Od Instagrama po Tindera – imperium Facebooka sypie (się) błędami

News/Social media 05.04.2018
Od Instagrama po Tindera – imperium Facebooka sypie (się) błędami

Od Instagrama po Tindera – imperium Facebooka sypie (się) błędami

Afera związana z kradzieżą danych użytkowników Facebooka przez Cambridge Analytica trwa w najlepsze. Użytkownicy facebookowych platform borykają się z coraz większą liczbą problemów.

O największych problemach informują użytkownicy Tindera. Zamiast w spokoju szukać miłości swojego życia, większość z nich nie może zalogować się do platformy. Powodem tego są zmiany w API Facebooka, wprowadzone w celu zabezpieczeniu naszych danych. Pobudki jak najbardziej słuszne, niestety gorzej poszło z wprowadzeniem samych zmian.

Zmiany w API Facebooka to problem dla użytkowników…

Wielu użytkowników Tindera nadal nie może zalogować się z powrotem do platformy randkowej. Trafiają oni w nieskończoną pętlę, gdzie oficjalny klient Tindera prosi użytkownika o zalogowanie się jego facebookowym kontem. Operacja się nie udaje i… można tak w kółko.

Oficjalny komunikat Tindera w tej sprawie sprowadza się do tego, iż firma wie, że większość użytkowników ma problemy z logowaniem się i w pocie czoła pracuje, żeby je usunąć. Nie będzie to jednak takie proste. Nie jest to bo wiem jedyna platforma, która ucierpiała na zmianie facebookowego API.

…i deweloperów.

Na jeszcze większe problemy narzekają twórcy niezależnych aplikacji tworzonych z myślą o obsłudze Instagrama. Wiecie, wielu influencerów (nazwa wpływacze byłaby moim zdaniem znacznie lepsza) korzysta z profesjonalnych narzędzi do analizy swojego instagramowego ruchu. Dzięki temu mogą śledzić przeróżne trendy i weryfikować reakcje na temat udostępnianych przez nich zdjęć. Do niedawna tego typu narzędzia działały bez problemu. Niestety, zmiany zarządzone przez Facebooka dotknęły także API Instagrama.

Do niedawna Instagram pozwalał na ok. 5000 odwołań na godzinę względem pojedynczego użytkownika. Teraz ta liczba została ograniczona do 200. Te odwołania to np. wysłanie zapytania przez jakieś analityczne narzędzie na temat liczby polubień pod ostatnimi 10 publikacjami. Deweloperzy najpopularniejszych narzędzi aktualnie narzekają na ten stan rzeczy na forum StackOverflow. Instagram tymczasem odmawia jakiegokolwiek oficjalnego komentarza w tej sprawie.

Co gorsza, proces weryfikacji tego typu narzędzi został wstrzymany na skutek afery z Cambridge Analytica. Także stare aplikacje nie działają, a Instagram na razie nie chce autoryzować nowych.

Część facebookowego imperium pozostała nietknięta. Czy to wystarczy, żeby uspokoić użytkowników?

Jedynie użytkownicy WhatsAppa mogą spać spokojnie. Na temat tego komunikatora bowiem nikt jak dotąd nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń. Co prawda jego twórca, który sprzedał swój produkt Zuckerbergowi dość aktywnie zaangażował się w akcję #deletefacebook, ale to już tak na marginesie.

Cała afera z Facebookiem i Cambridge Analytica w rolach głównych okazała się też jedną z najbardziej skutecznych kampanii społecznych na temat prywatności w sieci. Sam co prawda od samego początku pozostaję sceptyczny względem usuwania sobie facebookowego konta w imię zasad, ale uczciwie muszę przyznać, że zasięg tej akcji nieco mnie zaskoczył.

Pozostaje tylko pytanie, czy to jest ten moment, w którym Facebook zacznie tracić na tyle dużo na popularności, że w sieci nagle znajdzie się miejsce dla nowej platformy społecznościowej. Przykład Vero każe sądzić, że nie.

Dołącz do dyskusji

Advertisement