właśnie wylądował na talerzu Switcha. Pomimo kolorowej oprawy graficznej i sympatycznej warstwy wizualnej, platformówka jest bardzo trudna i wymagająca. Nim jednak przejdziemy do samej rozgrywki, trzeba skarcić Nintendo za coś, co w branży gier nie powinno mieć miejsca:

Nie dość, że Donkey Kong Country: Tropical Freeze jest portem z Wii U, to kosztuje więcej niż oryginał.

Gdy gra debiutowała w 2014 roku, Nintendo sprzedawało ją za 50 dol. Najnowszy port dla Switcha kosztuje z kolei 60 dol, czyli 249 zł, patrząc na cenę w polskim eShopie. Absolutnie nie mam nic przeciwko odgrzewaniu smacznych koletów z innych platform. Gorzej, gdy za taką potrawę trzeba płacić więcej niż za zupełnie nowe, świeże danie. Zwłaszcza, że Donkey Kong Country: Tropical Freeze dla Switcha naprawdę nie posiada aż tylu usprawnień oraz nowych elementów, by te dodatkowe 10 dol. rozsądnie wytłumaczyć.

Nintendo robi się naprawdę leniwe w kwestii przenoszenia swoich gier na Switcha. O ile poprzednie porty z Wii U, takie jak Mario Kart 8 Deluxe, były wzbogacane wszystkimi DLC oraz zupełnie nową zawartością, tak Tropical Freeze nie różni się prawie wcale od oryginału. Nie dodano żadnego poziomu ani wyzwania. Wyróżnikiem jest jedynie alternatywny grywalny bohater – Funky Kong – którym można sterować w nowym, bardzo łatwym trybie Funky Mode.

Funky Kong i Funky Mode to niemalże oszustwo na tle oryginalnej, niezwykle wymagającej gry z Wii U.

Nowy bohater w ułatwionym trybie posiada aż pięć serc z życiem, w porównaniu do zaledwie dwóch z oryginalnej gry. Już samo to sprawia, że balans trudności w Donkey Kong Country: Tropical Freeze jest rozkładany na łopatki. Edycja dla Switcha pozwala „przebiec“ trudną część poziomu, marnując cztery serca w zamian za kilkusekundowe okresy nietykalności. W ten sposób każdy gracz dotrze do punktu kontrolnego, nie martwiąc się o kolce, przeciwników i pułapki. Słabo!

Funky Kong posiada potężne unikalne zdolności. Podwójny skok gwarantuje mu ucieczkę z najbardziej kłopotliwych sytuacji. Do tego jego deska surfingowa daje permanentną ochronę przeciwko zagrożeniom wystającym z podłoża, takim jak ostrza i pale. Do tego Funky’ego można wyposażyć w aż pięć przedmiotów dodatkowych (balony ratujące po spadnięciu w odchłań czy dodatkowe serca). W Funky Mode te przedmioty są o wiele tańsze do kupienia niż w podstawowym trybie gry.

Nie jestem zachwyconymi tymi zmianami. Donkey Kong Country: Tropical Freeze było świetne, bo było trudne.

Gra z Wii U jest rewelacyjną nauczycielką pokory oraz cierpliwości. Pamiętam, że miałem ochotę rzucać GamePadem o ściany, próbując przejść niektóre poziomy. Jednak wystarczyła chwila odpoczynku i od razu miałem ochotę wrócić do platformówki. Nie chciałem dać jej za wygraną. Wymagający aspekt rozgrywki to najlepsze, co Nintendo mogło zafundować Kongowi. Teraz firma wycofuje się z tego, tworząc alternatywny tryb, który pozwala przebiec przez grę.

Oczywiście nikt nie zmusza gracza głodnego wyzwań do uruchomienia Funky Mode. Problem polega na tym, że poza przygodami Funky Konga odświeżona gra nie oferuje niczego nowego. Osoby, które przeszły Tropical Freeze na Wii U nie znajdą tutaj żadnych niespodzianek. Nie widzę więc powodu, dla którego miałyby płacić o 10 dol. więcej za grę, która niszczy swój własny, świetny balans trudności. Szkoda, że Nintendo nie pokusiło się o chociaż garść nowych poziomów.

Donkey Kong Country: Tropical Freeze ma za to przewagę nad wersją z Wii U w aspekcie technologicznym.

Lokacje ładują się nieporównywalnie szybciej, co jest wielką jakościową zmianą. Tzw. loadingi na Wii U doprowadzały mnie do szewskiej pasji. Gry, w których ginie się szybko, często i najczęściej bardzo idiotycznie, powinny działać jak w zegarku, pozwalając natychmiast podjąć kolejną próbę. W 2014 roku niestety tak to nie działało. Teraz już tak.

Rozdzielczość w trybie stacjonarnym podskoczyła z 720p do 1080p. W przypadku kolorowej gry z rysunkową grafiką nie jest to tak istotne, ale nowy Donkey faktycznie stał się ostrzejszy i bardziej klarowny. Niestety, podczas działania w trybie mobilnym Tropical Freeze działa poniżej 720p. Na szczęście w ogóle tego nie widać. Na ekranie tabletu gra prezentuje się świetnie. Do tego w obu trybach zachowuje 60 klatek, co docenią wymagający fani platformówek.

Tropical Freeze to świetna gra, ale wyłącznie dla tych, którzy nie mieli styczności z oryginałem.

Nowy-stary Donkey Kong nie ma do zaoferowania niczego ciekawego powracającym fanom. Za to gracze, którzy po raz pierwszy uruchomią ten tytuł, będą oczarowani. Platformówka to przykład geniuszu w projektowaniu poziomów. Tutaj się skacze, pływa, koziołkuje, nurkuje, buja na lianach, lata, dosiada nosorożca, steruje pojazdami… gra nie pozwala się nudzić nawet na moment. Poziomy są tak ciekawe i zróżnicowane, że dla nich samych ciężko oderwać się od zabawy.

Tropical Freeze na zawsze będzie w mojej pamięci, za sprawą niesamowitej lokacji w samym sercu huraganu. Od skakanie po rozśpiewanych, ruchomych drzewach sawanny uśmiech sam pojawia się na ustach. Do tego Donkey Kong jest jedną z niewielu gier, w których poziomy pod powierzchnią wody nie męczą, mimo paska tlenu pojawiającego się obok serc symbolizujących punkty życia. Zmienność rozgrywki, zabawa formułą, niesamowite walki z bossami – to wszystko absolutnie pierwsza liga gier platformowych.

Największe zalety:

  • Jedna z najlepszych gier platformowych ostatnich lat, teraz mobilna
  • 60 klatek w obu trybach
  • Niesamowite lokacje i zróżnicowane poziomy
  • Wysoki poziom trudności dla wymagających graczy
  • Łatwy Funky Mode dla najmłodszych

Największe wady:

  • Wersja dla Switcha jest droższa niż wersja dla Wii U na premierę
  • Brak nowości dla fana z Wii U
  • Funky Kong i Funky Mode niszczą świetny balans rozgrywki
  • Nintendo nie pokusiło się o chociaż garść nowych lokacji

Właściwie, to zazdroszczę wszystkim tym, którzy z Donkey Kong Country: Tropical Freeze będą mieli do czynienia po raz pierwszy. Tytuł idealnie wpisuje się w mobilny charakter Switcha, serwując poziomy do przejścia w kilkanaście – kilkadziesiąt minut. Jeżeli jednak pamiętasz ten tytuł z Wii U, spokojnie możesz przejść obok niego obojętnie. Nintendo zrobiło się bardzo leniwe w kwestii portów. To postawa, której nie można nagradzać kupując dwa razy ten sam tytuł. Niezależnie, jak dobry by on nie był.

Dołącz do dyskusji

Advertisement