Tak pracują twórcy Diablo. Zwiedzamy siedzibę firmy Blizzard

Relacja/Gry 04.04.2018
Tak pracują twórcy Diablo. Zwiedzamy siedzibę firmy Blizzard

Tak pracują twórcy Diablo. Zwiedzamy siedzibę firmy Blizzard

Irvine to spokojne miasto w Kalifornii, które ma dość ciekawą historię. Zostało zaprojektowane przez prywatną firmę Irvine Company. Nazwa pochodziła od nazwiska pierwotnego właściciela gruntów, Jamesa Irvine’a. Miasto powstało w 1971 roku.

Irvine ma przemyślaną strukturę, tak aby sprzyjała rozwojowi społeczności i biznesu. Życie i praca tutaj mają być przyjemne.  Chyba to działa, bo wiele firm i instytucji wybrało miasto na swoją siedzibę.

Jednym z największych pracodawców w Irvine jest Blizzard Entertainment, firma, która wsławiła się stworzeniem najbardziej popularnych serii gier wideo, takich jak Diablo, Warcraft czy StarCraft. W ponad 20 budynkach pracuje ponad 2600 osób, a Blizzard planuje kolejną rozbudowę. Campus jest tak istotnym punktem w Irvine, że mieści się na ulicy o nazwie Blizzard Way.

Miałem okazję zwiedzić siedzibę Blizzarda i zajrzeć w kilka, zazwyczaj niedostępnych miejsc. Niestety, nie wszędzie można było robić zdjęcia. W trakcie wycieczki po campusie zdradzono mi prostą zasadę – jeśli podłoga nie jest pokryta wykładziną – możemy tam robić zdjęcia. Miejsca z wykładziną oznaczają zazwyczaj powierzchnię konkretnych biur. Fotografowanie lub zwiedzanie przeszkadzałoby pracownikom. Pośród miejsc, w których nie mogłem robić zdjęć był np. pokój operacyjny w którym na bieżąco pokazywano na wielkich ekranach obciążenie sieci, liczbę grających w poszczególne gry, liczbę błędów etc.

Wycieczkę rozpoczynamy od placyku przed wejściem do pierwszego budynku. Na środku placu znajduje się ogromna figura orka. Budynek mieści tzw. Zespół 2 pracujący nad World Of Warcraft oraz pracowników zarządu.

 

Ork stanowi centralne miejsce placyku przed głównym budynkiem. Przywieziono ją w kilku częściach, montowanie trwało kilka tygodni, a co rok musi być poddawana specjalnemu procesowi, w skład którego wchodzi m.in. opalanie płomieniem gazowym.

 

Rzeźba orka została wykonana na zamówienie, ma reprezentować siłę i determinację firmy i jest niesamowicie bogata w szczegóły.

 

Wokół figury znajdują się plakietki opisujące osiem wartości jakimi kieruje się Blizzard. Przede wszystkim grywalność czy Pokochaj swojego wewnętrznego geeka – to dwie z nich.

 

Zaraz po wejściu do budynku wita nas ogromny topór Gorehowl – ten sam który był używany w promocji dodatku Warlords of Draenor w której przygniótł nowojorską taksówkę.

 

Blizzard ma swoje wewnętrzne muzeum, w którym eksponuje modele broni, stroje, czy nagrody z jego gier.

 

W kolejnym budynku wita nas ogromna, ważąca 350 kilogramów figura Tyraela – mimo ciężaru, tajemniczo unosząca się na delikatnie wyglądających promieniach.

 

Tuż obok znajduje się prawie czterometrowy posąg Smugi. Jest pozbawiona pistoletu. Znajduje się on w gablocie w firmowym muzeum.

 

W jednej z gablot wystawiono nagrody, jakie otrzymują pracownicy za 5, 10, 15, 20 oraz 25 lat pracy w studiu. Tutaj: pierścienie (wersja męska i damska) za 15 lat.

 

Całą siedzibę charakteryzuje duża ilość zieleni oraz miejsc do spędzania czasu na zewnątrz – np. ławek, foteli i stolików. Do tego wszystkiego zachęca łagodny klimat Kalifornii.

 

Pracownicy mają do dyspozycji restaurację z subsydiowanymi posiłkami oraz jeden z dwóch na świecie prywatnych Starbucksów (drugi znajduje się w siedzibie Microsoftu).

 

Wizytę kończymy żegnani przez Illidana. Ekspresyjny gest godny jest Tommy’ego Wiseau.

 

Illidan i nasz przewodnik po campusie. Figura ma… prawdziwe ludzkie włosy.

 

W trakcie wycieczki widziałem również oddział zajmujący się filmami w grach, sekcję zdrowotną, w której m.in. można skorzystać z pomocy lekarskiej (o świetnej nazwie Moonwell) oraz zlokalizowaną na świeżym powietrzu siłownię. Blizzard, zdając sobie sprawę jak bardzo absorbująca jest praca nad grami, zachęca do przychodzenia ze swoimi zwierzakami. Faktycznie, widziałem kilku pracowników spacerujących z psami. Spotkałem też takiego, który przyszedł z dziećmi – wszystko to sprawiło na mnie wrażenie firmy przyjaznej rodzinie, mimo zapewne długich godzin pracy.

Dołącz do dyskusji

Advertisement