Ministerstwo Finansów właśnie wrzuciło granat do świata kryptowalut. Polscy inwestorzy pogrążeni w chaosie

Artykuł/Technologie 06.04.2018
Ministerstwo Finansów właśnie wrzuciło granat do świata kryptowalut. Polscy inwestorzy pogrążeni w chaosie

Ministerstwo Finansów właśnie wrzuciło granat do świata kryptowalut. Polscy inwestorzy pogrążeni w chaosie

Ministerstwo Finansów obudziło się z letargu i na mniej niż miesiąc przed ostatecznym terminem złożenia zeznania podatkowego (koniec kwietnia) opublikowało opinię dotycząca rozliczenia transakcji związanych z kryptowalutami. No to teraz wszystko jasne, tak? Niestety, ta opinia to tak naprawdę interpretacyjny granat. Wybuchy wstrząsają forami internetowymi i mediami społecznościowymi, gdzie kryptowaluciarze klną na czym świat stoi.

Kryptowaluty nie są wymysłem z wczoraj. Z przedwczoraj także. Kreują finansową rzeczywistość w pewnej mierze od jakiegoś już czasu. W grudniu zeszłego roku flagowy reprezentant tego świata – bitcoin – osiągnął rekordowy pułap i kosztował prawie 20 tys. dol.

Kryptowaluty są doskonale znane w Polsce.

W styczniu br. ostrzeżenie przed handlem kryptowalutami wydaje NBP i KNF. Chwilę później 4 banki (BZ WBK, mBank, PKO BP i Alior Bank) wypowiedziały umowy firmom, które prowadziły platformy umożliwiające inwestowanie w kryptowaluty.

Ale przecież to nie oznacza, że po pierwsze transakcje kryptowalutami były i są niezgodne z prawem, a po drugie, że ich tym samym w minionym roku rozliczeniowym nie było. To logiczna ślepa uliczka.

Przykładów na bardziej lub mniej udane inwestycje Polaków nie brakuje. I gdzie jak gdzie, ale w Ministerstwie Finansów musieli zdawać sobie z tego sprawę.

Opinia ministerstwa – dobrze, że jeszcze nie później.

Widać, że w resorcie musieli robić nie jedną burzę mózgów na ten temat, bo opinię, jak właściwie rozliczać się w zeznaniu podatkowym z transakcji kryptowalutowej, opublikowali dopiero 4 kwietnia – na niecały miesiąc przed ostatecznym terminem złożenia zeznania.

Prawo majątkowe albo działalność gospodarcza.

Przychody z obrotu krytpowalutą mogą być zakwalifikowane do źródła przychodów z tytułu: praw majątkowych albo pozarolniczej działalności gospodarczej, jeżeli kryptowaluta jest przedmiotem obrotu w ramach działalności, która spełnia określone warunki: m.in. ma ona charakter zarobkowy, jest prowadzona we własnym imieniu przez podatnika, w sposób zorganizowany i ciągły – czytamy na stronie ministerstwa.

Przy czym obrót generuje – w rozumieniu resortu – przychód tylko w określonych przypadkach: sprzedaży kryptowaluty i wymiany jej na walutę tradycyjną (np. PLN) lub zamiany kryptowaluty na inną kryptowalutę, towar czy usługę.

Resort publikuje – w sieci zawrzało.

Wszystko niby jasne, prawda? No właśnie. Niby.

A co w sytuacji gdy ktoś nabył kryptowaluty ale poza zakresem działalności gospodarczej? Jak rozumiem nie musi płacić VAT-u ale jest zobowiązany zaliczenia tego do PIT tak? – pyta na jednym z forów użytkownik Plamster.

Mam taką nietypową sprawę, wyjaśnię, że dostałem od swego ojca w formie darowizny kryptowalutę Bitcoin. Czy ta darowizna podlega opodatkowaniu podatkiem od spadków i darowizn? A także, proszę o podpowiedź, po jakim czasie mogę ją sprzedać, żeby nie zapłacić podatku dochodowego od osób fizycznych? – zastanawia się w innym miejscu osoba posługująca się nickiem Guest_Mati.

Trzeba rozliczyć wszystkie transakcje od początku?

Komunikat Ministerstwa Finansów zmroził krew w żyłach inwestorów jeszcze z jednego powodu. Chodzi o klauzulę czasową.

Resort nie wskazuje, że opublikowane 4 kwietnia 2018 r. instrukcje obowiązują od momentu ich publikacji. To z kolei sugeruje, że Urzędy Skarbowe pod lupę wezmą wszystkie transakcje – od 2016 r.

Urzędy Skarbowe czekają na… szkolenia.

Podatki to trudna rzecz – wiadomo. Ale mechanizm znamy przecież od lat: mamy wątpliwości, to na bank rozwiejemy je przy okienku w znanej nam dobrze skarbówce. W przypadku kryptowalut to nie działa. Urzędy Skarbowe nie znają odpowiedzi na wszystkie pytania podatników. Pracownicy przyznają szczerze, że czekają na szkolenia w tym zakresie.

Skierowano mnie do naczelnika urzędu, który kompletnie nic nie wiedział i mówił, że mamy jeszcze 20 dni, a to dużo czasu. Tłumaczył się, że dla nich to nowość i nie mają żadnych szkoleń – opisuje sytuację z wczoraj jeden z członków grupy Bitcoin Polska na Facebooku.

Na razie mamy do czynienia z chaosem i destrukcją – w najlepszym, polskim wykonaniu. Rozliczający się z kryptowalut są gremialnie wkurzeni i trudno im się dziwić. I jakoś ich nie pociesza twierdzenie, że za rok z pewnością będzie lepiej. Bo w te przyszłą „pewność” faktycznie dzisiaj trudno uwierzyć.

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement