Kryptowaluciarze mówią dość i wychodzą na ulice. To pierwszy taki protest w Polsce

Artykuł/Bankowość 12.04.2018
Kryptowaluciarze mówią dość i wychodzą na ulice. To pierwszy taki protest w Polsce

Kryptowaluciarze mówią dość i wychodzą na ulice. To pierwszy taki protest w Polsce

Do tej pory 20 kwiecień mógł być różnie kojarzony. Pewnie są też tacy, którzy tego dnia obchodzą Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy. Ale to wszystko już nie ważne, bo teraz 20 kwietnia  ma odcisnąć zupełnie nowy ślad. Właśnie na przedostatni piątek kwietnia, na godz. 13 planowany jest pierwszy w Polsce uliczny protest tych, którzy wcześniej zdecydowali się na transakcje kryptowalutami, a teraz przy okazji rozliczenia podatkowego wyrywają włosy z głowy.

Jeżeli zdecydowałeś się kiedyś na transakcje związane z kryptowalutami, coś sprzedałeś, coś kupiłeś, to teraz musisz mieć twardy orzech do zgryzienia, którym prawdopodobnie właśnie zaczynasz bić się po własnej głowie.

Prosty mechanizm: są pieniądze, to są i podatki.

Kryptowaluty są znane od lat. Głośno o nich było zwłaszcza w zeszłym roku, kiedy pod jego koniec flagowy przedstawiciel świata kryptowalut – bitcoin osiągnął rekordowy pułap prawie 20 tys. dol.

I chyba było jasne, że skoro mówimy o wirtualnych, ale jednak pieniądzach, to prędzej czy później będziemy musieli też zacząć myśleć o związanych z nimi podatkami. A rozliczenia mają swoje prawne terminy i ze świecą w ręku szukać tego, który celuje w ich przekroczenie i później skrupulatne wyjaśnianie przed służbami skarbowymi.

Podatek mógł być większy niż zysk.

Logiczne? Okazuje się, że niekoniecznie. Przynajmniej dla niektórych. A już z pewnością dla Ministerstwa Finansów, które dopiero 4 kwietnia – na niespełna miesiąc przed ostatecznym terminem rozliczenia podatkowego (30.04) – opublikowało swoją wykładnię w tej sprawie.

Resort chciał wyjaśnić wszystkie wątpliwości, a tymczasem namnożył ich nieskończoną ilość. Wśród kryptowaluciarzy zawrzało. Wedle ministerialnych wyliczeń było wielce prawdopodobne, że ów podatek będzie większy niż zysk. W takim kontekście łatwiej zrozumieć irytację tych, którzy postanowili spróbować swoich sił z nowym instrumentem finansowym. Czarę goryczy dopełniła niewiedza interpretacyjna urzędów skarbowych.

Prac w resorcie wre. Kiedy skończą? Nie wiadomo.

I raczej średnie dla nich ma znaczenie, że po kilku dniach, po karczemnych awanturach w sieci, Ministerstwo Finansów nagle jakby ocknęło się z letargu i w swoim kolejnym komunikacie tłumaczy, że ten wcześniejszy jeszcze nie jest ostateczny, a w samym resorcie ruszyły pełną parą pracę nad bardziej elastycznymi rozwiązaniami w tej mierze.

Tak właśnie rozpoczął się wyścig z czasem. Na krótki dystansie – rozłożonym raptem na pół miesiąca, bo tyle zostaje nam do granicznej daty 30 kwietnia. Kryptowaluciarze muszą czekać. Jak długo? Tego na razie nie wie nikt. Prace w resorcie widać są tak wytężone, że nikt nie wspomniał o ich dacie zakończenia.

Tym samym zniecierpliwienie handlujących wirtualnym pieniądzem osiągnęło zenit. Na tyle wysoki, że zdecydowali się wyjść na ulicę i zorganizować pierwszy tego typu protest w Polsce.

To akcja całego środowiska związanego z kryptowalutami i technologią blockchain. Chcemy wspólnie wyrazić niezadowolenie z absurdalnych rozwiązań zaproponowanych przez Ministerstwo Finansów. Zapraszamy do rozmów, bo niebawem chcemy przedstawić proste i rozsądne rozwiązania, które ułatwią nam płacenie podatków w Polsce. Nikomu nie zależy na tym, by ich unikać – mówi dla money.pl Rafał Zaorski, założyciel stowarzyszenia inwestorów Trading Jam Session.

Niezadowoleni wyjdą na ulice. To pierwszy w Polsce protest kryptowaluciarzy.

Protestujący przed gmachem Ministerstwa Finansów mają pojawić się 20 kwietnia, czyli już na ostatniej prostej przed terminem rozliczenia podatkowego. Organizatorzy zrobią wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę. Mają pojawić się maskotki w kształcie bitcoina. Nie zabraknie także autoironii – w ramach protestu ma odbyć się konkurs na jak najszybciej wypełniony PIT.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement