Przeglądasz YouTube’a, a filmy odtwarzają się same. Nowa funkcja nie spodoba się wielu użytkownikom

Artykuł/Social media 10.04.2018
Przeglądasz YouTube’a, a filmy odtwarzają się same. Nowa funkcja nie spodoba się wielu użytkownikom

Przeglądasz YouTube’a, a filmy odtwarzają się same. Nowa funkcja nie spodoba się wielu użytkownikom

Jeśli irytuje cię automatyczne odtwarzanie wideo w czasie przewijania Facebooka, Instagrama czy Twittera, mam złe wieści – niebawem zacznie cię irytować także w aplikacji YouTube’a.

Autoplay w aplikacji YouTube na Androida i iOS testowany był już kilka miesięcy temu jako opcja „Play as you browse”, ale jak donoszą rozmaite źródła zagraniczne, dziś w nocy trafił on do szerszej grupy użytkowników.

W chwili pisania tego artykułu ani ja, ani żaden z członków redakcji nie otrzymał jeszcze aktualizacji, ale wygląda na to, że jej dostępność w Polsce to kwestia czasu.

Autoplay na YouTube – jak to działa?

Tak samo, jak na innych platformach. Przewijając kategorie w aplikacji wideo, które znajduje się na szczycie tablicy będzie odtwarzane automatycznie. Na całe szczęście – bez dźwięku.

Autoplay na YouTube nie działa w aplikacji, gdy oglądamy wideo w trybie picture-in-picture i jednocześnie przewijamy zasoby serwisu.

O nie! Co z moim pakietem danych?

Osoby zmartwione tym, że teraz YouTube będzie zżerał ich pakiet danych na filmy, których wcale nie chcieli oglądać, uspokajam – autoplay może być ustawiony tak, by działać zawsze, nie działać w ogóle, lub działać tylko wtedy, gdy urządzenie mobilne jest podłączone do Wi-Fi.

Źródło: 9to5Google

Wystarczy zmienić jedno ustawienie i przestać się martwić, że autoplay na YouTube pochłonie gigabajty z pakietu danych.

Komu to potrzebne?

Z perspektywy użytkownika autoplay na YouTube, w dodatku bez dźwięku, to bardzo dobra wiadomość. Na desktopie od dawna możemy przesunąć kursor nad miniaturkę, by podejrzeć kilka klatek filmu. Teraz w aplikacji mobilnej możemy automatycznie podejrzeć, czy film zawiera taką treść, jaka nas interesuje.

Ten medal ma jednak swoją drugą stronę – co z naliczaniem wyświetleń po stronie twórców?

Jest spora szansa, że ktoś, kto podejrzy wideo w głównym strumieniu filmów, nie dotknie miniaturki i nie przejdzie na kanał twórcy. Innymi słowy, nie zobaczy wideo. Nasuwa się więc pytanie: po jakim czasie YouTube zaliczy obejrzane „automatycznie” wideo jako odtworzone?

W tej chwili, by YouTube zaindeksował odtworzenie, dany klip musi być oglądany przez minimum 30 sekund. Szczerze? Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek zatrzymał się na tak długo przy automatycznie odtwarzanym wideo wewnątrz aplikacji. Serwis nie poinformował jeszcze, w jaki sposób (i czy w ogóle) zamierza indeksować autoplay i jak wpłynie on na wyniki oglądalności klipów.

Facebook rozwiązał ten problem przesuwając się na drugą stronę spektrum: indeksując wideo po absurdalnie krótkim czasie trzech sekund. Tak, na Facebooku wideo zostaje zaindeksowane nawet wtedy, gdy zupełnym przypadkiem odtworzy się np. nad czytanym akurat przez ciebie postem. Wystarczą marne trzy sekundy.

Oby YouTube znalazł złoty środek między trzysekundowym czasem Facebooka a trzydziestosekundowym czasem indeksowania we właściwym playerze. W innym przypadku da twórcom kolejny powód, by zaczęli rozglądać się za zmianą platformy.

W ostatnim czasie zmiany na YouTubie uderzają w twórców raz po razie.

A to zmiana algorytmu, a to częstsze wyświetlanie reklam (co odstrasza widzów), a to utrudnienia w monetyzacji i do tego nowa funkcja autoodtwarzania – ta czara goryczy w końcu musi się przelać.

YouTube nie może w nieskończoność usprawniać swojej usługi oglądając się wyłącznie na widza, bo – jakby nie patrzeć – to twórcy przyciągają widzów. Nie na odwrót. A oni mają coraz więcej powodów, by YouTube’a nie lubić.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement