PZPN wkracza na rynek medialny. Przeczytałem Projekt Mundial i mam mieszane uczucia

Felieton/Media 05.04.2018
PZPN wkracza na rynek medialny. Przeczytałem Projekt Mundial i mam mieszane uczucia

PZPN wkracza na rynek medialny. Przeczytałem Projekt Mundial i mam mieszane uczucia

Pisałem kiedyś na łamach Spider’s Web, że bardzo podoba mi się kanał „Łączy Nas Piłka”, który ociepla wizerunek PZPN, a ponadto pozwala zobaczyć jak od zaplecza wygląda życie polskiej kadry.

To fantastyczna, fenomenalna sprawa. Otóż mężczyźni wcale nie różnią się tak bardzo od kobiet – choć nie chcemy tego przyznać. One mają swoje Kardashianki i ich pupy, które spędzają im sen z powiek. My mamy naszych Milików i ich kolana, których stan i gotowość też spędza nam sen z powiek.

Nie będę ukrywał, że dla mnie piłkarze to tacy współcześni gladiatorzy. Bardzo ich podziwiam, imponuje mi, że jako kraj mamy teraz tylu tak wspaniałych graczy (w normalnych okolicznościach pewnie musiałbym wziąć sprawy w swoje ręce, ale to przecież żaden wstyd przegrać rywalizację o miejsce składzie z Turbogrosikiem). Trochę ubolewam, że media głównego nurtu tak dużo uwagi poświęcają, oczywiście wybitnemu, Robertowi Lewandowskiemu, bo mniej wprawionemu kibicowi może umykać świadomość jak wielkimi i wspaniałymi piłkarzami kontynentalnego formatu są Glik, Błaszczykowski, Zieliński, Piszczek czy – cały czas wierzę w tego faceta – Krychowiak.

Z racji trwającej ponad 20 lat sympatii do mediolańskiego Interu sporo uwagi poświęcam Serie A, gdzie z roku na rok przybywa rodaków. Lubiłem się kłócić z kolegami, że to „drewno z Bari” wyrośnie na naprawdę solidnego obrońcę (i Kamil Glik chyba nawet przebił moje prognozy). Gdy Piotra Zielińskiego wyzywano od zmarnowanych miejsc w kadrze po kiepskim występie z Ukrainą, słusznie wskazywałem, że to jest środkowy pomocnik, jakiego jeszcze w Polsce nie mieliśmy (czyniłem to nawet na Spider’s Web), że będzie kiedyś wielką gwiazdą tej reprezentacji.

Teraz za taki „nieodkryty” talent uważam Dawida Kownackiego, który niestety jeszcze nie jest liderem Sampdorii, a w reprezentacji jego debiut dostrzegli tylko najwięksi fani, ale gdy pojawia się na boisku Serie A… To jest to światło, które pojawiało się, gdy na boisku w swoich pierwszych meczach w Manchesterze United pojawiał się Cristiano Ronaldo. Oczywiście trudno będzie dorównać najlepszemu piłkarzowi w historii futbolu, ale jestem dobrej myśli, jeśli chodzi o przyszłość tego zawodnika i naszej reprezentacji. Mam nadzieję, że mój instynkt się nie zwichrował.

Łączy nas piłka

Jak zapewne zauważyliście, mam bardzo emocjonalne podejście do naszych piłkarzy. Te emocje od lat doskonale konsumuje cykl Łączy Nas Piłka, który na YouTube pokazuje kulisy szatni, zgrupowań, obowiązków reprezentacyjnych. Fajnie poznaje się piłkarzy po czymś innym, niż bramki i asysty. Nagle okazuje się, że to bardzo fajni ludzie, o „normalnych” zainteresowaniach. Być może z niektórymi, nawet o tym nie wiedząc, gracie przez internet w serię FIFA.

„Łączy nas piłka” pokazuje też, jak na przestrzeni lat zmienił się obraz polskiego reprezentanta. To ludzie inteligentni, elokwentni, biznesmeni. Jeszcze dekadę temu miałem wrażenie, że w polskiej kadrze jako tako wypowiadać się potrafi jedynie Andrzej Niedzielan, dziś raczej jednostkowe są te przypadki negatywne. Być może to też po części tłumaczy, skąd takie sukcesy tych zawodników.

Kiedy więc Łukasz Wiśniowski (prowadzący kanał Łączy nas piłka) ogłosił, że wymyślili sobie na boku taki malutki projekcik w postaci magazynu drukowanego, natychmiast na stronie Empiku złożyłem zamówienie.

Projekt Mundial

Projekt Mundial to kosztujące 15 złotych czasopismo, które od samego startu urzeka jakością wydania. Kiedyś na łamach Spider’s Web zachwycałem się magazynem PIXEL. Pod względem jakości składu Projekt Mundial stoi na porównywalnym, a może nawet ciut wyższym poziomie. To takie niby czasopismo, niby kolekcjonerski album – twórcy ewidentnie mieli w głowie kolekcjonerów, którzy zechcą sobie wrócić do tego wydawnictwa nawet po 30 latach. Mam nadzieję, że to faktycznie będą takie mistrzostwa, że będziemy wspominać je przez lata.

Choć powiem wam szczerze, że Koulibaly, Mane i Keita Balde to nazwiska, które od grudnia śnią mi się po nocach. Mamy bardzo trudną i znów nieco niedocenianą przez opinię publiczną grupę.

Merytorycznie Projekt Mundial zaskakuje. To nie jest czytadło dla miłośników portalu Weszło. Nie jest to też tak do końca literatura dla fanów poezji Rafała Steca. Magazyn (czego twórcy nie kryją) bardzo skupia się na taktyce. Jego zdecydowana część to rozmowy z reprezentantami, między innymi o kwestiach ustawienia i pozycji na boisku.

I tu przyznam, że mam dość mieszane uczucia. Przeczytałem cały Projekt Mundial w mniej więcej 2-3 godziny, ale tak naprawdę najbardziej męczyłem się na początku. W środku mój entuzjazm rósł twierdząc, że jest coraz lepiej, a pod koniec magazynu – w części felietonowej – znowu troszkę zmalał.

Wywiady są dobre, ale troszkę brak im iskry. Uważam, że najlepsze są rozmowy z Michałem Pazdanem, gdzie pojawia się bardzo ciekawy wątek przygotowywania butów, jak również z Kamilem Grosickim. Grosicki to generalnie dość ciekawa postać tej kadry. To taki bohater, których najbardziej lubimy w filmach, pokonujący własne słabości, zamiast być doskonałymi książętami z zawsze nienaganną fryzurą. Tak sobie czasem myślę, że jeśli ktoś tam idealnie odwzorowuje martyrologię narodu polskiego, to jest to właśnie Grosicki.

Mam nawet wrażenie, że piłkarze trochę ratowali te wywiady swoimi odpowiedziami, gdyż pytania momentami zdawały się ocierać o dociekanie w kierunku „jak zaczęła się twoja przygoda z piłką” (to oczywiście metafora, choć tak zupełnie swoją drogą musicie wiedzieć, że „jak zaczęła się twoja przygoda z…” to najgorsze pytanie jakie można zadać w wywiadzie, od razu można poznać, że zadający pytania jest mało doświadczony lub nie ma przed sobą wielkiej kariery). Oczywiście za kulisami mogła się kryć cała seria wyciętych pytań pomocniczych, więc nie chciałbym być zbyt krytyczny wobec autorów.

Ale znów – magazyn wieńczy cykl felietonów, głównie Michała Zachodnego. I one wszystkie są pozbawione pazura, za który tak bardzo lubimy dziennikarstwo sportowe. Przykładowo tekst „Glikandowski” momentami wydaje mi się dość naiwny. „Nie chcesz być piłkarzem” naszpikowany truizmami. Dalej mamy między innymi ponowny nacisk na analizę taktyczną i naszych grupowych rywali. To wszystko są dobre artykuły, ale nie wybitne. Wiadomo, że jak ma się rękach poligraficzne dzieło sztuki, to chciałoby się coś, co odkłada się z takim namaszczeniem, jak choćby autobiografię Zlatana.

Mam jednak gdzieś z tyłu głowy, że za wszystkim stoi PZPN. Trudno więc oczekiwać, by w tego typu magazynie padały niewygodne pytania lub kontrowersyjne tezy. Mam świadomość, że w pewnym sensie twórcy mieli tu związane ręce. Projekt Mundial jest zdecydowanie zbyt dobry, by nazwać go „ulotką reklamową”, absolutnie nie ma takiego tematu. Ale też nie jest to wydawnictwo wybitne. Natomiast jest to ciekawa inicjatywa na rynku medialnym, stąd moja intencja, by odnotować jej fakt na łamach Spider’s Web.

Dołącz do dyskusji

Advertisement